Głęboki dekolt i hipokryci

Nawet jeśli nieustanne feministyczne kampanie antyslutshaming’owe będą spychać winę na mężczyzn, podejście facetów do kobiecej cielesności nigdy się nie zmieni. Męskość nie jest jak plastelina.

Kilka tygodni temu byłem świadkiem pewnego zajścia. Na facebook’owej stronie pewien lokal zamieścił zdjęcie klubowiczki w stroju o wyzywająco głębokim dekolcie. Nie trzeba było długo czekać do momentu, aż banda niewyżytych internautów zacznie pisać niewybredne komentarze na temat dziewczyny. Nie były to obelgi, jednak dziewczyna poczuła się tak przytłoczona poświęconą jej uwagą, że zażądała jego usunięcia. Niewzruszony moderator cynicznie odmówił. Rozpoczęła się burza.

Weźże na warsztat
własny nos

oczy uszy
język

seks i
mózg

i wystaw je
na widok (…)

Allen Ginsberg, Napisane w moim śnie przez W.C Williamsa

Rewolucja seksualna

Proces zmian obyczajowych, które rozumiemy dziś jako „rewolucja seksualna”, zaczął się jeszcze przed drugą wojną światową, jednak ich szczyt przypadł na okres powojenny. Nim nastał rok 1968, do rewolucji na tym polu nawoływali tacy myśliciele jak Satre i nieodłączna mu Beauvoir, żyjący w bardzo niezobowiązujących relacjach. Druga wojna światowa, wbrew oczekiwaniom społeczeństw, nie zakończyła wcale krwawych konfliktów − wojna w Koreii, Indochinach, Algierii, a następnie zmagania Amerykanów w Wietnamie utwierdziły wielu współczesnych ludzi w przekonaniu, że zmiany na lepsze muszą zacząć się w ludzkich umysłach.

W moim przekonaniu rewolucja obyczajowa była pokłosiem rewolucji estetycznej rozpoczętej jeszcze w okresie modernizmu przypadającym na początek XX wieku. Zrelatywizowanie poczucia piękna, które domyślnie miało wyzwolić sztukę z okowów dominującego akademizmu na przełomie dwóch wieków, miało pomóc wydostać się niszowym i zdolnym malarzom na scenę artystyczną. W rzeczywistości abstrakcyjność twórczości malarskiej narastała od impresjonizmu przez ekspresjonizm i kubizm, żeby ostatecznie osiągnąć tak zniekształcone formy, jak wyrosły w latach 50. sytuacjonizm.

Społeczeństwo spektaklu

Guy Ernest Debrod − francuski filozof i reżyser − w 1952 r. ogłosił otwarcie Międzynarodówki Letrystycznej, już sama nazwa może wskazywać na intencje i myśl przyświecającą jej autorom. W trakcie zlotu Debrod zaprezentował publiczności film, który przeszedł do historii kina jako „Wycie na cześć Sade’a”. Nie było to „dzieło” kunsztowne, stanowiło raczej manifest, tak jak większość współczesnej sztuki konceptualnej. Klisza filmowa zapełniona była sekwencjami białych ekranów, w których trakcie widz mógł usłyszeć m.in. wycinki z kodeksu cywilnego połączonych z milczeniem czarnych kadrów, z których ostatni trwa ponad 20 minut.

Piętnaście lat później w 1967 r. Debrod wydał książkę „Społeczeństwo spektaklu”, w której ujął problem, który próbował przedstawić w swojej twórczości.

Człowiek przestał być kreatorem sytuacji, a stał się biernym widzem; ponowoczesnym konsumentem, który nie jest w stanie doświadczać życia bezpośrednio, lecz tylko wykreowane przez przemysł medialny przedstawienia. Spektakl − a może nim być w istocie wszystko: reklamy, wystawy sztuki, radio i telewizja − skradł nasze realne życie, wchłaniając całą autentyczność, którą posiadaliśmy wcześniej.

P. Zańko, Art is dead; Polityka Pomocnik Historyczny, 1/2018.

Czy skoro sztuka stała się tak fałszywa i nieprzystępna, to czy sytuacjoniści na czele z Debrodem nie zaszkodzili jej jeszcze bardziej swoimi hermetycznymi interpretacjami, a przez to ekskluzywnością? Sztuka w swoim pierwotnym zamyśle miała dotykać duszy każdego prostego człowieka, jej piękno miało być oczywiste i inkluzywne. To, co zrobiła z nią Międzynarodówka Sytuacjonistów, było doktrynerskim odarciem jej z prostoty i łatwości przeżyć, stała się zarezerwowana dla kliki samouwielbiających się rzemieślników, którzy jako jedyni zawęzili jej możliwości interpretacyjne i doprowadziły do granic kiczu i wulgarności, czego znamiennym przykładem są muzea sztuki nowoczesnej i działalność takich „artystów” jak Milo Moiré.

