Ostatnio w modzie są kampanie społeczne prowadzone przez duże marki. Najczęściej zgodne z lewicową agendą. Avon postanowił włączyć się w walkę z przemocą wobec kobiet. Niestety powiela przy tym wiele mitów i wiele feministycznej narracji. 

„Avon kontra przemoc” 

Pod taką nazwą ruszy 16 czerwca bieg w Garwolinie przeciwko przemocy wobec kobiet. Wedle informacji firma Avon od 2004 roku na całym świecie organizuje kampanie przeciwko przemocy. Również w Polsce.

Głupio mi pisać „nie jestem zwolennikiem przemocy, ale…”. Jednak w tym wypadku muszę powiedzieć, że walka z przemocą domową po raz kolejny jest powielaniem fałszywych i krzywdzących stereotypów na temat mężczyzn, przemocy domowej i kobiet jako jedynych i wyłącznych ofiar. 

Zacznijmy w ogóle od tego, że firma nie wstydzi się dyskryminować mężczyzn. Otóż ceny zapisu na bieg w Garwolinie są następujące.

A zatem mężczyźni muszą za sam fakt posiadania męskich genitaliów zapłacić 10 złotych więcej, by wystąpić w biegu. Jeśli to nie wyczerpuje znamion dyskryminacji płciowej, to nie wiem co. Widocznie organizatorzy uznali, że współcześni mężczyźni muszą zadośćuczynić za krzywdy patriarchatu, płacąc te 10 złotych więcej od kobiet i emerytów.

Przemoc wobec kobiet – mity i mity

Avon nie poprzestał na zorganizowaniu biegu, który już przed startem dyskryminuje mężczyzn (ciekawe czy mężczyznom będą zakładać kule u nogi podczas zawodów, żeby zobrazować im działanie szklanego sufitu?). Jak już wspomniałem, od 2004 roku prowadzi kampanie na rzecz walki z przemocą wobec kobiet.

Wszystko zostało pięknie wyjaśnione w witrynie http://avonkontraprzemoc.pl/. Już na stronie startowej wita nas taka oto grafika.

Oczywiście grafika ma szokować, ma pobudzić do myślenia i wzbudzić negatywne emocje. Jednak jeśli przyjrzymy się statystkom dokładniej, to widzimy, że te liczby są mocno wątpliwe.

„Co 40 sekund kobieta doświadcza aktów przemocy” 

Policzmy zatem. Doba ma 24 godziny. W dobie jest 86400 sekund. To nam daje 2160 przypadków przemocy na dobę! Łącznie 788 400 przypadków przemocy w ciągu roku. Brzmi to absurdalnie dużo, zwłaszcza że jest to ok. 10 razy więcej niż przypadków zgłoszenia przemocy na niebieską kartę. Znam tę statystykę chyba. Czyżby profesor Gruszczyńska, której statystyki opierają się na przypuszczeniach?

„Co 2,5 doby kobieta ginie w wyniku przemocy domowej” 

O ile przemoc można jakoś zataić lub ukryć, tak trupa w szafie nie schowasz, nie ma takiej opcji. Spójrzmy w statystyki policyjne. W Polsce w 2017 roku było 290 ofiar zabójstw. Warto jednak dodać, że kobiety stanowiły jedynie ok. 1/3 z nich. Dokładnie 95 ofiar. Warto też dodać ofiary pobić ze skutkiem śmiertelnym. Nie znalazłem niestety danych na temat ofiar, ale w 2016 roku prokuratura wszczęła 139 postępowań z art. 158 § 3 kodeksu karnego. Zakładając, że w 2017 roku liczba wszczętych postępowań była podobna, możemy tutaj mówić o mniej więcej nieco ponad 300 ofiarach zabójstwa i pobić ze skutkiem śmiertelnym. A tymczasem z danych zaprezentowanych przez Avon wynika, że rocznie śmierć ponosi 146 kobiety TYLKO z powodu przemocy domowej. Nie tylko stanowią one połowy wszystkich ofiar zabójstw i pobić ze skutkiem śmiertelnym, ale przekraczają ogólną liczbę ofiar wśród kobiet (przypomnijmy, że ponad 60 % ofiar zabójstw i śmiertelnych pobić to mężczyźni według policji). No coś tutaj nie gra.

„Co 7 minut jest zgłaszany na policję akt przemocy”

No to chyba dobrze? Chyba właśnie o to chodzi, żeby nie milczeć. I tak wychodzi 75 190‬ rocznie, zatem najpewniej chodzi tutaj o niebieską kartę, o której jeszcze wspomnę później.

Nie wypowiem się co do pozostałych podanych danych, bo nie mam dostępu do nich. Autorzy kampanii postanowili nie dzielić się źródłami. Powiem więcej, podejrzewam, że oni sami nie mają ich lub bazują znowu na przypuszczeniach i domniemaniach prof. Gruszczyńskiej.

