Po ogłoszeniu wyników pierwszej tury internet zalał lament osób o postępowych poglądach z powodu wyniku wyborczego Krzysztofa Bosaka. Ludzie, zwłaszcza młode kobiety, dziwiły się, że ktoś mógł głosować na tego „faszystę”. Postanowiłem spróbować zadać sobie trochę trudu i sprawdzić, dlaczego młodzi ludzie, zwłaszcza mężczyźni, głosują na Konfederację.

Temat poniekąd offtopowy, jednak tylko poniekąd, bowiem problem jest związany pośrednio z latami pogardy wobec młodych mężczyzn, o czym za chwilę napiszę.

Wynik wyborczy Krzysztofa Bosaka to nie jest zaskoczenie dla ludzi, którzy obserwowali jego kampanię wyborczą. Był zawsze merytorycznie przygotowany do debat, wypowiadał się bardzo elokwentnie, dużo jeździł po Polsce i spotykał się ze zwykłymi ludźmi (co przecież dało zwycięstwo Andrzejowi Dudzie w 2015 roku). To nie jest opinia jedynie ludzi związanych z Konfederacją, ale również obiektywnych ekspertów.

Jednak sama forma kampanii to za mało. Ostatnie sukcesy wyborcze Konfederacji to jeden z elementów światowego trendu, w którym młodzi mężczyźni mówią dość mizoandrycznej, lewicowo-liberalnej narracji. Szukają oni swojej tożsamości, a ideowa prawica im daję możliwość realizacji tej potrzeby.

Pogarda dla młodych mężczyzn

To jest chyba najbardziej jaskrawy przykład, dlaczego młodzi mężczyźni postanowili zawierzyć znowu Konfederacji. Jak widać lewicowo-liberalne siły polityczne w ogóle nie uczą się na błędach, małpując antymęską narrację z zachodu. Ostatnio wyświetliła mi się reklama Gillette. Okazuje się, że nawet Polacy pamiętają jeszcze ich reklamę na temat walki z toksyczną męskością, która przelała ostatecznie czarę goryczy, która zapełniała się kolejnymi przykładami sygnalizacji cnoty amerykańskich korporacji. W jej wyniku Gillette stracił 8 miliardów dolarów. 

Nie uczą się także media w Polsce. Kilka dni przed wyborami w Gazecie Wyborczej ukazał się taki artykuł:

Nazwisko jest nieprzypadkowe – to syn Piotra Pacewicza, redaktora naczelnego lewicowego OKO.Press, który tuż przed wyborami napisał paszkwil na młodych mężczyzn, w którym krytykował ich całościowo ze względu na preferencje wyborcze. Pogarda ta była nawet krytykowana w Polityce, jakby nie patrzeć medium z tej samej strony ideowej barykady. A jednak nie wyciągnięto lekcji z tamtej akcji. Nie sądzę, żeby to miało jakoś przechylić szalę, ale idealnie wpisuje się w ten trend systemowej niemal pogardy.

Gdybym był złośliwy, mógłbym powiedzieć, że pan Pacewicz Junior przypomina znaną postać z mema w okularach i z rzadkim zarostem. Jednak abstrahując od jego wyglądu, reprezentuje on właśnie taki tok myślenia – pogardę dla młodych, nieliberalnych mężczyzn. Rzeczywiście, gdy czyta się komentarze na lewicowych, zwłaszcza feministycznych fanpage’ach, jest tam mnóstwo seksizmu i pogardy dla mężczyzn, a każdy ich wybór oczywiście oznacza problemy w sferze seksualnej, jeśli nie ukryty homoseksualizm, to brak zaspokojenia seksualnego. Zabawne, bo w sumie to samo można by było powiedzieć o samotnych kobietach głosujących na lewicowych kandydatów, zwłaszcza na Roberta Biedronia. Jednak nikt z prawej strony sceny politycznej nie wysuwa takich oskarżeń, przynajmniej ja nie tego zauważyłem. Już dawno skończyły się czasy, gdy feministki wyszydzano jako „baby z wąsem, których nikt nie chce wziąć do łóżka”. Sam nie jestem fanem tego typu stereotypów, wolę dyskutować na poziomie merytorycznym niż ad personam, nawet jeśli stereotyp często się potwierdza.

