Co chwila jesteśmy zasypywani różnego rodzaju kłamstwami, przeinaczeniami i manipulacjami ze strony feministek, które na kłamliwych statystykach i nieprawdziwych informacjach budują obraz „piekła kobiet”. Koniec z tym. Odkłamujemy feministyczne manipulacje! 

Feministki obracają kilkoma statystykami, które są zwyczajnie nieprawdziwe. Ma to na celu stworzenie odpowiedniej atmosfery, która usprawiedliwiałaby ich walkę z mężczyznami. Za pomocą tych danych manipulują m.in. statystykami gwałtów, molestowania oraz średnich płac kobiet i mężczyzn. Pokazują one jednak całkowicie zafałszowaną rzeczywistość. Oto kilka najważniejszych przykładów.

Fundacja STER i jej „badanie” na temat molestowania

Najbardziej jaskrawy przykład manipulacji danymi jest badanie fundacji STER na temat przestępstw seksualnych. Badanie to jest dostępne w internecie. „Badanie” to akurat zbyt duże słowo, bo poważny naukowiec wstydziłby się opublikować tak nierzetelny raport. 

Raport jest o tyle istotny, że organizacje feministyczne często się na niego powołują, twierdząc, że mamy w Polsce poważny problem z przestępstwami seksualnymi. Według niego 87 % Polek doświadczyło molestowania seksualnego.

Ok, zacznijmy może od podstaw. Dlaczego wspomniałem o tym, że badanie to jest skrajnie nierzetelne? Cóż… wspominają o tym same autorki badania. Oto cytat ze wstępu do raportu.

Punktem wyjścia metodologii zastosowanej przez nas w badaniu ilościowym i jakościowym było przekonanie o konieczności uzupełnienia badań Agencji Praw Podstawowych o dane z innego źródła, uzyskane przy pomocy innych, choć porównywalnych, narzędzi badawczych. Jednocześnie projektując nasze badania, kierowałyśmy się wyrażanym w ramach badań zaangażowanych i feministycznych postulatem odejścia od przekonania o możliwości uzyskania w badaniach społecznych obiektywnej i neutralnej wiedzy na temat zjawisk społecznych.

Tłumacząc z „humanistycznego” na język polski autorki wprost mówią o tym, że generalnie miały w dupie obiektywizm i zrobiły badanie w oderwaniu od standardów naukowych w dziedzinie statystyki. Zatem badanie to jest niereprezentatywne w żadnym stopniu. Nie spełnia ono podstawowego wymogu badań opinii.

Może objaśnię to na przykładzie: wyobraźcie sobie, że robię badanie na temat alienacji rodzicielskiej. Wychodzi mi, że 90 % ojców po rozwodzie jej doświadczyło. Ale badanie przeprowadziłbym jedynie wśród członków grupy Dzielny Tata. Takie badanie z gruntu nie może spełniać standardów naukowych.

Ale nawet jeśli przyjmiemy założenie, że badanie spełnia wymogi reprezentatywności, to wciąż dalekie jest od obiektywizmu, który jest niezbędny podczas dokonywania tego typu statystyk. Raport ewidentnie został zrobiony pod tezę, a zadane pytania są tendencyjne.

Jeśli chodzi o molestowanie, to według raportu 87 % badanych kobiet go doświadczyło. Ale przyjrzyjmy się zadanym pytaniom. Wśród molestowania seksualnego mamy do czynienia z następującymi sytuacjami:

  • Obnażenie się w miejscu publicznym lub w innej sytuacji, w której kobieta sobie tego nie życzyła. (61,3%)
  • Robienie obraźliwych uwag dotyczących ciała lub seksualności (również za pomocą sms-ów, maili lub
    w Internecie). (52,2%)
  • Opowiadanie nieprzyzwoitych dowcipów, natarczywe
    rozmowy o podtekście seksualnym (również za pomocą
    sms-ów, maili lub w Internecie). (77,5%)
  • Obsceniczne zachowanie, sugerujące aktywność seksualną
    lub próby wymuszenia kontaktu fizycznego (ocieranie się,
    wyzywające gesty i postawa ciała). (55,4%)
  • Sugerowanie seksu w niestosownym kontekście (również
    za pomocą sms-ów, maili lub w Internecie). (41,5%)
  • Dotykanie w sposób seksualny lub próby pocałunku
    wbrew woli kobiety. (49,6%)
  • Grożenie negatywnymi konsekwencjami w pracy lub na
    studiach/ w szkole, jeśli kobieta nie zgodzi się na seks. (7,3%)