Mężczyzna obywatel drugiej kategorii

Hejt w internecie, odcinanie od pieniędzy, chorobliwa zazdrość – myślisz, że w naszych czasach to normalne? #ZmieńMyślenie z AVON.

W kolejnej zakładce pt. „16 dni przeciw przemocy wobec kobiet i dziewcząt” autorzy kampanii przekonują, że przemoc to nie tylko walenie piąchą w twarz, bo zupa była za słona. Nie! Avon postanowił walczyć z każdym rodzajem przemocy wobec kobiet.

Dlatego 25.11.2018, z okazji międzynarodowej akcji „16 dni przeciwko przemocy wobec kobiet i dziewcząt”, marka rozpoczyna kampanię #ZmieńMyślenie, która zwraca uwagę na cyberprzemoc, ograniczanie i kontrolę, przemoc ekonomiczną oraz nagabywanie w przestrzeni publicznej. AVON edukuje w zakresie tych czterech rodzajów zachowań, które nie zawsze są postrzegane jako przemoc, i zachęca do przeciwstawienia się im.

Ok, zastanawiam się w jaki sposób im wyszło, że jedynie kobiety i dziewczęta padają ofiarą cyberprzemocy lub kontroli. Ale poczytajmy dalej.

Celem kampanii #ZmieńMyślenie jest uświadamianie, że te formy przemocy, mimo że nie zostawiają śladów na ciele, często ranią nie mniej dotkliwie. To także zachęta dla ofiar, by szukać pomocy, a dla społeczeństwa – by zauważać i reagować.

„Przemoc wobec kobiet to nie tylko agresja fizyczna. Niektóre jej formy trudno rozpoznać i łatwo przemilczeć, ponieważ nie pozostawiają śladów fizycznych. Świadkowie, a często same poszkodowane, nie zdają sobie sprawy, że mają do czynienia z przemocą. Dlatego dostrzeżenie takich zachowań i zrozumienie ich istoty jest pierwszym krokiem, by się od nich uwolnić”  – mówi Renata Durda, Kierowniczka Ogólnopolskiego Pogotowia dla Ofiar Przemocy w Rodzinie „Niebieska Linia”.

Czyli w zasadzie nie jest tak, że ten konkretny rodzaj przemocy dotyczy wyłącznie kobiet. Powiem więcej, są badania, które wskazują, że przemoc psychiczna to raczej domena kobiet. Zwłaszcza w stosunku do dzieci i partnerów. Przykładowo raport CBOS z 2012 roku na temat w przemocy w rodzinie mówi, że ofiarą przemocy psychicznej w związku padło 20 % mężczyzn i 16 % kobiet. Co do cyberprzemocy, to według badania naukowców z Uniwersytetu Rzeszowskiego, wynika, że to chłopcy częściej padają ofiarą cyberprzemocy (24%) niż dziewczęta (19%), mimo, że więcej chłopców nie uważa cyberprzemocy za przestępstwo i ignoruje agresję w internecie.

Niebieska karta – kolejny mit

W zeszłym roku ponad 67 tys. kobiet w Polsce doświadczyło przemocy domowej. Tak przynajmniej mówią oficjalne policyjne statystyki uwzględniające tylko osoby zarejestrowane w ramach Niebieskiej Karty.

Skala problemu w naszym kraju nadal jest ogromna. W 2017 roku w ramach policyjnej procedury Niebieska Karta wypełniono 75 662 formularzy (w tym 61 980 wszczynających procedurę i 13 682 dotyczących kolejnych przypadków w trakcie procedury). Przeważająca większość ofiar – aż 67 984 – to kobiety.

Pisałem o tym w artykule na temat przemocy domowej wobec mężczyzn. Niestety granie argumentem niebieskiej karty jest naginaniem faktów na potrzeby tej kampanii. Tak się składa, że niebieska karta NIE JEST de facto zgłoszeniem przestępstwa. Jest jedynie narzędziem, które ma pomóc organom ścigania w zwróceniu uwagi na przemocowe zachowanie w rodzinie. W praktyce, gdy dochodzi do awantury, zdarza się nierzadko, że policja domniema, iż sprawcą i inicjatorem awantury jest mężczyzna i to jemu zakłada niebieską kartę. Z drugiej strony policjanci i eksperci często pokreślają, że niebieska karta służy jako narzędzie w walce rozwodowej, gdyż do jej założenia nie potrzeba nic więcej ponad zgłoszenie się na policję. To, że taka karta zostanie komuś założona, nie oznacza, że ta osoba jest sprawcą przemocy! Ba! Nie jest to nawet zawiadomienie o przestępstwie. 

