Kobiety wciąż pytają: „Gdzie ci mężczyźni?”. Wszędzie mówi się o kryzysie męskości. Może mamy do czynienia z kryzysem kobiecości, w którym to panie nie potrafią sobie poradzić z rzeczywistością?

„Kurła, kiedyś to byli mężczyźni, teraz to same pedały w rurkach, kwiiii”

Ciągle dookoła słyszę te same, histeryczne opinie na temat mężczyzn – a to że cipki, a to że bez mamusi nic nie potrafią, a to że wiertarki w ręku nie trzymali nigdy, a to że noszą obcisłe spodnie, a to że wojska im potrzeba, że noszą więcej tapety niż dziewczyny. Wszystkie te opinie są podparte licznymi stereotypami płciowymi i uprzedzeniami. W końcu mężczyzna musi być męski niczym drwal. A jak nie jest, to nie ma prawa nazywać się mężczyzną.

Ta patologiczna tęsknota za mężczyznami, których nie ma, nie będzie i, co zabawniejsze, nigdy nie było, jest groteskowa. Piewcami tego typu twierdzeń są głównie kobiety, które myślą, że w pokoleniu ich ojców i dziadków mężczyźni byli lepsi niż obecnie. Wtórują im różnego rodzaju męscy przytakiwacze, głównie podstarzali eksperci psychologii i seksuologii. Takie tezy stawiają w istocie całkiem poważni profesorowie jak Philip Zimbardo, autor słynnego eksperymentu więziennego z Uniwersytetu Stanford. Podobne opinie, choć nie wprost, stawiają seksuologowie jak np. Zbigniew Lew-Starowicz czy Zbigniew Izdebski.

Oczywiście do tego dochodzą wannabe-trenerzy personalni, którzy świadomie opowiadając tego typu kocopoły, próbują zarobić na naiwności wspomnianych wcześniej dziewcząt. Przykładowo pan Jakub Czarodziej, samozwańczy coach, o którym bym się nie dowiedział, gdyby nie jego wywód na temat tego, jakimi to faceci nie są „pizdeczkami w rurkach”.

Pozdrawiam Mamusie.Mamusie, które wychowały życiowe niedorajdy.Te, które oszacowały iż ich synek jest…

Opublikowany przez Jakub Czarodziej. Środa, 2 stycznia 2019

Podwójne standardy?

Co wolno wojewodzie, to nie tobie smrodzie! To stare polskie porzekadło idealnie pasuje do standardów stosowanych wobec kobiet i mężczyzn w kwestiach ich ról społecznych. Od kobiet się praktycznie nic nie wymaga. Nie wymaga się, by były dobrymi, troskliwymi matkami. Nie wymaga się, by spełniały się w roli kucharki, sprzątaczki i pielęgniarki swojego mężczyzny. Nie wymaga się, by ubierały się powabnie, zachowując przy tym swoją dziewczęcą skromność. Wszelkie wymagania wobec kobiet są traktowane jako przejaw głębokiego seksizmu lub co najmniej relikt minionej epoki.

W nowoczesnym społeczeństwie funkcję męża lub ojca zaczęło pełnić państwo. Ale państwo nie jest w stanie kochać, nie przytuli w zimną, deszczową noc, nie okaże uczucia.

Mimo że wraz z minięciem epoki „patriarchatu” wymagania wobec kobiet się zmieniły, to wciąż spora część płci żeńskiej wymaga, by faceci byli rycerscy, szarmanccy, bardzo męscy, twardzi i zaradni. A tymczasem panowie niczym kameleon postanowili dostosować się do nowej rzeczywistości, w której to tradycyjne męskie cechy, jak odwaga, męstwo, zaradność i poczucie odpowiedzialności, zostały wrzucone przez feministki w zbiór cech zwanych „toksyczną męskością”. Postanowili zatem przestać się poświęcać dla kobiet, przestali brać odpowiedzialność za swoje czyny, a sytuacji stresowych zwyczajnie unikają. Niektórzy są na tyle bezczelni, że nawet postanowili się ubierać w niestereotypowy dla mężczyzn sposób, wywołując pianę na ustach tych rzekomo „silnych i niezależnych kobiet”.

Skąd te narzekania? Przecież panowie zrobili dokładnie to samo co kobiety – postanowili opuścić swoje stereotypowe, tradycyjne role płciowe i być sobą. Nie chcą wchodzić w rolę, w której czują się nieswojo. Tak samo jak nie zakłada się za małych butów tylko po to, by ładnie w nich wyglądać przed innymi. Czy kobietom wolno więcej? A jeśli tak, to dlaczego?

