Niewolnicy słowa

Czy nie rozumiesz, że nadrzędnym celem nowomowy jest zawężenie zakresu myślenia? W końcu doprowadzimy do tego, że myślozbrodnia stanie się fizycznie niemożliwa, gdyż zabraknie słów, żeby ją popełnić. (…) Z roku na rok będzie coraz mniej słów i coraz węższy zakres świadomości.

George Orwell – Rok 1984

U fundamentów współczesnych systemów totalitarnych leży nowomowa. Nie istnieje łatwiejszy sposób na zmanipulowanie ludzkich umysłów niż ograniczenie ich możliwości komunikacyjnych. Czy mogłoby dojść do zbrodni mowy nienawiści, gdyby człowiek nie mógł znaleźć odpowiednich słów? Mechanizm implementacji nowomowy w ludzkie umysły wcale nie przebiega inwazyjnie, nie osiągnęliśmy jeszcze punktu, w którym moglibyśmy kontrolować ludzkie myśli (i oby tak nigdy się nie stało), jednak dostarczając negatywnych bodźców, możemy popychać ludzi do pożądanych czynów. Właśnie tak działa współczesny, poparty społecznie język tworzący sieć zakazanych pojęć, która narodził się na łonie poprawności politycznej zachodniej cywilizacji.

Mimo bardzo liberalnej natury stosunków międzyludzkich, i praktycznego znormalizowania wszelkich tematów tabu, jak grzyby po deszczu wyrastają pewne kwestie, z których nie wolno żartować, a nawet nie powinno się o nich mówić. Obserwujemy, jak na drodze przymusu państwowego, pojawiają się głosy domagające się zakazania ludzkich myśli (Przykładem tego może być niedawny zakaz mówienia o “polskich obozach zagłady”, co jest oczywistym fałszem, lecz prawda nigdy nie powinna bać się kłamstwa i uciekać się do tak żałosnych sposobów walki, czy zbrodnia drukarza, który odmówił druku ulotek). Czy tak bardzo boimy się fałszu, że wierzymy, że jest silniejszy od prawdy? Urojona omnipotencja prawa urasta do rangi powszechnego fetyszu. Czy w realiach współczesnej inflacji regulacyjnej nikt nie potrafi dostrzec niecelowości tych działań? Nikt przymusowo nie zmieni sposobu, w który będziesz myślał.

Czy tak bardzo boimy się fałszu, że wierzymy, że jest silniejszy od prawdy?

Objawienie

Wojnę totalną o język i ludzkie myśli najlepiej jest zilustrować na przykładzie kultu pełnego dogmatów i prawd samych w sobie.

Pierwszym półbogiem w schizofrenicznej mitologii poprawności politycznej jest równouprawnienie. Kapłani tego demiurga głoszą, że ta wynikająca z natury osobliwość przenika nasz świat społeczny i polityczny. W uczciwej konstrukcji społecznej objawia się ona nieprzymuszona w całym swoim splendorze. Z ust jej domniemanych proroków płynie jedyna słuszna wizja świata. Dowiadujemy się od nich, że każda płeć powinna w równych proporcjach wypełnić przestrzeń życia publicznego. Tym samym kobiety powinny zarabiać tyle samo co mężczyźni, a struktura zatrudnienia obu płci w każdej branży powinna wyglądać tak samo, również wszelkie mechanizmy decyzyjne, którymi się kierują są przedstawiciele obojga płci winny być sobie tożsame. Oto nowoczesny raj – stan idealny, z którego wygnały nas złe duch patriarchatu oraz męskiej supremacji. Te “potworne demony” trzymają na smyczy dwóch  najgorszych ciemiężycieli, czyli nierówność i wyzysk. Uległe i skorumpowane ludzkie dusze nie są nawet świadome swojego grzechu i trwają w nieczystości. Do wybawienia mogą doprowadzić je wyłącznie prorocy (“poprawnie”: proroczki) feminizmu, którzy zamierzają użyć wszelkich dostępnych środków, wliczając konwencje antyprzemocowe i pomówienia (o tym jak rewoulcja zjada swoje dzieci). Kto ośmieli się więc strącić naszego półboga z cokołu? Pasterze doprowadzą wszystkich z powrotem do raju, czy tego chcemy czy nie.

