„Slut-shaming”, czyli krytykowanie seksualnych zachowań kobiet, według feministek ma umocowanie w „patriarchalnej” kulturze. A może jednak źródła krytyki rozwiązłości należy szukać w biologii? I czy seks bez zobowiązań ma istotny wpływ na nasze życie?

Ci źli „incele”

Tak oto „grzmi” liberalno-lewicowy portal „Aszdziennik”, który należy do grupy medialnej „NaTemat”:

Myśleliście, że nie mamy w Polsce policji obyczajowej? No to błąd, bo mamy przynajmniej ochotnicze oddziały. Grupa mirków z Wykopu właśnie postanowiła ukarać kobiety za to, że w przeciwieństwie do nich mają życie erotyczne.

Bo jeśli bardzo młoda dziewczyna ma już duże doświadczenie seksualne, to najważniejsze, co trzeba w tej sytuacji zrobić, to ujawnić ten fakt i zszejmować ją na Wykopie. A tak właściwie to jeśli dziewczyna w jakimkolwiek wieku ma jakiekolwiek doświadczenie seksualne, warto ją za to zszejmować na Wykopie. Bo skoro ma czelność uprawiać seks, to sama się o to prosi.

Ok, zacznijmy może po kolei. Jeśli ktoś już zapomniał o aferze #dziewczynybeztabu to tutaj link do mojego artykułu, w którym wyjaśniam o co chodziło.  W tej sytuacji w sukurs dziewczynom z grupy przyszedł „Aszdziennik” oraz NOIZZ, którzy za pan brat postanowili sączyć jad w kierunku „inceli” z wykopu. Ani słowa o prawdziwym sensie akcji — o doniesieniu do partnerów i mężów kobiet, które chwaliły się publicznie w internecie zdradą.

„Aszdziennik” skupił się jednak na rzekomym szykanowaniu przez „inceli” kobiet za ich aktywność seksualną, co w terminologii feministycznej nazywa się „slut-shaming”. I o tym chciałem dziś napisać.

Czym jest „slut-shaming”?

Termin ten został ukuty przez działaczki feministyczne. Jest to zjawisko, które polega na zawstydzaniu i obrażaniu kobiet za ich seksualność. Domniemane oraz rzeczywiste. Często chodzi tylko o rzekomo wyzywający ubiór i wygląd jak mocna czerwona szminka, kusa spódniczka, głęboki dekolt. Wtedy rzeczywiście, takie zawstydzanie kobiet jest grubą przesadą, która raczej kojarzy się nam ze starszymi osobami starej daty. Problem zaczyna się, gdy mówimy nie o wyglądzie kobiet, a o samym akcie seksualnym.

W terminologii feministycznej istnieje coś takiego jak sekspozytywność. Oznacza ona ni mniej, ni więcej, tylko otwartość i tolerancję dla wszelkiego rodzaju aktywności seksualnych. Bez względu na płeć, wiek (oficjalnie jeszcze pedofilia nie jest akceptowana), orientację, stan cywilny. I w tym momencie mamy do czynienia z rozwiązłością seksualną kobiet, której krytyka, z punktu widzenia biologii, jest uzasadniona. Postaram się wyjaśnić za chwilę dlaczego.

Chciałbym podkreślić — mówimy tutaj jedynie o krytyce rozwiązłości seksualnej. Ze względu na kulturę osobistą i szacunek do ludzi nie powinno się nikogo obrażać, wyzywać od „dziwek”, „k*rew”, „szmat”, etc.

Biologiczne podłoże slut-shaming

Negatywne ocenianie kobiet ze względu na ich rozwiązłość seksualną wydaje się, dzięki feministycznej narracji, czymś, co zostało nam narzucone w wyniku kultury. Jednak feministki mniej więcej w taki sposób tłumaczą źródło „slut-shaming”: „Przez lata mężczyźni mieli pilnować, by kobiety nie były wyzwolone seksualnie, aby w ten sposób kontrolować ich rozrodczość.” Czyż nie brzmi to fantastycznie, wręcz mało realnie? No właśnie. Zwłaszcza że „slut-shaming” to nierzadko domena samych kobiet. Dlatego też może warto poszukać wyjaśnienia gdzie indziej? Może są inne powody, dla których kobiety seksualnie wyzwolone były przez lata napiętnowane?

