Dużo w mediach i w Internecie mówi się o tzw. incelach. Postanowiłem raz na zawsze rozprawić się z mitami na ich temat, przyjrzeć się zjawisku i dojść do prawdy na ich temat. 

Ci „źli” incele

Liberalno-lewicowe media straszą takimi nagłówkami:

Incele: odrzuceni mężczyźni, którzy nie znoszą kobiet

Kobiety to obiekty seksualne, które powinny być powszechnie dostępne i sprawiedliwie rozdysponowane. Witajcie w świecie inceli

Propagujący nienawiść do kobiet „incele” w Polsce trafili na podatny grunt

Incele, czyli prawiczki, którzy nienawidzą kobiet. Czy powinniśmy im zapewnić prawo do seksu?

Nienawidzą kobiet, ale chcą od nich seksu. Są wśród nas

Media sączą nienawiść przeciwko incelom, a nie mają żadnego pojęcia na temat tego zjawiska. Po przejrzeniu ich artykułów pełno tam mitów, półprawd czy zwyczajnego straszenia zwykłego odbiorcy. Oczywiście wszystkie wiążą zjawisko inceli z konserwatywną prawicą.

Postanowiłem przyjrzeć się tematowi inceli. Zwłaszcza, że to słowo ostatnimi czasy jest mocno nadużywane, a nierzadko łatkę inceli przykleja się antyfeministom i działaczom MRA, co jest takim samym nadużyciem, jak sugerowanie, że każda feministka jest bezdzietną, grubą, samotną kobietą z farbowanymi na czerwono włosami. Incele jednocześnie stanowią problem społeczny, z drugiej zaś strony strach przed nimi jest kompletnie nieracjonalny i jest jedynie narzędziem walki politycznej.

Kim są incele?

Mówiąc najogólniej incele są to osoby, które nie uprawiają seksu wbrew swojej woli. I tylko tyle. Nic więcej.

Słowo „incel” powstało dawno temu, już w roku 1993. Co ciekawe, zostało stworzone przez… kobietę. Niejaka Alana stworzyła stronę „Alana’s Involuntary Celibacy Project”, która zrzeszała osoby wszystkich płci mające problemy w związkach. Co ciekawe sama potem odkryła, że jest osobą homoseksualną.

Po ataku w Isla Vista tak skomentowała swój projekt, który po raz pierwszy w historii zrzeszał subkulturę inceli:

„Zdecydowanie nie była to grupa facetów obwiniających kobiety za ich problemy. To dość smutna wersja tego zjawiska, które dzieje się dzisiaj. Wszystko zmieniło się w ciągu ostatnich 20 lat.

Choć rzeczywiście wielu z nich pisze z pogardą lub nienawiścią o kobietach, nie jest to prawdziwy obraz przeciętnego incela.

Incele zrzeszają się głównie w internecie. Tutaj mogą zachować pełną anonimowość i pisać to, co myślą. Nie krępują ich społeczne ograniczenia, presja czy strach przed konfrontacją z innymi ludźmi. Mogą pisać co chcą i o czym chcą.

A o czym piszą najczęściej? Zazwyczaj narzekają na własne życie. Piszą o swoich porażkach, o tym jaki mają problem z nawiązaniem normalnych kontaktów z ludźmi, jak są odrzucani przez kobiety, jak ich życie jest pozbawione sensu. Czasem pojawiają się tematy polityczne, ale raczej w mniejszym stopniu. Dużo jest też narzekania na społeczeństwo, również na kobiety, jednak trudno określić to jako nienawiść, bardziej jako żal i poczucie odrzucenia. Dużo jest też na temat myśli samobójczych.

Podstawowa terminologia jest mniej więcej zgodna z tym, co piszą mainstreamowe media. Są „Chadzi”, czyli mężczyźni, którzy regularnie uprawiają seks i wzbudzają zainteresowanie kobiet. Są „Stacey”, czyli kobiety o największym powodzeniu wśród mężczyzn. Są „Becky” czyli tak zwane szare myszki, których jest większość, ale są zainteresowane głównie Chadami. Incele uważają, że 80% kobiet (Becky i Stacey) jest zainteresowana 20% mężczyzn (Chad). Reszta facetów nie ma żadnych szans na związek, seks czy jakąkolwiek relację z kobietą.