Kolejnym półbogiem w naszym panteonie jest kobiecość, jednak nie w tej postaci, którą rozumieliśmy przez lata. W wielu długich proroczych opowieściach możemy poznać prawdę o tym, jak owa kobiecość wyrwała się z więzów patriarchatu, dosiadając rumaka zwanego rewolucją seksualną. Od tamtej pory jej piskliwy głos rozbrzmiewa coraz głośniej, a im wyraźniejszy się staje, tym radykalniejsze jest jego oblicze. Zapomnijcie o ideałach dawnej kobiety, ponętności jej kształtów, woni jej miękkich włosów, delikatności. Tym wszystkim kusi was demon pragnący zawrócić was z właściwej drogi. Kobiecość jest skromna, jeśli nie jest naturalna (Według feministek, kobiety uczestniczące w konkursach piękności są złe i zmanipulowane przez mężczyzn. Nie powinny pokazywać swojego ciała. Wszystko jest jednak w porządku, jeśli chcemy publicznie pokazać zaniedbane grube ciało, ono jest naturalne). Wsłuchajmy się więc w głosy naszych nowych skoptów i wstrzemięźliwców (seksistowskie reklamy sind unser ungluck). Co ciekawe, zgodnie ze słowami proroków feminizmu, nawet mężczyźni mają w sobie trochę kobiecości (mężczyźni czasem płaczą), ale nie tej kobiecej dla kobiet (gdy kobiecy mężczyźni płaczą, kobieca kobiecość jest zdecydowana i idzie prosto po sukces)!  Kobiecość to stanowczość, zdecydowanie i pewność siebie.

Panteon naszych bóstw został ostatecznie przypieczętowany przez boga prawdy i  pod groźbą miecza dowodu społecznej słuszności stał się niepodważalny, przez co nasi półbogowie stali się niekwestionowalni. Zapisali się tym samym na wieki i widać ich nocą na niebie w gwiazdozbiorze postprawdy, skąd żaden śmiertelnik nie może ich strącić. Każdy kto w nie uwierzy poweźmie w sobie ich moc i im głośniej będzie krzyczał na ulicach, tym więcej będzie miał racji.

Przemawiając głosem demona

To błędne koło nie zatrzyma się nigdy, zawsze będzie istniała głucha na wszystkie racjonalne argumenty tłuszcza. Na współczesne czarne marsze chadza ten sam motłoch, który w 1793 r. straszył na ulicach Paryża, to ta sama  hołota, która w latach 20. mordowała kułaków i w 1933 roku wybijała szyby w żydowskich sklepach. Prawdy głoszone przez tłum mogą być różne, ale jego uległość estetycznym walorom “właściwych zachowań” jest niezmienna. Tak też francuski chłop, którego na co dzień dotykały trudy pracy na roli i nieurodzaje, wynajdywał nagle ciemiężącego go chochoła w szlacheckim stroju. Rosyjski robotnik przybyły ze wsi do miasta dowiadywał się o wyzyskującym go właścicielu fabryki. Niemiecki weteran w trudach powojennego kryzysu dowiadywał się o wykorzystującym naród żydowskim sklepikarzu. Współczesna feministka znajduje źródło swej niedoli w istnieniu mężczyzn.

Nikt nie zauważa jednak, że idee rewolucyjne wyszły od Monteskiusza, człowieka o szlacheckiej proweniencji. Chłop rosyjski nie mógł wiedzieć, że Marks nie przepracował fizycznie nawet dnia w swoim życiu. Niemiecki weteran zapominał, że Żydzi również ginęli za II Rzeszę na wojnie. Kogo jednak nie kusiły barwne stroje rewolucjonistów piękne flagi i hasła na sztandarach, ckliwe wiersze i pieśni pisane przez artystów. Sztuka polityczna zawsze będzie mechanizmem postprawdy. Kogo dziś nie kuszą łzawe deklaracje filmowych autorytetów (apel do panów) i szyk czarnych marszy?

Nie wolno ulegać hasłom i nawoływaniu wątpliwych autorytetów, grających na strunach najpospolitszego populizmu. Musimy korzystać z rozumu i nie bać się prawdy. W kontekście postępującej feminizacji i jej językowych szaleństw nie możemy wstydzić się męskości. Musimy walczyć z wrogami, którzy zakazują nam myśli i słów, albo starającymi się zniekształcić ich znaczenie. Tacy ludzie istnieć będą zawsze, zatem konieczne jest, żeby wiedzieć, jak wskazać ich pośród jazgotliwego tłumu. Kolektywnie nikt nie jest za nic odpowiedzialny, jeśli ktoś twierdzi inaczej, prawdopodobnie chce kogoś zniewolić, żeby w następnej kolejności zamachnąć się na oprawców, w tym również i Ciebie.

Mężczyzna racjonalny

Czy jesteś wystarczająco pewny siebie, żeby jak prawdziwy mężczyzna przyjąć odtrącenie na klatę, uśmiechnąć się nonszalancko i wrócić po więcej?
Czy może uciekniesz, odcinając się od reszty świata za wygodnym buforem?
Przekonaj się!
Autor: |2018-09-12T13:56:08+02:002018/07/27|Kategorie: Filozofia, Opinie|

O autorze:

Wierzę, że prawdziwą drogą do prawdy jest wolność. Uważam, że piękno jest obiektywne. Cenię sobie uczciwość ponad emocje.