Koedukacja – poznaj główny grzech polskich szkół

Czy obecni chłopcy padają ofiarą niebezpiecznego eksperymentu naszych czasów? Parę słów o szkodliwości koedukacji – tak popularnej w obrębie naszej pięknej cywilizacji Zachodu.

O edukacji można by pisać długo, począwszy od arbitralnie narzucanego programu nauczania, krzywdzącego naturalne predyspozycje młodych chłopców i dziewcząt, skończywszy na świeżych adeptach uczelni, nie wiedzących, co zrobić ze swoim życiem. Setki młodych osób wchodzi w dorosłe życie, czując się oszukani i rozczarowani. Dlaczego na końcu tej wędrówki, do której popychali ich wszyscy, w tym rodzice, nie ma tego wyczekiwana złotego Graala? Dlaczego życie staje się tylko trudniejsze, pomimo zdobywanych dobrych stopni w przeszłości? Jedną, lecz na pewno nie jedyną, przyczyną jest koedukacja.

System ten, choć powstał stosunkowo niedawno, został już na stałe wpisany w krajobraz naszej cywilizacji.  Model jest tak silny, że w powszechnej opinii szkoła jednopłciowa kojarzy się ze „średniowieczem” i zacofaniem. Czy jest tak aby na pewno?

Zwolennicy koedukacji

Stronnicy obecnie panującego systemu mają kilka argumentów w rękawie. Podstawowym z nich jest jednak założenie, że wyniki pojedynczych jednostek zależą raczej od poszczególnej szkoły i jej systemu nauczania, a nie od tego, czy jest ona jedno, czy dwupłciowa. Istnienie elitarnych szkół koedukacyjnych zdaje się potwierdzać tę tezę.

Jest w tym rozumowaniu jeden problem, który zdają się pomijać zwolennicy koedukacji. Jest nim opluwanie naturalnych predyspozycji, zarówno dziewcząt, jak i chłopców. Zamiast rozwijać wrodzone talenty, wynikające z różnic pomiędzy płciami, i wzmacniać je, tworzy się miękką papkę ludzką. Ze szkół nie wychodzą ani szczęśliwe, przepełnione witalnością kobiety, ani prawdziwie męscy, honorowi i decyzyjni mężczyźni, a społeczeństwo zmierza w kierunku bezpłciowości. Może właśnie o to chodziło?

III argumenty w obronie szkół jednopłciowych

I Różnice w naturalnych predyspozycjach

Wbrew temu, co wmawia nam obecna kobieca kultura, mężczyźni i kobiety różnią się i aspirują do zupełnie innych celów. Nie jest to spowodowane, jak twierdzą niektórzy, warunkowaniem społecznym czy tradycją, a głęboko zakorzenionymi skłonnościami obojga płci wynikającymi z biologii.

Tak więc z reguły chłopcy będą mniej skupieni, bardziej ryzykujący, ruchliwi i rywalizujący o pozycję w grupie. Dziewczyny natomiast będą bardziej posłuszne, obowiązkowe i skrupulatne, a treści pamięciowe przyjdą im z dużo większą łatwością.

Należy wspomnieć, że są to cechy dobre i całkowicie naturalne. Skumulowanie w szkole tak różnych istot w celu ich ukształtowania musi skrzywdzić jedne cechy, kosztem rozwijania innych, w tym wypadku bardziej bezpłciowych (czyt. miałkich) i mniej pożądanych.

II Brak poszanowania do etapów rozwoju w szkołach koedukacyjnych

Chłopcy znacznie wolniej dojrzewają. Jest to fakt niepodważalny. Oprócz tego wolniej budują swoją wartość i pewność siebie, stawiając ją na innych fundamentach, związanych z dominacją i akceptacją grupy. Inaczej też dojrzewają seksualnie.

Między innymi dlatego w procesie edukacji koedukacyjnej występuje pewien ciężki do uchwycenia moment, gdy dziewczyna zaczyna oglądać się za chłopakami starszymi, bardziej doświadczonymi, nie zwracając uwagi na rówieśników z klasy. Chłopcy natomiast, zamiast skupić się na rozwoju własnych męskich cech, z udziałem buzujących hormonów zaczynają gonić w szkołach za swoimi nieuchwytnymi koleżankami.

III Przyzwyczajanie chłopców do żeńskich standardów zachowań

Niestety, nauczycielami w szkołach są przeważnie kobiety, z reguły łagodniejsze i mniej wymagające od mężczyzn, a co najgorsze – niepotrafiące wykreować autorytetu. Chłopak potrzebuje silnego przywództwa, aby sam móc stać się przywódcą w przyszłości. Posadzenie chłopców i dziewczyn w jednej klasie kończy się łagodniejszym podejściem, a więc miękkimi mężczyznami w przyszłości.

Feminizacja

Na koniec przytoczę cytat z książki pt. Mężczyzna Racjonalny, który doskonale podsumowuje zachodzące zjawisko.

Kiedy mężczyźni ulegną feminizacji, zawieszą rękawice na kołku i zaczną podążać w kierunku androgynii i homogenizacji płci, zwolennicy równouprawnienia będą salutowali na wspomnienie tego momentu, który będzie ich triumfem, powstaniem nowego modelu. Dlaczego męski rys charakteru ceni się niżej niż jego damski odpowiednik?

Mężczyzna racjonalny

Czy jesteś wystarczająco pewny siebie, żeby jak prawdziwy mężczyzna przyjąć odtrącenie na klatę, uśmiechnąć się nonszalancko i wrócić po więcej?
Czy może uciekniesz, odcinając się od reszty świata za wygodnym buforem?
Przekonaj się!
Autor: |2018-09-19T18:27:02+02:002018/09/19|Kategorie: Filozofia, Opinie|Tagi:|

O autorze:

Nie zgadzam się na status quo. Kontestuję rzeczywistość. Żyję tak, aby dumnie spoglądać na swe dokonania w przyszłości.