Dzisiaj temat troszeczkę z innej beczki. Czy soja i zawarte w nich składniki odżywcze mogą negatywnie wpływać na mężczyzn? Czy żarciki na temat „sojowych chłopców” są prawdziwe? Zapraszam do lektury!

Soja ostatnimi czasy stała się bardzo popularnym produktem spożywczym w świecie zachodnim. Według danych WWF w ostatnich 50 latach produkcja soi wzrosła prawie 10-krotnie z poziomu 27 milionów ton w 1960 r. do 269 milionów ton. Choć tylko 25 % produkowanej soi trafia na talerz (75 % produkowanych jest jako pasza dla zwierząt), to można też gołym okiem dostrzec zwiększoną popularność tego produktu spożywczego. Zwłaszcza wśród młodych mieszkańców wielkich miast. 

Soja jest jednym z głównych produktów kuchni orientalnej, głównie kuchni indyjskiej, chińskiej i japońskiej. Z racji zawartości dużej ilości białka jest używana przez wegan jako substytut mięsa i nabiału. Ale tu pojawia się problem. O ile dla kobiet soja jest bardzo zdrowa, gdyż łagodzi skutki menopauzy, tak dla mężczyzn może być problematyczna ze względu na zawartość fitoestrogenów.

Fitoestrogeny

Fitoestrogeny to związki zawarte w roślinach, które mają podobne właściwości co estrogeny – hormony kobiece. Fitoestrogeny mają, jak już wspomniałem, dużo pozytywnych właściwości. Zmniejszają ryzyko chorób serca m.in. takich jak miażdżyca, obniżają cholesterol w organizmie, u kobiet łagodzą objawy menopauzy. Mogą też zmniejszyć zagrożenie przerostu prostaty.

Jednak fitoestrogeny mają też drugą stronę medalu. Z racji tego, że mają podobne właściwości co estrogeny, prowadzą do wielu poważnych problemów w funkcjonowaniu męskiego organizmu. Przede wszystkim dla układu płciowego. Źródła fitoestrogenów to przede wszystkim rośliny, zboża. Najważniejszym źródłem jest soja, ale zawiera je także chmiel zawarty w piwie.

Mam jednak dla piwoszów dobrą wiadomość. Ilość fitoestrogenów w piwie jest niewielka. Dla porównania ich średnia zawartość w piwie nie przekracza 0,5 mg na 0,5 litra. Tymczasem 250 ml mleka sojowego ma około 20 mg fitoestrogenów. Jest to więc aż 40-krotnie wyższa zawartość. Musielibyście więc wypić 40 piw by osiągnąć dawkę fitoestrogenów zawartą w puszce mleka sojowego 🙂

Sojowi chłopcy

Wśród szeroko rozumianej prawicy na całym świecie, głównie w USA i Wielkiej Brytanii, istnieje szydercze określenie „soy boy”. Nazywa się tak mężczyzn walczących o prawa kobiet, LGBT i innych osób „wykluczonych”. Ci mężczyźni zazwyczaj mają poglądy liberalne lub lewicowe. Jako, że nowoczesny styl życia nierzadko łączy się z weganizmem, ich przeciwnicy szydzą z nich, zarzucając, że soja wyparła z nich resztki męskości. Weganie przekonują, że to tylko krzywdzący stereotyp, a soja ma same pozytywne właściwości na organizm. Jednak problem w tym, że to nie jest do końca prawda. 

James Price był emerytowanym oficerem armii USA. Był też wysokim, postawnym mężczyzną. W pewnym momencie jednak zauważył, że coś się z nim dzieje nie tak. Okazało się, że zaczęły… rosnąć mu piersi. Czuł, jakby pod skórę wszczepiono mu małe, gumowe piłeczki. Stracił włosy na klatce piersiowej, ramionach i nogach. Zarost na twarzy rósł mu wolniej, a rankiem nie budził się już z erekcją. Przy okazji zmniejszył mu się penis. Przestał również odczuwać ochotę na seks. Zwyczajnie zamieniał się w kobietę!

Początkowo zdiagnozowano u niego ginekomastię. Jednak późniejsze badania wykazały, że poziom estrogenu w jego krwi był aż 8 razy wyższy niż u normalnego mężczyzny. Był nawet większy niż u przeciętnej, zdrowej kobiety. Lekarze nie wiedzieli kompletnie dlaczego tak się dzieje.

Co się okazało? Price cierpiał na nietolerancję laktozy. Dietetycy zalecili mu więc picie mleka sojowego. Price’owi bardzo zasmakował napój, że aż pił 3 litry mleka dziennie! Okazało się, że to było przyczyną jego problemów.

W 2008 roku naukowcy z Uniwersytetu Harvarda opublikowali wyniki badań dotyczących wpływu soi na spermę. Wynika z nich, że milimetr sześcienny spermy mężczyzn, którzy spożywali najwięcej produktów sojowych, zawierał o 32% mniej plemników niż u mężczyzn, którzy soi nie jedli.