Część inceli kieruje się filozofią, która nazywa się Black Pill. Jest to nawiązanie do filozofii Red Pill, która związana jest z manosferą. Jednak blackpillersi różnią się zasadniczo od redpillersów. Black Pill polega na całkowitym odrzuceniu kobiet w swoim otoczeniu, pogodzenie się ze swoją niską wartością seksualną. Bazuje na założeniu, że w obecnym społeczeństwie, z powodu pewnych norm i zasad, na których funkcjonuje świat, incele nie są w stanie nawet zbliżyć się do kobiet, które i tak wybiorą tzw. Chada, czyli mężczyznę, którym kobiety są zainteresowane. Zasady Red Pilla są nieco inne, tutaj nie chodzi o kwestię seksualną. Bardziej związane są z systemowym uprzywilejowaniem kobiet, przewadze jaką mają w instytucji małżeństwa oraz w prawie rodzinnym. Redpillersi nie wykluczają zupełnie kontaktów z kobietami, jednak ograniczają je do jednorazowych przygód seksualnych.

Gdzie można spotkać inceli? Takie fora są porozsiewane po całym internecie. Są na forum incels.co. Są też w kilku zamkniętych grupach na portalach społecznościowych. W Polsce można ich znaleźć m.in. pod hasztagiem #przegryw na Wykopie. Najpopularniejszym miejscem było /r/braincels na Reddicie, jednak forum zostało zbanowane, podobnie jak /r/incels.

Fakty i mity

Porozmawiałem z Maćkiem, który swego czasu siedział na anglojęzycznej stronie o nazwie incels.co. Został zbanowany później za to, że przestał być incelem. Jak twierdzi, wokół inceli powstało sporo mitów, które są powielane przez mainstreamowe media.

Mit 1: Każdy incel to mizogin i skrajny prawicowiec, a w dodatku biały, heteroseksualny facet.

Według Maćka incele to grupa, która zrzesza najrozmaitsze osoby. Nie tylko białych, heteroseksualnych mężczyzn, ale również mężczyzn o innym kolorze skóry, a nawet kobiety. Co więcej, na wspomnianym forum jest spore grono użytkowników, którzy twierdzą, że większe problemy ze znalezieniem partnerki mają osoby czarnoskóre, co wiąże się z tym, że pochodzą oni z nizin społecznych, więc nie mają tak wysokiego statusu materialnego co biali.

Warto dodać, że Alek Minassian, autor ostatniego zamachu terrorystycznego spośród inceli, był synem imigrantów z Armenii.

Mit 2: Incele są agresywni i skłonni do przemocy

W rzeczywistości większość z nich ma poważne problemy z fobią społeczną, brakiem pewności siebie i zwyczajnie się boją. Przypadki Elliota Rodgera czy Aleka Minassiana były połączeniem incelstwa oraz problemów natury psychicznej. Ten pierwszy miał mieć objawy schizofrenii oraz zespołu Aspergera. Z kolei u Minassiana, podobnie jak u Rodgera, stwierdzono zespół Aspergera.

Według Maćka cała ta rzekoma pochwała czynów, jakich dopuścili się wspomniani wcześniej mężczyźni, nie jest na poważnie. Pamiętajmy, że incele wywodzą się z subkultury tzw. trollnetu. Wszelkie identyfikacje ze zbrodniarzami typu Breivik czy Hitler są traktowane z przymrużeniem oka. Mniej więcej na podobnej zasadzie powstają w Polsce tzw. cenzopapy, czyli memy obrażające postać Jana Pawła II. Prawie nikt na poważnie nie szkaluje papieża powielając lub tworząc takie memy. Jest to głównie prowokacja, rodzaj czarnego humoru.

Do tej pory były cztery przypadki aktów terroryzmu ze strony inceli. Co ciekawe, polska Wikipedia sugeruje, że było ich sześć. Jednak wystarczyło szybko sprawdzić i okazuje się, że dwa spośród tych wymienionych aktów terrorystycznych, nie ma nic wspólnego z incelami. Nick Cruz i William Edward Atchison mieli po prostu skrajnie rasistowskie, wręcz faszystowskie poglądy. Nie wiem w jaki sposób autorzy polskiej Wikipedii powiązali tych dwóch napastników z incelami. Moim zdaniem bycie młodym mężczyzną i posiadanie skrajnych poglądów nie wyczerpuje definicji incela.

