Jeśli moglibyśmy wymienić głównych winnych erozji relacji damsko-męskich we współczesnym świecie, z pewnością znajdzie się tam miejsce dla Tindera oraz innych aplikacji randkowych. Ich istnienie całkowicie odmieniło nie tylko sposób nawiązywania znajomości, ale też wymagania obu płci względem swojego partnera. Dlaczego powinieneś jako mężczyzna unikać Tindera? Odpowiem Ci na to pytanie w poniższym artykule. 

Wirtualny Seks

Aplikacja Tinder powstała w 2012 roku w USA. Założyło ją czterech informatyków: Sean Rad, Justin Mateen, Jonathan Badeen, and Christopher Gulczynski. Założenia przyświecające twórcom były bardzo proste – chcieli oni ułatwić ludziom poznawanie się online. Aplikacja miała przyćmić OK Cupid oraz Match.com, dotychczas liderów na rynku, jeśli chodzi o portale randkowe, swoją prostotą i łatwością. Żeby założyć konto, wystarczy kilka minut. Tinderowy profil zawiera bardzo mało danych, więc jego utworzenie nie wymaga od użytkowników dużego zaangażowania. Kilka minut i możesz przeglądać profile innych użytkowników.

Twórcy aplikacji chyba sami nie spodziewali się, jak ich wynalazek zmieni randkowanie przez internet. W przeciągu dekady obraz relacji damsko-męskich uległ diametralnej zmianie. Niestety trudno powiedzieć, żeby na lepsze. Rzeczywiście ułatwił on nawiązywanie kontaktów ludziom, zwłaszcza osobom mniej śmiałym, ale jednocześnie totalnie zmienił wzajemne wymagania płci.

80/20

Łatwość w nawiązywaniu kontaktów i relacji totalnie zaburzyła postrzeganie rzeczywistości kobiet i mężczyzn. Szacuje się, że z Tindera korzysta 55% mężczyzn i 45% kobiet. Jednakże nie jest tak, że wszyscy mają równe szanse w znalezieniu partnera.

To, jak działa Tinder, było przedmiotem analizy wielu osób zainteresowanych tematem. Jeden z nich dokonał całkiem dokładnych badań, z których wyszło, że 78% kobiet jest zainteresowana 20% mężczyzn. Cała reszta mężczyzn musi zadowolić się 22% pozostałych kobiet. Statystyka jest brutalna i nie napawa optymizmem. Analogiczne badanie zrobiono dla wspomnianego wcześniej portalu Ok Cupid, w który wyniki wyszły bardzo podobne – 80% kobiet wybierało 20% najatrakcyjniejszych mężczyzn, podczas gdy pozostałe 20% zaznaczało mężczyzn z pozostałych 80%.

80/20

W ekonomii istnieje pojęcie „zasady Pareta”. Zgodnie z tą zasadą 20% badanych obiektów związanych jest z 80% pewnych zasobów. Nie trudno zauważyć, iż ta zasada idealnie wpisuje się w schemat funkcjonowania Tindera.

Możesz być nawet kryminalistą, jeśli jesteś sexy

Statystyka niestety jak najbardziej przekłada się na praktykę. Do tej pory miało miejsce mnóstwo eksperymentów na Tinderze, które potwierdzały wspomniane dane statystyczne.

Eksperyment pierwszy

W tym eksperymencie 18-letnia dziewczyna wcieliła się w rolę przeciętnego faceta. Przed eksperymentem twierdziła, że absolutnie nie będzie miała żadnego problemu w zdobywaniu „matchy”, gdyż uważała, że ów mężczyzna, którego miała grać, jest całkiem atrakcyjny. Specjalnie wybrała lepsze zdjęcia i ustawiła opis taki, jaki wydawał się jej atrakcyjny dla kobiet. Jednak szybko dziewczyna zderzyła się ze ścianą. Choć z początku, dzięki algorytmom, szybko zdobywała polubienia, tak później było już dużo gorzej. Co więcej, okazywało się, że również kobiety, z którymi ją sparowało, nie wykazywały entuzjazmu w rozmowie z nią. Dla 18-latki to był szok. Nie spodziewała się, że mężczyznom na Tinderze może być aż tak trudno zdobyć dziewczynę.