To, co zrobiła […] (ze sztuką) Międzynarodówka Sytuacjonistów, było doktrynerskim odarciem jej z prostoty i łatwości przeżyć, stała się zarezerwowana dla kliki samouwielbiających się rzemieślników[…]

Sytuacjoniści winy upatrywali w konsumpcjonistycznym kapitalizmie, który odziera rzeczywistość z ducha piękna na rzecz kultu zysku i pieniądza. Czy to nie ironia, że artyści postmodernistyczni w swoich postulatach sami zrelatywizowali piękno? Skoro nie ma obiektywnie dobrego przeżycia estetycznego, które z reguły uwarunkowane jest przez zmienne stosunki społeczne, to czy normy społeczne nie są fałszywe? Dlaczego więc powojenna młodzież miała przestrzegać sztywnych tradycyjnych zasad, które nie uchroniły ludzkości przed wojenną katastrofą i są produktem bezdusznego kapitalizmu?

Marksizm kulturowy

Doktrynerstwo i bezrefleksyjność przy tak skomplikowanych stosunkach społecznych, w jakich dziś żyjemy, nieuchronnie doprowadziło do nawarstwienia się błędnych założeń w różnych gałęziach nauk społecznych. Marksistowskie założenia wciąż cieszą się estymą wśród szerokich kręgów akademickich. Naukowcy pozostają głusi na dobitną krytykę marksizmu, którą przedstawili tak wybitni myśliciele jak: Maitland, Weber, Sombart, Mises, Hayek, Böhm-Bawerk, Popper i Aron. Część z nich dokonała swoich analiz jeszcze przed powstaniem pierwszych państw socjalistycznych. Skąd więc ludzie znajdują poparcie dla tak zniesławionej ideologii? Odpowiedź jest prosta: to wygodne. Łatwo jest postrzegać siebie w kontekście ofiary wyzysku i dyskryminacji, postrzegając masy ludzkie kolektywnie, a następnie pod tezę układając całe linie argumentacyjne. Tak samo robią współczesne feministki.

Stosunki międzyludzkie w dawnych czasach były bardzo zmanierowane, obowiązywała etykieta, której pozornie błahe niedochowanie mogło być poczytane jako duża zniewaga. W oczach współczesnego liberała obyczajowego tradycja i maniery dawnych lat jawią się jako niepotrzebne, opresyjne instytucje. Nie wydaje mi się, żeby ktoś pokusił się o głębszą analizę problemu i zadał sobie pytanie: skąd wzięło się to wyrachowanie wśród naszych przodków?

Godność

Wyższa kultura i cywilizacja narodziła się w poczuciu wyższości bytu ludzkiego nad zwierzęcy oraz w celu podkreślenia wyjątkowości potrzeb człowieka, który dla szczęśliwego życia potrzebował nie tylko zaspokojenia potrzeb fizycznych, ale i duchowych. Świetnym przykładem jest ubiór, który powstał nie w wyniku ucisku, lecz dobrowolnego trendu wśród ludzi cywilizowanych pragnących oddzielić się od nagich barbarzyńców i bestii. Moda kształtowała się sama i chociaż posiadała zasady, tak jak sztuka greckich kanonów, to nie trzymała się ich sztywno, lecz dobrowolnie ich poszukiwała. Poza przypadkami tak elitarnych szat jak rzymskie togi i obowiązkowych, czarnych surdutów francuskich mieszczan, zmiany w ubiorze zachodziły pod wpływem trendów i nieprzymuszonej twórczości ludzkiego umysłu.

Nie zamierzam jednak chronić szkodliwych przejawów kultury ludzkiej. Uważam, że krytyka potrafi być zasadna, jeśli koresponduje z logiką i naturą ludzką. Dla przykładu, sztywne zachowanie Szwedów w XVII wieku doprowadzało do takich absurdów, jak ciasne owijanie niemowląt. Miało to na celu uniemożliwienie im wicia się na leżąco, ponieważ pełzanie uważano za zezwierzęcenie. Takie zwyczaje współcześnie byłyby nie do przyjęcia.

Mimo to, skromność i powściągliwość przejawiały się kulturach całego świata. Ludzie nie chcieli być kojarzeni ze zwierzętami i woleli być postrzegani jako istoty wyższe, pozostające w okowach cielesności. Stąd w cywilizowanej rzeźbie i malarstwie świata starożytnego pomniejszano męskie narządy płciowe, ich eksponowanie w sztuce było cechą ludów prymitywnych oraz barbarzyńców. Nie oznacza to wcale, że kultura czasów dawnych nie akceptowała seksualności, odnosiła się bowiem do niej w sposób metaforyczny i najdalszy od bezpośredniości, która uważana była za wulgarną.