A może jednak „patriarchat” nie był taki zły?

Współczesnym kobietom nie w smak nowy porządek społeczny, bo czują, że coś tu nie gra. Tak podskórnie, zupełnie podświadomie. Z jednej strony media, społeczeństwo i wpojona im ambicja nakazują, aby domagały się równości oraz by były traktowane i odbierane tak samo poważnie jak mężczyźni. Z drugiej strony równy mężczyzna zawsze będzie tym gorszym. Gorszym, bo kobiety podświadomie pragną mężczyzn, którzy są od nich lepsi. Biologiczna potrzeba poczucia bezpieczeństwa każe im wybierać partnera, który będzie inteligentniejszy i bardziej zaradny od niej, żeby mogła na nim polegać, kiedy przyjdzie czas na potomstwo. To nie są jakieś mity wzięte z księżyca, tylko fakty głoszone przez najróżniejszych psychologów.

Kobiety pragną patriarchatu, bo to on dawał im poczucie bezpieczeństwa. W nowoczesnym społeczeństwie funkcję męża lub ojca zaczęło pełnić państwo. Ale państwo nie jest w stanie kochać, nie przytuli w zimną, deszczową noc, nie okaże uczucia. Dlatego mamy pełno zdesperowanych singielek, które mocno potrzebują poczucia bezpieczeństwa, którego nikt im dać nie chce. A że winy najłatwiej szukać u innych, a nie u siebie, to stawiają tezę, że winę za ich niepowodzenia matrymonialne ponosi kryzys męskości.

Czy mamy do czynienia z kryzysem kobiecości?

Betsey Stevenson i Justin Wolfers z Uniwersytetu Pensylwania dokonali badania poziomu zadowolenia kobiet na przestrzeni lat 1970-2009. Ich wyniki musiały zszokować zwolenników równouprawnienia. Im kobiety zyskiwały więcej praw, tym były mniej szczęśliwe. Jak widać panie totalnie nie potrafią się odnaleźć w nowoczesnym, egalitarnym społeczeństwie. Teoretycznie kobiety mają teraz mnóstwo możliwości, ale nie potrafią ich efektywnie wykorzystać. W efekcie średnio zarabiają mniej i nie potrafią wspiąć się na najwyższe stanowiska – ale to jest wyłącznie ich wina, bo mają wszelkie instrumenty, by tego dokonać. Już nikt im nie podkłada kłód pod nogi.

Nie tylko nie potrafią zadbać o własną karierę, ale przy okazji zaniedbały swoją tradycyjną rolę matki. Domyślam się, że nie jest łatwo pogodzić rolę matki i pracownika. Jednak nie da się robić nigdy dobrze ani jednej z tych rzeczy, robiąc obie naraz. Nie można być matką na cały etat i jednocześnie pracownikiem na cały etat.

Dlatego jeśli możemy mówić o kryzysie, to mamy do czynienia z kryzysem kobiecości. Który zresztą kobiety same sobie zgotowały, narzucając na siebie coraz to większe wymagania. Nie, to nie mężczyźni narzucili wam te wymagania. Wy narzuciłyście je same sobie. Standardy trybu życia wyznacza wam Chodakowska, standardy urody modelki na wybiegu, poświęcenie się karierze dziennikarki Wysokich Obcasów i Newsweeka – równie sfrustrowane i zagubione w wyścigu szczurów jak wy. Żaden mężczyzna wam niczego nie narzuca.

Ja nie będę się bał tego mówić, ja nie mam potrzeby ani ochoty podlizywać się kobietom, mówiąc im słodkie kłamstewka. Tak robią podstępni uwodziciele. Ja wolę postawić się w roli przyzwoitki, która powie wprost – jeśli chcecie walczyć z kryzysem męskości, to zacznijcie od siebie. Bo to wy macie problem z kryzysem męskości, nie my. To wy z jakiegoś powodu nie potraficie znaleźć tego męskiego faceta. Być może istnieją tacy wymarzeni, męscy faceci jakich pragniecie, ale patrząc ze swojego egocentrycznego punktu widzenia, nie dostrzegacie ich.

Mężczyzna racjonalny

Czy jesteś wystarczająco pewny siebie, żeby jak prawdziwy mężczyzna przyjąć odtrącenie na klatę, uśmiechnąć się nonszalancko i wrócić po więcej?
Czy może uciekniesz, odcinając się od reszty świata za wygodnym buforem?
Przekonaj się!