W ciągu ostatnich kilku dni byliśmy świadkami kilku skandalicznych decyzji sądów w Polsce. Ludzie o innych poglądach są szykanowani i odbiera im się możliwość swobody wypowiedzi.

Skazany za „feminazistki”

Iście stalinowskie decyzje sądów w ostatnim czasie napawają mnie zdumieniem. Jestem szczerze oburzony tymi postanowieniami, które podważają podstawowy dokument prawny w Polsce, jakim jest wolność wypowiedzi.

Art. 54 pkt. 1. Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.

Tymczasem prawicowy dziennikarz wRealu24 Marcin Rola został skazany na 3 miesiące więzienia w zawieszeniu. Powód? Nazwał zgromadzone  na Czarnym Proteście feministki… “feminazistkami”. Jakkolwiek by to nie było obraźliwe, nie jest to skierowane pod adresem konkretnej osoby, więc trudno mówić tutaj o znieważeniu. A feministki nie są grupą szczególnie chronioną przez prawo, jak chociażby mniejszości narodowe, rasy czy religie. Nie ma zatem żadnego uzasadnienia dla takiego wyroku, poza politycznym umotywowaniem.

Jakkolwiek nie pałam sympatią do Marcina Roli, a jego sposób uprawiania dziennikarstwa daleki jest od ideału, to skazywanie kogoś w sprawie karnej za słowa jest ugodzeniem w podstawy prawne państwa polskiego. W dodatku termin “feminazistki” odnosi się do radykalnych feministek, których niektóre postulaty można podciągnąć pod nazizm: aborcja eugeniczna, pozbawienie praw obywatelskich, a nawet życia białych mężczyzn, rasizm, seksizm. To wszystko reprezentuje sobą skrajnie feministyczny ruch.

Ale najważniejsza kwestia to kwestia równości wobec prawa. Po Marszu Niepodległości jego uczestnicy zostali zbiorowo obwołani przez lewicowych dziennikarzy “nazistami”. Żaden prokurator nawet nie kiwnął palcem.

Faszyzm, wszędzie faszyzm…

Zresztą nawet już raz sąd ogłosił, że można narodowców nazywać “faszystami”. Stwierdził to sędzia Maciej Rutkiewicz podczas procesu przeciwko działaczowi partii Razem Robertowi Kotlińskiemu. Ten stwierdził, że ONR to organizacja faszystowska. Przeciwko tym słowom zaprotestował Jacek Gierwatowski, szef elbląskiego ONR i złożył przeciwko Kotlińskiemu pozew. Sąd jednak umorzył sprawę, twierdząc, że jego opinie „nie wykraczały poza standardy występujące na portalach społecznościowych”, a nazywanie ONR faszystami nie jest zniesławieniem, ponieważ… „nie dopuszcza się zniesławienia ten, kto mówi prawdę”. Te podwójne standardy sędziów aż rażą po oczach.

Jak jesteśmy już w temacie ONR i narodowców, to ostatnio miał miejsce również kolejny wyrok w ich sprawie, który stanowił poważne naruszenie wolności słowa. Grupa Obywateli RP starała się zablokować Marsz ONR. Policja ich usunęła z trasy marszu, a następnie zgłosiła do sądu za zakłócanie legalnego marszu. Sąd jednak uznał, że ich czyn nie wyczerpał znamion szkodliwości społecznej czynu, ponieważ… ONR odwołuje się do faszystowskich i antysemickich korzeni organizacji, więc ich blokowanie jest społecznie pożądane. Tłumaczenie jest kuriozalne, zwłaszcza że ONR jest oficjalnie zarejestrowaną organizacją, a zatem z definicji nie może promować poglądów niezgodnych z prawem. Z kolei blokada Obywateli RP nie była nawet zgłoszona w ratuszu. Wyrok nie jest prawomocny.

Za krytyków feminizmu też chcą się zabrać

Ostatni przykład działania jest bardziej z naszego ogródka. Dotyczy bowiem psychologa Rafała Olszaka, znanego z prowadzenia kanału Ocal Siebie na YouTube. Rozprawiał on tam na temat toksycznych zachowań kobiet oraz dyskryminacji mężczyzn. Wszystko to podpierał merytorycznymi i naukowymi argumentami. Nie było tam żadnych elementów seksizmu czy pogardy dla kobiet, która niestety niekiedy towarzyszy niektórym twórcom operującym w tematyce redpillerskiej. Materiały z kanału, które dotyczyły feminizmu, jednak zniknęły, a film, jaki się ukazał pt. „Zmiana”, informuje, że przeciwko panu Olszakowi toczy się postępowanie dowodowe. Prawdopodobnie jakiejś urażonej faktami feministce treść się nie spodobała, więc postanowiła walczyć ze swobodą wypowiedzi.

Niestety feministyczne organizacje są dotowane z budżetu państwa, a także ze środków pochodzących z zagranicy. Trudno oddolnym inicjatywom, które opowiadają się przeciwko nim, walczyć z nimi, zwłaszcza w sądzie.

Wolność i nieskrępowaną swobodę wypowiedzi gwarantuje Konstytucja RP. Ta sama konstytucja, na którą z lubością powołuje się opozycja, w skład której wchodzą również polskie feministki. Polskie sądy powinny więc szanować swobodę wypowiedzi, a jeśli już dochodzi do przekroczenia granicy wolności wypowiedzi – traktować wszystkich równo wobec prawa. W USA ścierają się ze sobą nieustannie zwolennicy i przeciwnicy Trumpa. Dyskutują, nawet walczą ze sobą na ulicy. Ale nikomu tam by nie przyszło do głowy, żeby komuś, za pomocą organów sprawiedliwości, ograniczać możliwość manifestowania lub wypowiadania się w mediach. Owszem, funkcjonują narzędzia bojkotu lub wykluczenia kogoś o odmiennych poglądach, jednak nigdy sąd nie wydał wyroku, w którym jakiejś grupie społecznej lub dziennikarzowi odmówiłby swobody wypowiedzi. Niestety w Polsce nadal wyroki wydają sędziowie, którzy mają powiązania z poprzednim systemem, co wpływa na ich decyzje. Dla dobra wszystkich potrzeba głębokich reform w sądownictwie. Nie wiem, czy takich, jakie proponuje PiS, ale z pewnością należy dokonać kadrowych i systemowych zmian, jak chociażby losowanie sędziów lub wprowadzenie izby dyscyplinarnej. Po to właśnie, żeby w końcu zaczęto przestrzegać konstytucji, jak tego domaga się opozycja. KON-STY-TUCJA!

Mężczyzna racjonalny

Czy jesteś wystarczająco pewny siebie, żeby jak prawdziwy mężczyzna przyjąć odtrącenie na klatę, uśmiechnąć się nonszalancko i wrócić po więcej?
Czy może uciekniesz, odcinając się od reszty świata za wygodnym buforem?
Przekonaj się!