Od 1 stycznia weszły w Polsce przepisy wedle których kobiety będą musiały przejść tak samo trudne testy sprawnościowe co ich koledzy. Tym samym nie będą one już miały żadnej taryfy ulgowej ze względu na swoją płeć. 

Nowe zmiany dotyczą oczywiście jednostek bojowych żołnierzy zawodowych w wojskach specjalnych. Na takie rozwiązanie z entuzjazmem zareagowali mężczyźni służący w wojsku. Uważają oni, że nie powinno być żadnego zróżnicowania ze względu na płeć.

– Czy kobiety będą miały jakieś ulgi na polu walki tylko dlatego, że są kobietami? Nie. A może kobiety mają brać udział w innych wojnach niż mężczyźni? – zastanawia się jeden z żołnierzy wojsk specjalnych.

– Skrzynka z amunicją waży zawsze tyle samo. I ludzie dzielą się na tych, którzy dadzą radę ją przenieść i tych, którzy tego nie zrobią. Oczywiście, nie każdy w wojsku musi targać amunicję. Ale normy muszą być takie same – dodaje inny z żołnierzy.

Komandosi podkreślają, że nie są przeciwnikami kobiet w wojsku.

– Nikt nie kwestionuje, że w armii są specjalności, w których kobiety sprawdzają się lepiej niż mężczyźni. Ale jak chcą stać w okopie ramię w ramię z mężczyznami, to muszą spełniać takie same normy dla żołnierzy bez podziału na płeć, bo walka nie dzieli się na płeć – podkreśla

Podobnego zdania są instruktorzy wychowania fizycznego w armii, którzy twierdzą, że oddziały bojowe to najważniejszy element wojska i służący tam żołnierze muszą być doskonale przygotowani pod względem sprawnościowym.

– Jeśli kobiety chcą służyć w zespołach bojowych i wykonywać naprawdę trudną robotę, to muszą być tak samo sprawne jak ich koledzy z sekcji. Podczas walki wróg nie zapyta o płeć i nie będzie wolniej strzelał do kobiet. – mówi były operator, a dziś instruktor wychowania fizycznego z Jednostki Wojskowej Komandosów.

Wielu weteranów wspomina kobiety w jednostkach bojowych podczas misji m.in. w Afganistanie. Jak podkreślają niekoniecznie były to miłe doświadczenia.

– Niestety, nie były to kobiety, które posiadały podobne wyszkolenie jak my, przez co musiały być objęte specjalną opieką. A to mocno komplikowało nam pracę. Zawsze też musieliśmy uwzględniać możliwości takich ludzi, planując zadania, co nas ograniczało. Z pewnością kobiety o takim samym lub podobnym poziomie wyszkolenia i sprawności fizycznej ułatwiłyby nam działanie – mówi ekskomandos i dodaje:

– Jeśli element bojowy ma być zgrany i wartościowy, to jego członkowie muszą podlegać takim samym kryteriom oceny i wymaganiom. Inaczej wojsko się psuje.

Rzecz jasna innego zdania są kobiety, które twierdzą, że kobiety spełniają na polu walki inne zadania i nie potrzebują tych samych testów sprawnościowych co mężczyźni.

– Większość kobiet, które znam, decydując się na służbę w jednostce specjalnej, zdaje sobie sprawę z tego, że nie będzie „szturmanem” i co najważniejsze, nie chce być „szturmanem” – mówi jedna z kobiet operatorów z jednostki specjalnej.

– Służąc w strukturze zespołu bojowego, jesteśmy przygotowane do zupełnie innych zadań niż mężczyźni. I to właśnie pod tym kątem profilowana była nasza rekrutacja, a w rezultacie wyszkolenie – podkreśla.

Żołnierki mają obawy, czy nowe kandydatki podołają nowym przepisom. One same obawiają się, że będą musiały poświęcić na testy sprawnościowe 2 razy więcej czasu niż ich koledzy.

Jak będzie wyglądał nowy egzamin sprawnościowy? Chcąc dostać piątkę, operatorzy w wieku 26–30 lat, bez względu na płeć, 3000 m będą musieli przebiec w czasie 12 min 15 s. Będą także musieli podciągnąć się 16 razy na drążku, a bieg wahadłowy zaliczyć w czasie 28,9 s, bieg zygzakiem w 23 s, natomiast tor przeszkód OSF pokonać w 1 min i 40 s.

źródło: polska-zbrojna.pl

Mężczyzna racjonalny

Czy jesteś wystarczająco pewny siebie, żeby jak prawdziwy mężczyzna przyjąć odtrącenie na klatę, uśmiechnąć się nonszalancko i wrócić po więcej?
Czy może uciekniesz, odcinając się od reszty świata za wygodnym buforem?
Przekonaj się!