Nie przeszkadza to jednak w ten sposób dyskutować lewej stronie, niejako zawłaszczając tę formę dyskryminowania ideowego oponentna. Najlepiej opisuje to znana przeróbka komiksu StoneTossa:

Jednocześnie Krzysztof Bosak jako jedyny kandydat zauważył rosnący problem dyskryminacji mężczyzn. Zwłaszcza mężczyzn w sądach rodzinnych, ojców, ale nie tylko. W Bydgoszczy wygłosił na ten temat kilka ciekawych słów, które uważam za bardzo wartościowe z ust polityka, zwłaszcza z punktu widzenia zmian prawnych, które Konfederacja mogłaby w przyszłości zaproponować w celu przeciwdziałania dyskryminacji mężczyzn.

Festiwal lewicowych buzzword’ów

Czym jest „buzzword”? Jest to modne słowo, które jest często powtarzane w przestrzeni publicznej oraz mediach. Już od lat 40-tych ideowa lewica, w tym wypadku komuniści, stosują etykietowanie przeciwników politycznych na podstawie buzzwordów. Najczęściej i najchętniej powtarzanym było słowo „faszyzm”, które jednoznacznie kojarzyło się z hitlerowcami, którzy wymordowali polską elitę, miliony cywilów i polskich Żydów. Zatem żywa pamięć o niemieckich zbrodniach skutecznie etykietowała Żołnierzy Wyklętych walczących z komunizmem po wojnie.

Obecnie słowa „faszyzm”, „rasizm”, „homofobia”, „nazizm”, „seksizm” stały się tak powszechne i nadużywane, że straciły swoją pierwotną wartość emocjonalną. I choć nadal robią wrażenie na osobach niezorientowanych politycznie, tak wśród młodych ludzi często już nie ma to większego znaczenia. Wręcz dostrzegają oni absurd tego typu wyrażeń rzucanych lekką ręką w stronę każdego, kto ma inne zdanie.

Zatem dziwi mnie, że wciąż lewica popełnia ten sam błąd, nazywając każdego, z kim się nie zgadza „faszystą”. Bosak również dostał tę etykietę, a dowodem na jego rzekome poglądy faszystowskie miał być test polityczny na 8value, który generalnie jest formą zabawy, a niżeli autentycznym wyznacznikiem poglądów osoby testowanej. Nie przeszkadza to jednak jego przeciwnikom politycznym uważać to za koronny dowód jego faszystowskich przekonań.

Ta taktyka oczywiście nie spełnia swoich rezultatów. Nadużywanie tego słowa w stosunku do każdego człowieka o poglądach konserwatywnych i prawicowych ostatecznie doprowadziła do całkowitego uodpornienia się ludzi na tego typu zarzuty. Kiedyś polityk musiał się gęsto tłumaczyć z takiego zarzutu. Pamiętam nawet program telewizyjny, w którym Krzysztof Bosak w dyskusji z jakimś lewicowym politykiem przyniósł książkę marksistowskiego historyka idei, z której przywoływał definicje faszyzmu. Dzisiaj już nie musi tego robić, bo osoby robiące takie zarzuty wyglądają co najmniej niepoważnie. Zwłaszcza teraz, gdy Konfederacja znowu zdobyła 7% głosów i to przy tak wysokiej frekwencji, widać, że są siłą, z którą trzeba się liczyć. I chyba zarówno PiS, jak i PO, zaczynają to powoli rozumieć.