W mojej ocenie jedynie ostatni punkt można uznać za sprawę na tyle poważną, że możemy nazwać to molestowaniem seksualnym z prawdziwego zdarzenia. Reszta to sprawy nie tylko błahe, ale i często spotykane również wśród mężczyzn. W dodatku pomieszano poważne naruszenie czyjejś seksualności jak dotykanie miejsc intymnych z próbą pocałunku.

Jeśli chodzi o obnażanie się, to mężczyźni zdecydowanie częściej padają ofiarą takiego „molestowania” – w internecie, na ulicy, w klubie, gdzie kuso odziane kobiety kuszą ich w ten sposób. Tak samo jeśli chodzi o seksualne gesty, nieprzyzwoite dowcipy czy próby pocałunku. Sam doświadczyłem każdej z tych rzeczy ze strony kobiet. I wiecie co? Nie czułem się molestowany. Może powinienem?

Cóż, tak samo jak ja uważają również „molestowane” kobiety. W większości przypadków na pytanie „Dlaczego nie zgłosiłaś sprawy na policję?” odpowiedzi brzmiały „Poradziłam sobie sama.” (67,0%) oraz „Uznałam wydarzenie za zbyt błahe, by zgłaszać je policji.” (66,0%).

Nie zmienia to faktu, że na podstawie tych odpowiedzi forsuje się w lewicowych mediach i na feministycznych portalach tezę, że prawie 90 % Polek padło ofiarą molestowania. W takim razie, biorąc pod uwagę te pytania, ilu mężczyzn również padło ofiarą takiego molestowania? Według mnie niewiele mniej. 

Takie badanie niczemu nie służy poza tym, żeby udowodnić feministyczną tezę o „piekle kobiet”. Nie pomoże to kobietom, które naprawdę padły ofiarą poważnego molestowania seksualnego. Również pomieszanie poważnych przypadków molestowania seksualnego z m.in, próbami pocałunków jest moim zdaniem niepoważne i ewidentnie sugeruje, że autorki były nastawione na zrobienie badania pod ustaloną wcześniej tezę, która musiała się zgadzać za wszelką cenę. 

Gwałty na kampusach

Największą ofiarą dezinformacji ze strony feministek padli Amerykanie i to grubo ponad 30 lat temu. Najgorszy jest fakt, że na podstawie tego zafałszowanego badania powstały antymęskie przepisy na kampusach, które pozwalały usunąć studenta na podstawie tylko oskarżenia, bez udowadniania winy.

W 1985 roku feministyczne czasopismo MS Magazine opublikowało raport, w którym rzekomo 20-25 % studentek college’ów miało być zgwałconych. Jak się później okazało badania to było całkowicie zmanipulowane. Metoda była podobna jak w przypadku fundacji STER – jako gwałt były zakwalifikowane takie sytuacje jak m.in. seks po lampce wina. W efekcie po opublikowaniu badań 73% kobiet uznanych za „zgwałcone” nie czuło się ofiarami gwałtu, a 40% z nich ponownie zdecydowało się na seks ze „sprawcą”. To najlepiej świadczy o tym, że rzetelność tych badań pozostawiała wiele do życzenia.

Sprawę przybliżyła w swojej książce „Who Stole Feminism?” Christina Hoff Summers.