Z pomocą przychodzi nam biologia. Pamiętajmy, że to, co wykształciła kultura, jest pokłosiem naszych naturalnych zachowań, jako osobników z królestwa zwierząt. Tutaj musimy sięgnąć do czasów prehistorycznych, gdy nasze zachowania kształtowane były przez naturalne bodźce.

Wszystko to rozbija się o zdolności reprodukcyjne kobiet i mężczyzn. Mężczyzna w jednej porcji spermy rozsiewa 300 milionów plemników. Tymczasem w ciągu całego życia kobieta produkuje jedynie 400 jajeczek. I to w ciągu ok. 35-40 lat życia. Mężczyzna zaś jest w zasadzie płodny przez całe życie. Biologicznie więc organizm kobiety jest przystosowany do posiadania ograniczonej liczby potomstwa. Z kolei mężczyzna może mieć niemal nieograniczoną liczbę dzieci.

Ograniczona liczba potomstwa, jaką może mieć kobieta przez całe życie, zmusiła ją w pradawnych czasach do bardziej starannego doboru ojca swoich dzieci. Stąd u kobiet wykształcił się mechanizm hipergamii. Hipergamia to skłonność do szukania partnera o statusie społecznym wyższym lub równym niż własny. Mechanizm ten pozwala kobiecie dobierać w sposób bardziej wybredny partnera tak, by dać swojemu dziecku jak najlepsze geny i zapewnić sobie i dzieciom byt i bezpieczeństwo.

Bardzo dobrze wyjaśnił to profesor Bret Weinstein, biolog z Uniwersytetu w Pensylwanii. Podobne mechanizmy funkcjonują u innych zwierząt, a nawet wśród roślin.

Warto również dodać, że z drugiej strony mężczyźni naturalnie są poligamiczni, właśnie ze względu na nieograniczone możliwości rozrodcze. W dawnych kulturach, a czasem nawet i obecnie, istniały formalne związki poligamiczne. W nich mężczyźni i kobiety spełniali swoją naturalną funkcję społeczną. Mężczyzna mógł mieć kilka żon i dzięki temu mieć wiele potomstwa. Z kolei kobiety potomstwa miały mniej niż w związkach monogamicznych, co z kolei również było w zgodzie z możliwościami ich organizmu. Pamiętajmy również, że kobiety, które przeszły kilka ciąż, stają się podświadomie mniej atrakcyjne dla mężczyzn.

„Klucz który otwiera dużo zamków to dobry klucz, a zamek, który może otworzyć wiele kluczy, to słaby zamek”. Na pewno znacie to powiedzenie. Krytykowane jest zewsząd przez panie, które twierdzą, że jest to nieformalne przyzwolenie na rozwiązłość mężczyzn, jednoczesne piętnowanie tego zachowania u kobiet. Oczywiście, powiedzenie to jest głupie, albowiem rozwiązłość seksualna mężczyzn również stanowi problem społeczny. Jednak w przypadku kobiet „slut-shaming” jest poniekąd uzasadnione przez biologiczne aspekty. 

Nie znaczy to, że problem rozwiązłości seksualnej dotyczy wyłącznie kobiet. Seks bez zobowiązań ma swoje negatywne konsekwencje dla obu płci i badania potwierdzają to.

Seks bez zobowiązań szkodzi?

Jak wspomniałem, krytyka rozwiązłości nie powinna ograniczać się jedynie do kobiet. Owszem, u mężczyzn posiadanie dużej liczby potomstwa z różnymi partnerkami jest bardziej uzasadnione biologiczne, ale nie można odrzucać kilku tysięcy lat budowania naszej cywilizacji. Przez cały okres historii w większości cywilizacji podstawowym modelem rodziny była monogamia. Dzięki temu mężczyźni i kobiety mogli mieć pewność posiadania partnera bez konieczności nieustannej rywalizacji. Problem zaczął się w latach 60-tych, gdy doszło do rewolucji seksualnej.

Dostępność antykoncepcji sprawiła, że kobiety i mężczyźni zaczęli być bardziej otwarci na relacje seksualne, a ich życia prywatnego nie kontrolowała instytucja małżeństwa oraz społeczne normy (przynajmniej nie w takim stopniu, jak wcześniej). Powróciły stare problemy z rywalizacją o partnera, lecz tym razem bardziej pokrzywdzeni stali się mężczyźni, których funkcję społeczną, jaką pełnili tj. bycia finansowym oparciem dla kobiet i opiekunem, przejęta została przez państwo i system opieki społecznej. Ale to nie jedyne negatywne konsekwencji seksualnej rewolucji.