„Gdy zostanę prezydentem, to przydzielę wszystkim rentę…”

Tym utworem przejdziemy do punktu numer 3. Idealnie pokazuje on problem z kandydatami głównego nurtu. Zarówno Duda, jak i Trzaskowski, licytują się między sobą, kto więcej obieca. Zamiast punktować rozdawniczą politykę PiS-u, kandydat Platformy obiecuje jeszcze więcej. Tymczasem mamy rekordową inflację, epidemia zjadła prawie całą rezerwę budżetową, niedługo skończą się pieniądze z likwidacji OFE oraz uszczelnienia VAT. Najbardziej wykluczoną grupą są bezdzietni młodzi ludzie w wieku 26-35 lat, który nie dostają nic, a są najbardziej obciążeni fiskalnie ze wszystkich. Widzą, że ich słynne 3 tysiące na ręke przejada inflacja, a sami nie dostają nic od państwa. Ani ulgi podatkowej, ani zasiłków. Czują, że to za ich pieniądze finansuje się ludzi, którzy pracują mniej niż oni. I czują, że to nie jest sprawiedliwe. 

Do takich ludzi właśnie trafia program Konfederacji, którą reprezentuje Krzysztof Bosak. Chcą oni zakończyć nadmierny fiskalizm, obciąć wydatki socjalne, zamienić 500+ na ulgę podatkową. Nie dziwi zatem, że te postulaty trafiają do młodych ludzi, którzy chociaż wyrośli z idealistycznego korwinizmu, to nadal pragną żyć w kraju, w którym będą mieć większy wpływ na zarobione przez siebie pieniądze.

Wydaje się, że to też główny powód oddania głosu na Bosaka. Wiele osób, z którymi rozmawiałem i które głosują na Bosaka, wskazują, że światopogląd kandydata jest dla nich mniej istotny niż gospodarka. Często też nie zgadzają się z poglądami kandydata Konfederacji, chociażby w kwestii aborcji lub podejścia do religii. Nie przeszkadzało im to jednak oddać swój głos na niego. 


Oczywiście to tylko trzy z wielu innych czynników, które zadecydowały o tym, dlaczego młodzi ludzie zagłosowali tak licznie na Bosaka. Jednak myślę, że są najistotniejsze. To wynik moich obserwacji, wielu rozmów ze znajomymi i obcymi ludźmi oraz własnej analizy. Być może się mylę, jednak jest pewien, że nie jest to, tak jak sugerują lewicowcy, efekt słabej edukacji lub incelstwa. Tak naprawdę powtarzając te słowa i te oskarżenia, jedynie pogarszają swoją sytuację, powodując, że więcej młodych ludzi zagłosuje na Bosaka. Moim zdaniem największym i najważniejszym powodem zwrócenia się ku siłom ideowej prawicy jest radykalizacja lewej strony sceny politycznej. Gdyby lewica nie była tak radykalna, nigdy Konfederacja nie zdobyłaby więcej niż 2-3% głosów, tak jak to miało miejsce 10-20 lat temu. Zatem dochodzi jeszcze jeden, istotny czynnik – radykalizacja lewicy. 

Nie sądzę, że lewica zmieni swoją taktykę, a to oznacza, że prawdopodobnie Konfederacja zyska coraz więcej głosów w wyborach. Będzie to bardzo interesujące, bo jeśli w drugiej turze wygra Trzaskowski, być może oznaczać to będzie nowe wybory, w których Konfederacja może stać się języczkiem u wagi i decydować o kształcie przyszłego rządu. Nawet jeśli nie popieracie Konfederacji, to warto zwrócić uwagę, że jej przedstawiciele jako jedni z nielicznych zwracają uwagę na problem dyskryminacji mężczyzn i ojców. Z tego też powodu bardzo im kibicuję, niezależnie od moich sympatii i antypatii politycznych.

Mężczyzna racjonalny

Czy jesteś wystarczająco pewny siebie, żeby jak prawdziwy mężczyzna przyjąć odtrącenie na klatę, uśmiechnąć się nonszalancko i wrócić po więcej?
Czy może uciekniesz, odcinając się od reszty świata za wygodnym buforem?
Przekonaj się!