16 dni przeciw przemocy (wobec mężczyzn)

Mimo, że mężczyźni doświadczają przemocy tak samo często jak kobiety, w kampanii „16 dni przeciwko przemocy” są uwzględniani wyłącznie jak sprawcy. Cała prawda na ten temat.

Jak co roku ruszyła kampania „16 dni przeciw przemocy wobec kobiet”, w której to feministki i wspierający je mężczyźni powielają kłamstwa na temat ofiar przemocy domowej. Z tej okazji mam zamiar przytoczyć kilka znanych już faktów na ten temat, które mimo że są powszechnie znane, to są przemilczane.

Czy statystyki policyjne są miarodajne?

Twórcy i protagoniści tej akcji społecznej (na czele której stoi m.in. Sylwia Spurek) twierdzą, że aż 90% sprawców przemocy domowej to mężczyźni. Wielokrotnie Spurek powielała stereotyp, że mężczyźni są praktycznie jedynymi sprawcami przemocy domowej. Nawet na zdrowy rozsądek brzmi to absurdalnie, w końcu ludzie są różni i zarówno kobieta, jak i mężczyzna potrafi znęcać się nad swoim partnerem.

Rzeczywiście ze statystyki policyjnej wynika, że 90 % sprawców takiej przemocy to mężczyźni. Ale co nam to mówi? Jedynie to, że tyle spraw zostało na policję zgłoszonych na podstawie tzw. niebieskiej karty. O tym, czym jest niebieska karta, napiszę niżej, ale faktem jest, że jest ona mocno nadużywana i nierzadko stanowi jedynie element walki podczas rozpraw rozwodowych.

Z drugiej strony mężczyźni nie chcą i wstydzą zgłaszać się jako ofiary przemocy domowej. Nie chodzi nawet o fakt, że to uderzy w ich męskie ego (co ma być dowodem na siłę patriarchalnych postaw w naszym społeczeństwie). Chodzi o fakt, że nikt mu nie wierzy. Gdy u kogoś w domu są awantury i sąsiedzi wzywają policję, to właśnie mężczyznę się zatrzymuje bez zweryfikowania, kto kłótnię faktycznie zaczął. Gdy kobieta zadzwoni na policję, to mężczyzna zostanie zatrzymany, zaś gdy mężczyzna zadzwoni, to również on jest zatrzymywany, bo nikt mu nie wierzy, że to on jest ofiarą przemocy. To nie jest fikcja! Takie są polskie realia (i nie tylko).

Raport CBOS z 2012

Od 2012 roku nie było żadnego badania opinii na temat przemocy domowej. Ten CBOS-u jest ostatnim. Nie chcę wchodzić w szczegóły dlaczego. W każdym razie bardziej uczciwie podchodzi do kwestii przemocy domowej niż statystyki zgłoszeń na policji.

W raporcie CBOS z 2012 roku na temat przemocy domowej zapytano anonimowo reprezentatywną grupę Polek i Polaków o to, jak często zetknęli się z przemocą domową i czy sami ją stosowali. Dodatkowo pytano o ich stosunek do przemocy. Wyniki badania mogą być szokujące dla osób, które mają utrwalony obraz ofiary przemocy jako bezbronnej kobiety bitej i upokarzanej przez męża tyrana.

11% kobiet i 10% mężczyzn doświadczyło różnego rodzaju przemocy fizycznej ze strony swojego małżonka lub partnera. 3% kobiet i 1% mężczyzn przyznało się do bycia ofiarą długotrwałej przemocy. Jeszcze bardziej szokująco wygląda statystyka przemoc psychicznej. 20% mężczyzn i 16% kobiet padło ofiarą takiej przemocy. Mężczyźni częściej doświadczali wyzwisk, obelg i obraz, a także ograniczania kontaktów z rodziną i przyjaciółmi (warto podkreślić, że alienacja rodzicielska jest jak najbardziej formą przemocy psychicznej), zaś kobiety częściej były wyśmiewane przez swojego partnera oraz szarpane podczas kłótni.

Polacy, co nie dziwi, są zdecydowanie bardziej pobłażliwi dla kobiet stosujących przemoc. 84% społeczeństwa uważa za niedopuszczalne, by mężczyzna uderzył kobietę, 11% twierdzi, że czasem jest usprawiedliwione. W przypadku z kolei przemocy kobiet wobec mężczyzn tylko 54% uważa, że jest to niedopuszczalne, zaś 4% twierdzi, że jest dopuszczalne zawsze! Takiej odpowiedzi nie udzielił żaden ankietowany w przypadku przemocy mężczyzn wobec kobiet.