Dziś już wiemy o problemach, jakie dla społeczeństwa może nieść seksualna rozwiązłość. Jak bowiem dowiedli naukowcy, seks bez zobowiązań powoduje sporo negatywnych konsekwencji.

W 2003 roku opublikowano badanie w USA, w którym skupiono się na wpływie wieku inicjacji seksualnej na różne dziedziny życia. Badanie przeprowadzono na reprezentatywnej grupie 10 tysięcy kobiet w wieku od 15 do 44 lat. W ten sposób zbadano, że młody wiek inicjacji seksualnej u kobiet przyczynia się do większej liczby partnerów seksualnych, a większa liczba partnerów prowadzi potem do:

– częstszej zmiany partnerów

– większego prawdopodobieństwa zarażenia się chorobą weneryczną!

– większej szansy na ciążę pozamałżeńską.

– większego prawdopodobieństwo zostania samotną matką.

– większej szansy na dokonanie przez kobietę aborcji

Przy okazji badanie wykazało też, że kobiety z mniejszą liczbą partnerów seksualnych mają większe szanse na udane życie rodzinne i są również szczęśliwsze od rozwiązłych kobiet.

Więcej szczegółów w filmie na kanale „Wojna Idei”.

Tak więc, jak widzimy, problem rozwiązłości seksualnej może nieść za sobą szereg negatywnych konsekwencji. Nie tylko tak oczywistych, jak choroby weneryczne czy niechciane ciąże, ale może relatywnie wpływać na późniejsze życie uczuciowe i poziom szczęśliwości. Zatem możemy powiedzieć, że hedonistyczne zaspokajanie swoich najniższych potrzeb bez wątpienia może mieć działanie samodestrukcyjne. 

Wolność seksualna czy udane życie uczuciowe?

„Ale przecież to są dorosłe osoby! Mają prawo robić, co im się podoba” 

Tak, jest to prawda. Jednak ich wolność seksualna nie może stać w sprzeczności z moją wolnością do krytykowania takich postaw. Poza tym, wracając na chwilę do #dziewczynbeztabu, nie można mówić o dorosłych osobach, gdy mamy do czynienia z dziewczętami w wieku 15-18 lat. A takie dziewczęta również się na grupie udzielały. Jak pokazało wyżej wspomniane badanie, wczesna inicjacja seksualna prowadzi potem do poważnych zaburzeń w relacjach z partnerem i emocjonalnej niestabilności. Kulturowa krytyka seksualnej rozwiązłości może pomóc uniknąć tego typu sytuacji, które mogą potencjalnie zaszkodzić młodej osobie w przyszłości. Zwłaszcza tyczy się to kobiet, gdyż dochodzi do tego kwestia niechcianej ciąży.

Zostaje jeszcze kwestia zdrady, która powinna być zawsze, niezależnie od płci, potępiana z całą surowością. W tym momencie bowiem nie mamy już do czynienia z czyjąś prywatną sprawą, ale krzywdą drugiego człowieka.  

Zatem „slut-shaming” nie tylko nie jest zjawiskiem negatywnym, ale w niektórych sytuacjach nawet wskazanym. Oczywiście nie mówimy tutaj o obrażaniu drugiego człowieka, tylko krytyce pewnych postaw i zachowań. Taka krytyka może pomóc wielu osobom w ich dorosłym życiu uniknąć wielu emocjonalnych zaburzeń i pozwoli zbudować normalną, zdrową relację rodzinną z drugą osobą.

I podkreślam – „slut-shaming” powinien dotyczyć obu płci, albowiem w przypadku obu płci rozwiązłość może prowadzić do negatywnych konsekwencji.

Mężczyzna racjonalny

Czy jesteś wystarczająco pewny siebie, żeby jak prawdziwy mężczyzna przyjąć odtrącenie na klatę, uśmiechnąć się nonszalancko i wrócić po więcej?
Czy może uciekniesz, odcinając się od reszty świata za wygodnym buforem?
Przekonaj się!