Ograniczanie męskości do garstki taktycznych cnót może wydawać się prymitywne, bandyckie i niecywilizowane. W końcu co z cnotą moralności? Co ze sprawiedliwością, miłosierdziem, wiarą, prawością, uczciwością i powściągliwością? Czyż nie są to również męskie cnoty?
Mężczyźni nie są ani potworami bez serca, ani maszynami. Mężczyźni poza polowaniem, zabijaniem i obroną myślą o wielu innych rzeczach, są zdolni do współczucia w równym stopniu, co do okrucieństwa.
 
Kiedy zapytasz się mężczyzn o to, co czyni ich prawdziwymi mężczyznami, większość z nich przybierze patetyczną postawę i zacznie wymieniać to, co oznacza bycie dobrym mężczyzną. „Prawdziwy facet nigdy nie uderzyłby kobiety”. „Facet, który nigdy nie spędza czasu ze swoją rodziną, nie może być prawdziwym mężczyzną”. „Prawdziwy mężczyzna bierze odpowiedzialność za swoje działania”. „Prawdziwy mężczyzna spłaca swoje długi”. „Prawdziwy mężczyzna kocha Jezusa”.
 
Myślący mężczyźni pytają „dlaczego?”. Nie zawsze wystarcza zwyciężyć. Mężczyźni chcą wiedzieć, że mają rację, a ich wrogowie się mylą. Żeby odseparować nas od nich, doszukują się winy pośród swych wrogów i tworzą kodeksy honorowe, żeby wyróżnić się przykładnością. Jednym z najlepszych przykładów tego zjawiska są chrześcijańscy rycerze – ascetycznie pobożni i brutalni, walczący w lśniących zbrojach o dobro z Bogiem po swojej stronie. Większość facetów zgodzi się, że lepiej jest być dobrym mężczyzną występującym przeciwko tym złym. Woleliby oni być raczej bohaterami aniżeli złoczyńcami. Większość z nas chce zobaczyć w sobie dobrego człowieka walczącego o coś więcej niż przeżycie lub zysk.