Eksperyment drugi

W tym eksperymencie z kolei mamy odwrotną sytuację. Facet stworzył profil dziewczyny. Całkiem atrakcyjnej, jednak trudno powiedzieć, żeby wybitnie atrakcyjnej. Wynik eksperymentu przeszedł jego najśmielsze oczekiwania. W ciągu 45 minut zdobył…. ponad tysiąc matchy!!! Oprócz tego setki wiadomości. Eksperyment idealnie pokazał, jakie wzięcie mają atrakcyjne dziewczyny na Tinderze. Przyznajcie sami – coś takiego może nieźle namieszać dziewczynie w głowie.

Eksperyment trzeci

Tutaj przechodzimy do bardziej hardkorowych eksperymentów. W tym eksperymencie gość założył trollkonto bardzo przystojnego faceta (który grał w teledysku piosenki „Call me maybe”, popularnego hitu z 2011 roku). W tym eksperymencie autor udowadniał, że kobiety są w stanie wybaczyć nawet najbardziej obrzydliwe, wulgarne i chamskie teksty, o ile jesteś atrakcyjny.

LINK do eksperymentu

Eksperyment czwarty

Jeśli uważacie, że w poprzednim eksperymencie kobiety nie miały do siebie szacunku, to ten eksperyment sprawi, że kopara opadnie wam do samej ziemi. Na tym filmie zostały omówione trzy eksperymenty. W pierwszych dwóch facet podawał się za bardzo atrakcyjnego… pedofila! Dokładnie tak, facet napisał w opisie, że jest byłym, skazanym za molestowanie dzieci pedofilem. Z kolei trzecie konto było kontem nazisty – mężczyzna ze zdjęcia miał swastykę na ramieniu, a w opisie fragment przemówienia Hitlera.

Czy to zniechęciło kobiety? Absolutnie nie. W pierwszych dwóch sytuacjach były wyjątkowo wyrozumiałe dla pedofili, z kolei w trzecim przypadku zupełnie nie przeszkadzały im antysemickie treści, jakie wygłaszał fake-Chad.

Tinder vs rzeczywistość

Wiele osób twierdzi, że Tinder nie zafałszowuje rzeczywistości. Wręcz przeciwnie – brutalnie obnaża kobiece pragnienia i hipergamię. Długo na ten temat myślałem, zastanawiałem się, analizowałem materiały w internecie, również starałem się poznać temat empirycznie. Co prawda nie robiłem żadnych eksperymentów, ale na podstawie mojego osobistego doświadczenia muszę powiedzieć, że rzeczywiście zjawiska wcześniej przeze mnie omawiane, są prawdziwe. Chociaż nie miałem problemu ze zdobywaniem kolejnych par, czatowaniem, a nawet umawianiem spotkań, to dało się wyczuć, że jest coś nie tak z tymi dziewczynami. Bardzo często z błahych powodów usuwały parę, niektóre odpisywały po dniu lub dwóch, przestawały nagle odpisywać. Nie mam zamiaru udawać, że miałem super powodzenie, bo tak nie było. Przez 1,5 miesiąca użytkowania Tindera zdobyłem ok. 60 par (z tym, że byłem dość wybredny, ok. 80-90% profili dawałem w lewo), pisałem z około kilkunastoma dziewczynami, spotkałem się z czterema, a dwie usunęły parę. Bilans przyzwoity, ale nie powala na kolana.

Podjąłem jednak decyzję o usunięciu konta. Powód jest bardzo prosty – Tinder w mojej ocenie zafałszowuje rzeczywistość i to w skrajny sposób. Na Tinderze kobiety oceniają wyłącznie atrakcyjność fizyczną. Dla nich to jest jak przeglądanie czasopisma dla kobiet z ładnymi panami. Tymczasem, żeby poderwać dziewczynę, trzeba też mieć „to coś”. W tym wypadku chodzi o pewność siebie, mowę ciała, luz – wszystko to, co świadczy o twojej wysokiej atrakcyjności. Z oczywistych względów trudno coś takiego zaprezentować rozmawiając przez internet.