Mit 3: Inceli nikt nie chce, bo mają paskudny charakter i nienawidzą kobiet

To jest poważny problem psychologiczny, który dopiero od niedawna istnieje. Trzeba powiedzieć, że problem frustracji seksualnej i nieumiejętność radzenia sobie z ciągłymi porażkami, jest prostą drogą do depresji. A w depresji ludzie potrafią zachowywać się skrajnie nieracjonalnie. Wydaje mi się, że to też kwestia stereotypów płciowych stanowi tutaj spory problem. Kobiety i ich problemy są na świeczniku wszystkich dookoła. Jeśli kobieta zachowuje się nieracjonalnie z powodu swojej depresji, płacze, robi awantury, wpada z nastroju w nastrój, nikt nie obwinia jej za to, wręcz dostaje od wszystkich wsparcie. Za to mężczyzna musi sobie radzić sam, a tym bardziej nie może okazywać swoich prawdziwych uczuć. Tak już się utarło i każdy mężczyzna w depresji słyszy „weź się w garść po prostu”.

W mojej ocenie wielu inceli to prostu chorzy na depresje lub inne dolegliwości natury psychicznej, którym nikt nie pomógł. Oczywiście tak nie musi być, jednak jestem w stanie sobie wyobrazić, że lata upokorzeń, odrzucenia, nieustanne porażki, mogą w końcu doprowadzić do depresji, która nieleczona zaczyna być poważnym problemem psychicznym. Incelstwo jest więc rodzajem depresji, która jest nieleczona, a wręcz przeciwnie – spotyka się z pogardą ze strony społeczeństwa i używa się jej jako słownego oręża w walce z przeciwnikami politycznymi.

„Incel” jako narzędzie stygmatyzacji prawicy i MRA

Największy mit wokół inceli to jednak przypisanie ich do konkretnej grupy politycznej – konserwatywnej prawicy. Tymczasem jest to grupa, która zrzesza bardzo różnorodnych ludzi, jeśli chodzi o poglądy polityczne i społeczne. Konserwatywna prawica ma tyle wspólnego z incelami, że również jest przeciwna feministkom. Z tym, że powody tej niechęci są skrajnie różne. Konserwatyści uważają, że feminizm rozbija tradycyjną rodzinę, Kościół i promuje aborcje. Tymczasem incele nienawidzą feministek za to, że to przez nie mogą znaleźć partnerki. Uważają, że rewolucja seksualna przyczyniła się do nierówności w podziale związków. Twierdzą, że 80% kobiet pragnie jedynie 20% najprzystojniejszych i stojących najwyżej w hierarchii mężczyzn, podczas gdy reszta nie ma na to szans. Może ja się nie znam na polityce i ideologiach, ale czy walka z nierównościami nie jest przypadkiem lewicowym postulatem?

Incele są dość zagubieni politycznie i niespójni w swoich postulatach. Część z nich szkaluje feminizm i hedonistyczny liberalizm. Z drugiej strony uważają, że seks im się należy, że to społeczeństwo, albo lepiej rząd powinien zapewnić im dostęp do seksu na przykład poprzez rozdawanie talonów do prostytutek. Tego typu hasła raczej należałoby wiązać z lewicą. Swego czasu podobny pomysł miał Armand Ryfiński z Ruchu Palikota.

Jest jeszcze jedna grupa, która nieustannie jest wiązana z incelami. Są to działacze na rzecz praw mężczyzn. Wszystko dlatego, że nas interesują ich problemy. Powiem to tylko raz – nie jesteśmy incelami. Jeśli to by była prawda, to należałoby tych wszystkich ludzi włączyć do grona inceli: Warren Farrell (były feminista, dwukrotnie żonaty, ostatnia żona od 2002 roku), Paul Elam (rozwiedziony, obecnie z partnerką Stacey), Christina Hoff Sommers (feministka, zamężna od 38 lat), Erin Pizzey (feministka, dwukrotnie zamężna, ostatni mąż od 1994 roku), Cassie Jaye (autorka filmu The Red Pill, zaręczona), Karen Straughan (rozwiedziona). Z naszego podwórka mogę wymienić Macieja Wójcika (Społeczny Rzecznik Praw Mężczyzn, żonaty) i Sabinę Gatti (zamężna).