Jak bardzo nadużywana jest niebieska karta pokazał przykład z Radomia. Tamtejszy urząd miejski sporządził statystykę na temat zgłaszanych niebieskich kart. Na 307 zgłoszeń aż 114 uznano jako bezzasadne. To daje aż ok. 30 % braku stwierdzenia przemocy. Jeśli przypuścimy, że podobne statystyki występują w całej Polsce, to mamy aż ok. 22 500 niebieskich kart, gdzie nie doszło do żadnego aktu przemocy domowej! 

Warto pamiętać, że liczby te dotyczą tylko przypadków, w których wszczęta została przez policję procedura Niebieskiej Karty, a to jest tylko niewielki ułamek rzeczywistej skali zjawiska.  Większość kobiet z różnych powodów nie zgłasza przypadków przemocy organom ścigania. Mamy w Polsce jeszcze wiele do zrobienia, aby sprawcy przemocy nie byli bezkarni, a kobiety czuły się bezpieczne i chciały ujawniać przemoc jakiej doznają. 

Powiedzcie mi, dlaczego Urszula Nowakowska, prezes Centrum Praw Kobiet twierdzi, że kobiety na pewno nie zgłaszają przemocy domowej, a mężczyźni tak? Może rzeczywista skala zjawiska przemocy domowej jest zupełnie inna niż ta, którą sugeruje nam niebieska karta? Co więcej, może być tak, że nawet proporcje są inne? 

We wspomnianym już raporcie CBOS na temat przemocy w rodzinie, kobiety stanowiły 11% ofiar przemocy fizycznej, zaś mężczyźni 10%. Nie twierdzę, że to badanie jest całkowicie nieomylne, ale z drugiej strony więcej mówi nam na temat faktycznych proporcji, jeśli chodzi o przemoc, niż niebieska karta. Faktem jest, że w przypadku kobiet są to zwykle incydentalne przypadki uderzenia pięścią lub narzędziem, nie zaś długotrwałe znęcanie się. Jednak nie należy zapominać, że to też jest przemoc, która jest zwyczajnie bagatelizowana przez organy ścigania, a nawet samych mężczyzn. Jeśli więc mówimy o ułamku zjawiska lub ogromnej skali niezgłaszania przypadków przemocy, to zdecydowanie bardziej ze strony mężczyzn niż ze strony kobiet. 

Przykro mi, że Avon walcząc o skądinąd słuszną sprawę, bo przemoc domowa jest problemem, który nie ma płci, ale jednak dotyczy tak mężczyzn, jak i kobiet, tak bardzo utrwala stereotypy dotyczące kata i ofiary, nakręcając feministyczną, antymęską agendę. Przy okazji jeszcze dopuszczając się dyskryminacji mężczyzn, każąc im płacić 10 złotych więcej niż kobietom. W ten sposób pokazują, że nie zależy im na zwalczaniu przemocy, ale nakręcaniu marketingu za pomocą modnych, feministycznych haseł, które działają na naiwnych kobietach i mężczyznach, którzy w ten sposób mogą okazać swój virtue signaling. Jest też to o tyle smutne, że bazuje na wyolbrzymionych danych prof. Gruszczyńskiej sprzed 12 lat (!), które również bazowały na przypuszczeniach, a nie na realnych liczbach. Tak samo niebieska karta, która nie jest dobrym narzędziem do pomiaru skali przemocy domowej z powodów, o których wcześniej wspomniałem.

Czy będę was zachęcał do niekupowania kosmetyków Avon? Nie. Uważam, że koncepcja jest słuszna, tylko forma jest zła. Mam wrażenie, że zostało to wszystko przygotowane „na odwal się”, bardziej miało bazować na emocjonalnym przekazie niż twardych danych. Dobrze, że współpracują z Niebieską Linią (która jest raczej neutralna), źle, że z ideologicznym Centrum Praw Kobiet. Niestety również współpracowali z Sylwią Spurek w ramach współpracy z Rzecznikiem Praw Obywatelskich.

Jedynie co mogę zrobić, to zachęcić, by w ramach kampanii Avon wspomniał coś na temat mężczyzn, o tym, jak padają ofiarą przemocy domowej, jak są gnębieni psychicznie, jak chłopcy doznają upokorzeń ze strony rodziców lub nauczycieli. Musimy podkreślać, jako aktywiści na rzecz ochrony praw mężczyzn, by również temat przemocy wobec naszej płci zaczął być na równi dostrzegany. Przekaz musi być pozytywny, bo ciągłe narzekanie na kobiety jedynie sprawi, że będziemy mieć łatkę mizoginów i inceli. 

Mężczyzna racjonalny

Czy jesteś wystarczająco pewny siebie, żeby jak prawdziwy mężczyzna przyjąć odtrącenie na klatę, uśmiechnąć się nonszalancko i wrócić po więcej?
Czy może uciekniesz, odcinając się od reszty świata za wygodnym buforem?
Przekonaj się!