Druga sprawa to kwestia tego, jak kobiety traktują Tindera. Okazuje się, że znaczna część wcale nie szuka partnera. Według badań ok. 3/4 kobiet, które korzystały lub korzystają z Tindera, wskazywały, że ich motywacją do używania aplikacji był sposób na nudę lub podbicie sobie ego. 75% kobiety w ogóle nie szuka tam partnera! Analogicznie wśród mężczyzn jest to mniej więcej połowa. Weźmy teraz pod uwagę fakt, iż kobiet na Tinderze jest o 10% mniej niż mężczyzn. Teraz już zapewne rozumiecie, skąd ta dysproporcja między liczbą like’ów i matchy między mężczyznami i kobietami.

W kontekście mojego doświadczenia z tą aplikacją muszę potwierdzić, że te badania dużo mają wspólnego z tym, co zdążyłem zaobserwować. Nie bez przyczyny 90% profili dawałem w lewo. To nie dlatego, że trudno zaspokoić moje niezwykle wybujałe wymagania dotyczące dziewczyn. Absolutnie nie. Mniej więcej 3/4 z tych profili były ewidentnie nastawione na zwiększenie followersów na Instagramie lub Snapchacie. Były wyłącznie rodzajem podbicia żeńskiego ego, utwierdzenia się w swojej fizycznej doskonałości lub walki z kompleksami. Niestety wielu mężczyzn daje się złapać w tę pułapkę i podbija ego próżnych dziewcząt swoją atencją.

Unikaj Tindera

Dlatego drogi czytelniku płci męskiej. Unikaj jak możesz Tindera. Nie znajdziesz tam miłości, może znajdziesz seks, ale nie licz na fajerwerki. Najpewniej znajdziesz tam rozczarowanie. Aplikacja ta już dawno przestała być aplikacją służącą do poznawania ludzi ze sobą. Stała się narzędziem łechtania żeńskiego ego i sposobem na zdobycie kolejnych obserwujących na Instagramie. Większość kobiet nie szuka tam partnera, co dość jednoznacznie pokazują badania. Dlaczego zatem uważasz, że dla ciebie zrobią wyjątek? A może chcesz walczyć o 20% kobiet z bandą 80% napalonych facetów? Dobrze, ale miej wzgląd na to, że randomowa, atrakcyjna dziewczyna ma 1000 lajków w godzinę i 300 wiadomości.

Doświadczenia innych mężczyzn potwierdzają, że wygląd to nie wszystko – liczy się osobowość i status, zwłaszcza wśród bardziej dojrzałych kobiet. Polecam zapoznać się z poniższym filmem – mężczyzna wypowiadający się w nim opowiada o swoich doświadczeniach seksualnych. Widać, jak Tinder bardzo zniekształca rzeczywistość, powodując, że incele jeszcze bardziej fiksują się na punkcie fizyczności zupełnie bezsensu.

Jaka jest moja rada na związki? Dziewczyny należy poznawać na żywo. Wtedy możesz je oczarować swoją osobowością, sposobem bycia, wykorzystać atuty, o których mówił Rollo Tomassi w „Mężczyźnie racjonalnym”. Większość kobiet szuka drugiej połówki, również partnera seksualnego. Niekoniecznie chcą to robić przez portal randkowy. Nie bój się kobiet. Jeśli będziesz wystarczająco pewny siebie i wyluzowany, będziesz osiągał lepsze wyniki niż na Tinderze. Możesz być tego pewien!

Garść źródeł:

https://techcrunch.com/2013/01/03/tinder-finding-traction-on-campuses-hatch-labs-new-dating-app-makes-it-easy-to-break-the-ice/ 

https://quillette.com/2019/03/12/attraction-inequality-and-the-dating-economy/

https://web.archive.org/web/20091121080804/http://blog.okcupid.com/index.php/2009/11/17/your-looks-and-online-dating/

https://medium.com/@worstonlinedater/tinder-experiments-ii-guys-unless-you-are-really-hot-you-are-probably-better-off-not-wasting-your-2ddf370a6e9a

https://pl.wikipedia.org/wiki/Zasada_Pareta

Mężczyzna racjonalny

Czy jesteś wystarczająco pewny siebie, żeby jak prawdziwy mężczyzna przyjąć odtrącenie na klatę, uśmiechnąć się nonszalancko i wrócić po więcej?
Czy może uciekniesz, odcinając się od reszty świata za wygodnym buforem?
Przekonaj się!