W podsumowaniu prowadząca badania Katarzyna Kowalczuk z CBOS-u pisze tak:

Według policyjnych statystyk ofiarami przemocy domowej zdecydowanie częściej są kobiety. W naszym sondażu jednak mężczyźni równie często deklarowali, że doświadczali agresji ze strony partnerek. Być może, ofiary drastycznych form przemocy, osoby, które decydują się na zgłoszenie takich aktów organom ścigania, częściej ukrywają takie sytuacje i mniej chętnie mówią o nich podczas wywiadu kwestionariuszowego.(…) Ponadto warto zwrócić uwagę na fakt, że oceny aktów przemocy domowej różnią się w zależności od płci ofiary. Silny sprzeciw wobec użycia siły w stosunku do kobiet i łagodniejsze ocenianie kobiet, które uderzyły partnera, świadczą o zakorzenionych stereotypach, według których kobieta powinna być bardziej chroniona przed aktami agresji, a mężczyzna nigdy nie występuje w roli ofiary przemocy domowej.

Wnioski dość oczywiste. Ale jak widać nie dla wszystkich.

Niebieska karta

Formularz niebieskiej karty to dokument wypełniany przez policję, pracownika MOPS lub Gminną Komisję Rozwiązywania Problemów Alkoholowych. Piszę się go, gdy dochodzi do interwencji spowodowanej zgłoszeniem przemocy domowej. Jak podkreślają specjaliści, niebieska karta nie jest jednoznaczna ze zgłoszeniem przestępstwa! Jest jedynie oznaczeniem potencjalnego miejsca występowania przemocy domowej. Niemniej jest uwzględniana w statystykach policyjnych i często jest wykorzystywana przez kobiety jako dowód w sprawie rozwodowej.

Niebieska karta nie jest jednoznaczna ze zgłoszeniem przestępstwa!

O tym, jak bardzo nadużywana jest niebieska karta świadczą statystyki samorządów. Przykładowo urząd miasta Radomia w 2014 roku sporządził statystyki dotyczące zgłoszeń niebieskiej karty. Spośród 307 zgłoszeń 114 były bezzasadne. To daje ok. 30% fałszywych oskarżeń o przemoc! Nie zagłębiałem się w statystyki dotyczące niebieskiej karty we wszystkich polskich gminach, ale nie wydaje mi się, żeby pod tym względem Radom znacząco odbiegał od reszty Polski. Możemy więc spokojnie założyć, że podobny poziom fałszywych oskarżeń na podstawie niebieskiej karty występuje w całej Polsce.

Dokument ten jest zwany przez policjantów „kartą rozwodową”, jako że kobiety chętnie korzystają z tego dokumentu jako dowodu w sprawach rozwodowych (oczywiście robią to, zazwyczaj idąc za sugestią adwokatów), aby zemścić się na byłych partnerach i zabrać im dzieci. Warto mieć świadomość, że spośród tych „90% męskich sprawców przemocy” ok. ⅓ to są właśnie tacy „przemocowcy”, którzy nawet nie mieli szansy udowodnienia swojej niewinności. Sporządzono im kartę na podstawie fałszywego oskarżenia i tak już zostało w statystyce.

Czy rzeczywiście przemoc ma płeć?

Sylwia Spurek i jej poplecznicy chętnie powtarzają, że przemoc ma płeć. Tymczasem z rzetelnych badań (bo takimi są badania CBOS, czy się to komuś podoba, czy nie) wynika, że przemoc jest problemem, który dotyczy obu płci. Na pewno różni się ze względu na płeć rodzaj przemocy, ale przemoc jest zawsze przemocą, nie ma lepszej i gorszej. Tu nie chodzi o licytowanie się z feministkami, kto ma gorzej. Chodzi o to, by zapobiegać przemocy w każdej formie. Tymczasem utrwalanie stereotypów wobec płci sprawia tylko, że wpadamy w niekończącą się spiralę agresji. Być może 20-letni Dominik z Bolesławca nigdy nie zabiłby konkubenta swojej matki, gdyby nie to, że był ofiarą terroru z ich strony przez wiele lat. Takimi stereotypami nie pomagamy ofiarom przemocy, zarówno kobietom jak i mężczyznom.

A może Sylwii Spurek i feministkom tak naprawdę nie zależy na ofiarach przemocy domowej? Odpowiedzcie sobie na to sami.

Mężczyzna racjonalny

Czy jesteś wystarczająco pewny siebie, żeby jak prawdziwy mężczyzna przyjąć odtrącenie na klatę, uśmiechnąć się nonszalancko i wrócić po więcej?
Czy może uciekniesz, odcinając się od reszty świata za wygodnym buforem?
Przekonaj się!
Autor: |2018-12-03T15:55:32+01:002018/12/03|Kategorie: Męski Głos|Tagi:|

O autorze:

Pasjonat historii i polityki. Od lat udzielam się w mediach społecznościowych współtworząc różnego rodzaju fanpage'e – od gastronomii po profile polityków. Twórca fanpage'y "Partia Rakłem" i "Męski Głos".