Jeśli mężczyźni postanowią zawalczyć o swój interes i powrócić na Drogę Mężczyzn, nie zrobią tego na drodze demokratycznego lub społecznego ruchu albo też zbrojnego politycznego zrywu. Dojdzie do tego za pomocą gangów w miejscach, gdzie państwo straci władzę i wiarygodność.

Nie należy winić indywidualnie kobiet za to, co stało się przez ostatnie sto lat. Pojedyncze kobiety na pewno nie są winne rewolucji przemysłowej. Nie odpowiadają za pojawienie się pociągów, samolotów i automobilów, które doprowadziły do tego, że globalizacja stała się możliwa. Nie są odpowiedzialne za marksizm, pigułkę antykoncepcyjną, Internet lub pojawienie się centrów handlowych. Za to kobiety, jako grupa, prawdopodobnie są winne takim obrzydlistwom jak: programy reality show, duża ilość słabej muzyki i sztuki oraz doprowadzenie do tego, że mainstreamowe magazyny zalewają nas zupełnie nienadającym się do czytania potokiem plotek i głupot. Pojedyncze kobiety, z wyjątkiem kilku marionetek, można uczciwie oskarżyć o bardzo wiele. Musimy jednak pamiętać, że one po prostu działają w zgodzie z ich naturą oraz naginają rzeczy zgodnie z własnym interesem, tak jak od zawsze tego chciały, a przed czym powstrzymywali ich nasi męscy przodkowie. Nie pragnę przez to powiedzieć, że w dawnych czasach twardzi mężczyźni byli pozbawionymi własnej osobowości kreaturami. Zarówno kobiety, jak i mężczyźni, potrafią być niesamowicie hojni i ofiarni, jednak zwykle każdego szarego dnia swój własny interes stawiamy na pierwszym miejscu. Oto Droga Ludzkości.

Nie jest celem tej książki sportretowanie kobiet jako wrednych jędz. Kobiety są ludźmi, którzy są nieznacznie różni od mężczyzn, a gdy trafi im się okazja, działają zgodnie z własnym, nieznacznie różnym, interesem i podążają swoją własną, nieznacznie inną drogą. Kobiety nie są złe, lecz nie są również aniołami. Są tym, czym są. Nie ma znaczenia, jak wiele empatii mogą mieć dla niedoli współczesnych mężczyzn, kobiety nie oddadzą tak łatwo tego, co mają od tak długiego czasu i co wydaje im się warte posiadania. Nie pobiegną do urn, żeby uwolnić się od przywilejów lub programów wsparcia. Tak długo, jak państwa oferują pokój i dostatek, kobiety i twardy etatyzm będą dalej czerpać z symbiotycznej relacji. Panie potrafią być pełne współczucia, jednak nie są głupie. Jakakolwiek próba powrotu do Drogi Mężczyzn nie otrzyma dwustronnego wsparcia.

(…)

Jeśli mężczyźni postanowią zawalczyć o swój interes i powrócić na Drogę Mężczyzn, nie zrobią tego na drodze demokratycznego lub społecznego ruchu albo też zbrojnego politycznego zrywu. (…) Dojdzie do tego za pomocą gangów w miejscach, gdzie państwo straci władzę i wiarygodność. Zaczerpną one nieco z tych męskich tradycji, które przetrwają, i wykorzystają je na nowy sposób, żeby stworzyć swoją własną nową, unikatową tożsamość, własnych nas.