Jak na inceli całkiem sporo działaczy MRA ma partnera. Co więcej, większość z wymienionych tutaj stanowią kobiety. Zaiste sami mizogini.

Ja sam mam dziewczynę, ale jakoś nie odczuwam potrzeby, żebby przed całym światem się tym chwalić, jako dowód na mój brak incelstwa. Tylko żałośni ludzie tłumaczą się przed bandą idiotów, których jedynym orężem jest etykietowanie przeciwników. Nie potrafią wygrywać argumentami, więc silą się na przylepianie łatek. Kiedyś był „nazista”, „faszysta”, „antysemita”, a dzisiaj jest „szur”, „mizogin”, „homofob”, i ten nieszczęsny „incel”. Rozmawiałem całkiem niedawno z jedną feministką. Stwierdziła, że w sumie to słowo „incel” ma już tyle znaczeń, że można je podpiąć pod mizoginię i skrajną prawicę. Nie, nie można! Jest to stygmatyzacja pewnych grup, które są po prostu antyfeministyczne i to zupełnie z różnych powodów niż incele. Nie dlatego, że nienawidzą kobiet. MRA jest przeciwko współczesnemu feminizmowi, ponieważ uprzywilejowuje kobiety ponad mężczyzn tylko z powodu ich płci, podpierając się przy tym rzekomą dyskryminacją kobiet. Czy naprawdę pogląd, że kobieta jest takim samym człowiekiem jak mężczyzna jest mizoginią?

Incele jako problem społeczny

Jak już wcześniej wspomniałem, nie da się jednak ukryć, że incele są przede wszystkim ludźmi, którzy są po prostu chorzy. Nie jest to w żadnym sensie określenie pejoratywne. Dużo czytałem na temat depresji i moim zdaniem wielu z nich przejawia jej symptomy. Fobia społeczna, irracjonalna nienawiść w stosunku do społeczeństwa, myśli samobójcze – to są również objawy zaburzeń depresyjnych. Wielu spośród inceli przyznaje się zresztą, że choruje na depresje, chociaż odmawiają wizyt u psychiatry ze strachu lub niechęci.

Depresja jest niestety chorobą, która nie pozwala podjąć pracy, a leczenie jest kosztowne. Przy okazji większość ludzi wciąż nie ma świadomości tego, czym jest depresja. Nie rozumieją chorych, co pogłębia ich frustrację i uczucie przygnębienia. Pamiętajmy, że nieleczona depresja może prowadzić do samobójstwa. Szacuje się, że w Polsce w wyniku samobójstwa ginie ok. 6 tysięcy osób rocznie. 83% z nich stanowią mężczyźni.

Niestety stygmatyzacja i etykietowanie młodych mężczyzn jako inceli nie pomaga rozwiązywać ich problemów. Jedynie nakręca ich nienawiść i powoduje, że chętniej, z powodu frustracji, będą sięgać po przemoc. Osoby, które nie mają nic do stracenia, często decydują się na radykalny krok. Oczywiście nie ma co histeryzować, bo problem przemocy wśród inceli jest póki co marginesem, a w Polsce jeszcze nie doszło do żadnego takiego ataku, jak w Ameryce Północnej.

Lewicowo-liberalne media straszą incelami, bo po pierwsze nie znają tego zjawiska i bazują na mitach i legendach, a po drugie nie chcą zrozumieć problemu. Dla nich wygodne jest straszenie młodych kobiet incelami, by w ten sposób nakręcać zbiorową histerię. Schemat bardzo podobny do tego, jaki stosuje nacjonalistyczna prawica w stosunku do imigrantów – oni również nie znają obcej kultury i ich zwyczajów i nie chcą poznać, bo strach przed nimi jest motorem napędowym ich ruchu.

Tylko następuje tu pewien dysonans poznawczy, ponieważ te same liberalno-lewicowe media, które straszą incelami, próbują do tematu imigrantów podchodzić racjonalnie, starając się wyciszać nienawiść czy niechęć do nich. Dlaczego dokładnie odwrotną strategie stosują te same niemal media w stosunku do inceli? Ja tylko przypomnę, że imigranci, przynajmniej w Europie, to w zdecydowanej większości młodzi mężczyźni, którzy są narażeni na wykluczenie i którzy są potencjalnymi członkami subkultury inceli.