Z kolei w badaniach opublikowanych w „Journal of Andrology” i „Journal of Urology” sprawdzano wpływ dadzeiny, jednego z fitoestrogenów znajdujących się w soi, na samce szczurów. Te, którym ją podawano, wytwarzały mniej testosteronu i miały gorszą erekcje. Na dodatek tkanka ich penisów stawała się mniej elastyczna i zdolna do wypełniania się krwią.

Jak się okazuję nie tylko szczury mają kłopoty z potencją po jedzeniu soi. Według badań Chińczycy mają o 10 % częściej problemy z erekcją niż Amerykanie. Spożycie soi w Azji to ok. 25-30 mg/kg ciała. W USA i Europie to ok. 1-3 mg/kg ciała.

Szkodliwe również dla dzieci

Nie tylko dla mężczyzn soja może być szkodliwa. Paul Cooke z Uniwersytetu Illinois badał wpływ genisteiny, fitoestrogenu zawartego w soi, na myszach. Zauważył u nich kurczenie się grasicy. To jeden z najważniejszych węzłów chłonnych układu immunologicznego. Z kolei w badaniu z 2001 roku opublikowanym w „Journal of the American Medical Association” przebadano 800 dorosłych osób karmionych w dzieciństwie mlekiem sojowym lub krowim. Wśród osób karmionych mlekiem sojowym był znacznie wyższy odsetek osób z astmą lub alergiami, co może być efektem osłabienia układu immunologicznego.

W obliczu tych badań Amerykańska Akademia Pediatryczna zaczęła zachęcać matki do tego, żeby zamiast mleka sojowego używały mleka krowiego. Zaleca stosowanie mleka sojowego jedynie w przypadku nietolerancji laktozy.

Nie wiem, czy tak jest rzeczywiście, ale tego nie wie nikt. Wszyscy jesteśmy jednym wielkim eksperymentem – w USA żyje około 20 milionów ludzi, których w dzieciństwie karmiono mlekiem sojowym. – mówi Paul Cooke.

Z kolei w innych krajach ministerstwa zdrowia zalecają, żeby nie karmić niemowląt mlekiem sojowym w ogóle lub chociaż w niewielkich ilościach. Takie zalecenia wydały rządy Francji, Nowej Zelandii, Australii i Izraela.

Soja nie tylko może negatywnie wpływać na układ immunologiczny, ale również zawarte w niej goitrogeny mogą utrudniać wchłanianie jodu. 

Jest to szczególnie niebezpieczne dla dzieci, które muszą dostarczyć organizmowi niezbędną ilość jodu. Pierwiastek ten odgrywa bowiem bardzo istotną rolę w kształtowaniu się systemu nerwowego i nie może go zabraknąć w okresie wzrostu – tłumaczy dr Saeed Bawa ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie.

Soja a testosteron

Jak już wcześniej wspomniałem zawarte w soi fitoestrogeny mają liczne pozytywne właściwości, które działają dobrze na organizm człowieka. Jednak wszystko należy jeść z umiarem. Soja nie powinna być głównym źródłem białka u mężczyzn, a zwłaszcza u mężczyzn, którzy trenują.

Wiele odżywek białkowych opartych jest na komponentach pochodzenia sojowego. W 2007 roku przeprowadzono badanie na grupie młodych mężczyzn. Okazało się, że 56 gram protein sojowych jest w stanie obniżyć poziom testosteronu u mężczyzn aż o 19 %! Na szczęście spadek ten nie był stały i po chwili wracał do normy. Jednak każdy sportowiec wie, jak ważny jest testosteron podczas wysiłku fizycznego, zwłaszcza na siłowni.

Kupując falafela, zabijasz lasy amazońskie

Wzrost produkcji soi w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat ma dość wymierne skutki na faunę i florę lasów amazońskich. Obecnie powierzchnia wykorzystywana pod uprawę soi to 113 milionów hektarów. Jest to obszar Francji, Niemiec, Belgii i Holandii razem wziętych. W Ameryce Południowej produkcja soi wzrosła o 123 % między 1996 rokiem a 2004. Globalna produkcja soi ma się podwoić do 2050 roku.

Choć soję przeznacza się głównie na paszę dla zwierząt, to jednak aż 25 % soi jest produkowana jako żywność dla ludzi. Wzrost konsumpcji soi, w wyniku mody na weganizm i zastosowaniu jako idealny substytut mięsa, może w przyszłości zaowocować kolejnymi wycinkami lasów równikowych w Ameryce Południowej. 

Podsumowując – soja, choć ma wiele pozytywnych zastosowań, stosowana jako zamiennik mięsa może być bardzo szkodliwa dla mężczyzn i ich gospodarki hormonalnej. Podstawowym składnikiem diety każdego mężczyzny powinno być jednak mięso. Nie zmienia to faktu, że od czasu do czasu można jeść soję, o ile nie przekracza się dziennej dawki. Wszystko jest dla ludzi. Tylko trzeba to robić z umiarem i z głową.

źródła: Men’s Health / WWF / potreningu.pl

Mężczyzna racjonalny

Czy jesteś wystarczająco pewny siebie, żeby jak prawdziwy mężczyzna przyjąć odtrącenie na klatę, uśmiechnąć się nonszalancko i wrócić po więcej?
Czy może uciekniesz, odcinając się od reszty świata za wygodnym buforem?
Przekonaj się!