Najgorsze, że to badanie przez ostatnie 30 lat w USA determinowało politykę wobec mężczyzn studiujących na kampusach. W 2011 roku rząd Baracka Obamy wydał dyrektywę, w której zobowiązał uczelnie wyższe do wprowadzenia komisji dyscyplinarnych, mających niezależnie od postępowania policji rozstrzygać oskarżenia dotyczące gwałtów na kampusach. Postępowania te dalekie były od standardów państwa demokratycznego. O winie studenta oskarżonego o gwałt miała decydować przewaga dowodów, a nie udowodnienie winy ponad wszelką wątpliwość. W efekcie wielu studentów pomówionych o gwałt zostało natychmiastowo relegowanych z uczelni.

Więcej na ten temat pisze autor Men’s Rights Polska.

Gender Wage Gap

To chyba najbardziej zakorzeniony mit wśród ludzi. Najczęściej przywoływany argument przez tzw. liberalne feministki. Zazwyczaj większość z nich przyznaje, że kobiety mają praktycznie zapewnioną równość praw, ale gender wage gap jest tą przysłowiową kroplą dziegciu w beczce miodu. Cóż… i tutaj kobiety zaznają równości, oczywiście tej rozumianej jako równość szans a nie równość rezultatów.

Badania i studia nad gender wage gap jasno pokazują, że różnica płac kobiet i mężczyzn wynika z wielu czynników. Są to m.in. takie czynniki jak wykształcenie, średni czas pracy, doświadczenie zawodowe, liczba nadgodzin brana przez kobiety i mężczyzn, itd.. To wszystko finalnie decyduje o tym, że kobiety zarabiają średnio mniej od mężczyzn. To nie jest tylko moja luźna analiza. To są fakty, o których wspominają ekonomiści Forbsa oraz naukowcy z Harvardu. To są poważne źródła danych, które trudno uznać za stronnicze lub nierzetelne.

Tymczasem problem jest przedstawiany przez feministki w taki sposób, że kobiety zarabiają mniej za taką samą pracę na tym samym stanowisku. Jest to oczywista manipulacja. Trudno coś takiego stwierdzić na podstawie średnich, statystycznych badań. Jednak istnieje badanie, które pokazuje prawdziwy stopień dyskryminacji kobiet na rynku pracy. Zamiast metody obliczania nierówności płci wg. gender wage gap, użyto tzw. dekompozycji Oaxaca-Blindera. Jest to efektywna metoda obliczania rzeczywistej dyskryminacji na rynku pracy różnych grup społecznych, opracowana już w latach 70-tych.

Według tych badań okazuje się, że w Polsce nie mamy problemu z dyskryminacją kobiet na rynku pracy. Co więcej, w niektórych województwach, głównie na ścianie wschodniej, współczynnik dyskryminacji płacowej był niekorzystny dla mężczyzn! Te dane całkowicie obnażają mit gender wage gap.

Może gdyby politycy Koalicji Obywatelskiej i partii Biedronia zapoznali się z tym badaniem, to by nie proponowali walki z rzekomą nierównością płac kobiet i mężczyzn. Ale niestety ten mit jest na tyle silnie ukorzeniony w społeczeństwie, że jest łatwą bronią dla politycznych demagogów, wykorzystujących feminizm instrumentalnie.

Jak widzimy feministki manipulują danymi w stopniu niewyobrażalnym. Ich główne postulaty są oparte na fałszywych tezach, w oparciu o zmanipulowane dane. Problem w tym, że o kłamstwach feministek mówi się mało, zdecydowanie za mało. I mainstreamowe, liberalno-lewicowe media powielają te kłamstwa, tworząc fałszywy obraz sytuacji kobiet. Efektem rozpowszechniania tych mitów jest tworzenie praw dyskryminujących mężczyzn, tak jak wspomniana dyrektywa na temat gwałtów na kampusie lub postulowanie „zrównania” płac kobiet i mężczyzn. Z taką manipulacją każdy, komu zależy na prawdziwym równouprawnieniu, powinien walczyć.

Mężczyzna racjonalny

Czy jesteś wystarczająco pewny siebie, żeby jak prawdziwy mężczyzna przyjąć odtrącenie na klatę, uśmiechnąć się nonszalancko i wrócić po więcej?
Czy może uciekniesz, odcinając się od reszty świata za wygodnym buforem?
Przekonaj się!