Podsumowując cały artykuł, chcę zauważyć, że mamy do czynienia z trzema zjawiskami dotyczącymi inceli. Tutaj chce wymienić inceli jako nieformalnej grupy osób zrzeszonej w internecie, inceli jako problemu społecznego oraz inceli, jako narzędzia politycznej walki lewicy z prawicą. We wszystkich trzech przypadkach mamy do czynienia z fałszywymi przekonaniami społeczeństwa. Uważam, że problem niezrozumienia inceli prędzej czy później odciśnie piętno nie tylko na nich samych, ale również na wszystkich dookoła. Młodzi mężczyźni, którzy zostaną doprowadzeni do skrajności, potrafią wiele zmienić.

Przykładowo powstanie ISIS totalnie wymknęło się spod kontroli światowym przywódcom, którzy dzielą i rządzą światem. Jestem pewien, że bojowników Państwa Islamskiego poniekąd pchnęła skrajna nędza, brak partnerki (w arabskich krajach jest więcej mężczyzn niż kobiet, w dodatku bogaci szejkowie mają wiele żon), a także rosnące poczucie utraconej godności. A obietnica życia wiecznego u boku 72 dziewic dla niewykształconego chłopaka z małej miejscowości gdzieś w Syrii czy Iraku może być kusząca. Niestety w wyniku takiego wybuchu frustracji doszło do masowych morderstw, egzekucji, prześladowań religijnych oraz niszczenia zabytków starożytności.

Jak już wcześniej podkreśliłem, ryzyko eskalacji przemocy ze strony inceli jest na razie bardzo małe. Strzelaniny w szkołach w USA są dość powszechne, średnio raz na tydzień dochodzi do jakichś incydentów z użyciem broni. Od lat w USA toczy się debata nad kwestią dostępności broni właśnie z powodu strzelanin. I toczy się ona zdecydowanie dłużej, niż istnieje problem inceli.

I tu dochodzimy do kolejnej kwestii, czyli stygmatyzacji przeciwników lewicy. Użycie łatki „mizogina” lub „incela” jest bardzo wygodne. Daje tę przewagę, że to przeciwnik musi się tłumaczyć z tego, dlaczego nie jest mizoginem czy incelem. W momencie, gdy już się tłumaczy, praktycznie przegrał, bo istnieje przekonanie, że tylko winny się tłumaczy. Jest to jedynie klasyczny chwyt erystyczny skrajnej lewicy, który jedynie obnaża miałkość intelektualną dyskutanta. Nie ma on bowiem do zaproponowania żadnych merytorycznych argumentów poza etykietowaniem.

Dlatego moja sugestia do moich czytelników – jeśli widzicie, że ktoś z powodu waszych poglądów nazywa was „incelem”, to po prostu nie dyskutujcie z nim dalej. Nie ma to sensu. Zaczniecie się tłumaczyć? Przegraliście. Zaczniecie go wyzywać? Przegraliście. Wygracie tylko, jeśli wycofacie się z dyskusji z takim delikwentem.

Na końcu chce powiedzieć, że jako MRA nie możemy się wstydzić inceli. Incele są w naszym centrum uwagi, ponieważ są mężczyznami, którzy potrzebują pomocy. Oczywiście w momencie, gdy sami będą ją chcieli, natomiast musimy do nich wyciągnąć rękę i postarać się sprawić, by zaczęli w końcu żyć normalnie. Jeszcze jest dużo pracy, bo zjawisko jest świeże, a nikt inny nawet nie zastanawiał się nad tym. Natomiast warto ten temat przedyskutować z psychologami, psychiatrami, żeby wypracować jakąś formę pomocy dla osób, które są dotknięte taką formą depresji.

Z mojej strony to tyle, jeśli ktoś ma coś merytorycznie do dodania w kwestii inceli, to jestem otwarty. Sam temat zgłębiłem bardzo pobieżnie, więc będę wdzięczny za każdą, dodatkową informację lub głos w dyskusji.

Linki:

Angielska Wiki o Incelach

Incels.co

#przegryw

/r/braincels

Mężczyzna racjonalny

Czy jesteś wystarczająco pewny siebie, żeby jak prawdziwy mężczyzna przyjąć odtrącenie na klatę, uśmiechnąć się nonszalancko i wrócić po więcej?
Czy może uciekniesz, odcinając się od reszty świata za wygodnym buforem?
Przekonaj się!