Jakie płyną z tego wnioski dla naszej natury? Jako ludzie chcemy czuć się wyjątkowo, przedstawiać indywidualną i niepowtarzalną wartość. Te rzeczy w świecie, które przejawiają wyższą wartość, są z reguły rzadkie. Ta zależność widoczna jest przez cenę, jaką ludzie przyporządkowują kamieniom i metalom szlachetnym, które nie zawsze mają wysoką wartość praktyczną. Poza światem gospodarczym kultura również kształtowana była przez ten imperatyw, chcieliśmy czuć się godnie, więc przedstawialiśmy wyższą wartość. Tego uczono chłopców i dziewcząt. Współcześnie jest to nie do pogodzenia z kultem przeciętności i hedonizmu, który dyskwalifikuje ciężką pracę.

Zezwierzęcenie

Czy kobieta odzierająca się ze skromności, pokazująca się od najbardziej zwierzęcej strony, może zostać uznana za wyjątkową? Dziewczęta całego świata publikują codziennie na Instagramie setki tysięcy wyzywających zdjęć, w których reklamują się niczym kawałek mięsa. Fenomen kobiecego uroku od zawsze polegał na podkreślaniu kobiecego piękna subtelnością i niedopowiedzeniami, które pobudzały mężczyzn do użycia wyobraźni. To wzbudzało wśród panów szacunek.

W dzisiejszych czasach niewiele osób bierze to zjawisko pod uwagę w przekonaniu, że pruderyjność była opresyjną instytucją społeczną. Mówią to ludzie z reguły ślepi na fakt, że kobietom z reguły łatwiej znaleźć partnera. Bierze się to ze względu na okoliczność, iż panie nie odczuwają tak intensywnych potrzeb seksualnych, jak mężczyźni. Z tego też powodu dostęp do kobiecej seksualności poczytywany jest za dobro wyższego rzędu w stosunku do męskiej. Na świecie nie ma tylu żigolaków, ile jest pań lekkich obyczajów. Pod tym względem płcie nigdy nie będą równe.

Na świecie nie ma tylu żigolaków, ile jest pań lekkich obyczajów.

Jeśli kobieta oddaje swoją seksualność za bezcen, nie może się dziwić, że nie spotyka się z szacunkiem. Nawet jeśli nieustanne feministyczne kampanie antyslutshaming’owe będą spychać winę na mężczyzn, samcze podejście do kobiecej cielesności nigdy się nie zmieni. Wśród fałszywych założeń o egalitarności płci nie odnajdziemy prawdy, która jest o wiele prostsza, niż się wydaje nihilistycznym i materialistycznym filozofom oraz socjologom. Prawda jest taka, że ludzie chcą być postrzegani jako wyjątkowi, a kto się oddaje za bezcen, nigdy taki nie będzie.

Czy więc pani z nocnego klubu była faktyczną ofiarą zajścia na Facebook’u? W regulaminie klubu było napisane, że osoby wchodzące do lokalu godzą się na udostępnienie swojego wizerunku w celach promocyjnych. Co ciekawe, dziewczyny z dekoltem miały dostawać ponadto darmowy alkohol. Czy skutki takich okoliczności były aż tak trudne do przewidzenia? To dobrze ze strony moderatorów, że ostatecznie zgodzili się usunąć zdjęcie, jednak wątpię, aby ktokolwiek wyniósł stąd lekcję. Przecież w tych czasach półnagiej dziewczynie, która nieostrożnym wyglądem sprowokowała własne nieszczęście, nie można zwrócić uwagi na ubiór. Paradoksalnie, idąc takim tokiem rozumowania, gdybym wyszedł w rurkach z portfelem w tylnej kieszeni w nocy na Pragę Północ, to chociaż winnymi rozboju wciąż byliby dresiarze, policji nie wolno byłoby zwrócić mi uwagi, że zachowałem się nieostrożnie. Ironia.

Mężczyzna racjonalny

Czy jesteś wystarczająco pewny siebie, żeby jak prawdziwy mężczyzna przyjąć odtrącenie na klatę, uśmiechnąć się nonszalancko i wrócić po więcej?
Czy może uciekniesz, odcinając się od reszty świata za wygodnym buforem?
Przekonaj się!
Autor: |2018-12-18T19:31:47+01:002018/12/18|Kategorie: Filozofia, Opinie|

O autorze:

Wierzę, że prawdziwą drogą do prawdy jest wolność. Uważam, że piękno jest obiektywne. Cenię sobie uczciwość ponad emocje.