Prawdziwym sprawdzianem dla mężczyzny jest to, jak żyje sam ze sobą.

Czy samotność jest chorobą, która wymaga leczenia? Tylko pomyśl! Gdyby przekonać mężczyzn do przyjęcia twierdzącego stanowiska, to aż ciężko wyobrazić sobie skalę korzyści, które można by było od płci męskiej wyzyskać.

Prawdziwym sprawdzianem dla mężczyzny jest to, jak żyje sam ze sobą. Istnieją nieliczni cenni faceci, którzy autentycznie pozwalają sobie na samotną egzystencję, hołdując prawdziwej, jednostkowej niezależności i poleganiu wyłącznie na sobie. Zdecydowana większość samców (czyt. beta), szczególnie w kulturze zachodniej, zamienia matkę na żonę z bardzo krótkim lub żadnym okresem przejściowym. Przez większość swoich dni poddają się żeńskiemu imperatywowi, stając się niejako „seryjnymi monogamistami”, którzy przechodzą z jednego długiego związku do drugiego. Trwa to aż do chwili, gdy zapuszczą korzenie, bez wcześniejszego pobrania nauki o tym, jak powinna zachowywać się osoba dorosła.

W realiach współczesnego zachodniego romantyzmu lęk przed samotnością jest zdecydowanie przejaskrawiony. Spopularyzowany mit strachu przed zostaniem starym kawalerem, który nigdy nie zaznał miłości, jest nową wersją mitu starej panny, którego okres popularności przypadał na czas, w którym wartość kobiety była mierzona jej zamożnością. Obie teorie są w swoich założeniach błędne. W naszej nowej, wspaniałej erze głupków mężczyźni stali się de facto kobietami. Są ustawicznie nagabywani do uwierzenia w tytułową brednię, co jest częścią zamierzonej przez feminizm zmiany ról płciowych. Z tego względu powstały portale do szybkiego randkowania i inne „udogodnienia”, które pacyfikują poczucie zagubienia, jakie dostajemy w pakiecie ze wspomnianą zmianą ról.

Posunę się nawet do sugestii, że większość głupków i innych sfeminizowanych samców wspiera mit starego, samotnego mężczyzny, ponieważ wykorzystuje go jako bufor przed potencjalnym odrzuceniem. Brzmi naciąganie? Nie powinno. Kiedy spojrzymy na mit z punktu widzenia feminizmu, to służy on za narzędzie do ośmieszania z ukrytą funkcją wpędzania mężczyzn do życia w obrębie kobiecej ramy.

Lepiej zmień swoje postępowanie, bo przepuścisz przez palce miłość swojego życia i umrzesz jako stary, samotny, wynędzniały pryk! Tak wygląda przykład posługiwania się mitem. Jak pisałem wcześniej – jest on również używany przez głupków jako bufor i racjonalna podstawa do podejmowanych decyzji w związku z małżeństwem lub stałym związkiem, które są poniżej oczekiwań – lepiej poślubić jędzę, niż cierpieć samotność.

To tak naprawdę potrójny cios. Pierwszym jest wspierany przez imperatyw strach przed samotnością, drugim oczekiwania wobec dorosłości oraz wymóg „właściwego” postępowania, trzecim z kolei jest fakt wykorzystywania mitu przez głupków jako wygodnego buforu przed odrzuceniem.