Zbliżają się wybory parlamentarne. Ważne więc, żeby osoby, którym zależy na walce o prawa mężczyzn i ojców zagłosowały mądrze. Po ostatniej konwencji Koalicji Obywatelskiej możemy stanowczo stwierdzić, że na pewno nie warto zagłosować na ten komitet wyborczy.

Konwencja KO odbyła się w związku ze zbliżającymi się wyborami, przede wszystkim wyborami do parlamentu krajowego, ale również do Parlamentu Europejskiego, które odbędą się najpierw. Opozycji bardzo zależy na tym, by odebrać PiS władzę, chociaż wciąż sondaże wskazują na kilkunastoprocentową przewagę rządzącej partii. Problem w tym, że politycy opozycji robią to źle. A ostatnia konwencja pokazała, że nie chcą głosów mężczyzn. Co więcej, kobiet paradoksalnie też nie.

Kobieta, Polska, Europa

Już sama nazwa konwencji mówi nam, że priorytetem ewentualnego rządu Koalicji Obywatelskiej nie będą sprawy mężczyzn. Zamiast tego PO, Nowoczesna i Inicjatywa Barbary Nowackiej skupią się na kwestiach kobiecych. Tak, jakby sprawy kobiet nie skupiały dotychczasowej uwagi rządzących od niemal początku istnienia III RP.

Co prawda feministkom związanym z KO daleko jest do radykalizmu, to nadal bazują na błędnym przekonaniu, że światem rządzą mężczyźni, a kobiety są niewinną ofiarą ich rządów. Przekonanie to jest siłą napędową ruchu „Dziewuchy Dziewuchom”, których zacietrzewienie sprawiło, że na ich 100 tysięcznej grupie nie dopuszczają one do jakiejkolwiek dyskusji. Każdy, kto ma inne zdanie, jest natychmiast usuwany za „nieprawomyślne” poglądy.

Te same kobiety stanowią jak widać potencjalny target Koalicji Obywatelskiej. Szkoda tylko, że większość Polaków, a nawet Polek, zdecydowanie nie popiera takiego sposobu myślenia. Jedynie 5 procent Polek uważa się za feministki, a 9 procent zgadza się z feministycznymi postulatami całkowicie, zaś 23 procent nie zgadza się w ogóle. Co więcej, aż 70 procent Polaków jest za ochroną życia od poczęcia aż do naturalnej śmierci. Zagadnienie aborcji wciąż jest jednym ze sztandarowych przykładów na dyskryminację kobiet w Polsce, a jej legalizacja podstawowym postulatem polskich feministek.

Dyskryminowana płeć?

Sposób wypowiadania się o sytuacji kobiet w Polsce przez panelistów konwencji Koalicji Obywatelskiej można porównać tylko z publicznymi wystąpieniami Martina Luthera Kinga. Gdyby ktoś z zagranicy posłuchał tego, jak mówią politycy opozycji, mogliby pomyśleć, że w Polsce mamy co najmniej jakiś apartheid kobiet rodem z „Opowieści Podręcznej”, gdzie kobiety zmusza się do stosunku i rodzenia dzieci. Nie wierzycie? Oto kilka zdań z owej konwencji:

„Żadna społeczność nie będzie stabilna i zdrowa, jeśli połowa z niej czuje się dyskryminowana. (…) Bo co to za wspólnota, w której ktoś nie jest chroniony przed przemocą. Co to za wspólnota, w której ofiara gwałtu nie znajduje wsparcia. Co to za wspólnota, gdzie pensja nie zależy wyłącznie od umiejętności i zasług. Co to za wspólnota wreszcie, w której połowa z nas nie może się rozwijać i wykorzystywać swoich talentów.” Grzegorz Schetyna

„My, Polki, chcemy być bezpieczne w domu i w pracy, chcemy mieć takie samo prawo do decydowania o sobie, nie odpuścimy walki o nasze fundamentalne prawa” Barbara Nowacka

Gdybym nie mieszkał w Polsce, pomyślałbym, że żyjemy w jakimś muzułmańskim kraju, gdzie kobiety nie mają praw wyborczych i nie mogą nawet prowadzić samochodu bez zgody męża. Tymczasem wedle wszystkich danych Polska zajmuje wysokie pozycje w rankingach dotyczących równości płci. Jeśli mamy więc problem z nierównością, to raczej doznają jej mężczyźni. To mężczyźni mają problem z nierównym traktowaniem w sądach rodzinnych, mężczyźni mają problem z alienacją rodzicielską, mają problem z fałszywymi oskarżeniami o gwałt, przemoc domową i mobbing. To mężczyźni w końcu mają problem z językiem nienawiści ze strony feministek. Gdyby słowa, które na Konwencji Kobiet wypowiedziała Manuela Gretkowska, wypowiedział mężczyzna w stosunku do kobiet, prawdopodobnie nie byłoby dla niego miejsca w polityce już nigdy więcej. Mężczyźni muszą ciągle stawiać czoła podwójnym standardom i nierównym traktowaniem w pracy m.in. dłuższym czasem pracy w Wigilię i Sylwestra oraz wyższymi limitami dźwigania ciężkich rzeczy na magazynach.

Oczywiście, kobiety doznają wciąż wiele krzywd. Ale nie można powiedzieć, że nie mają żadnego wsparcia państwa i instytucji pozarządowych W przeciwieństwie do mężczyzn. W Polsce jest 1198 ośrodków dla ofiar przemocy związanych z Niebieską Linią. Ile z tych ośrodków jest dedykowanych mężczyznom, którzy padli ofiarą przemocy domowej? Żaden. Dosłownie żaden. Wszystkie są dla kobiet oraz dzieci. Problem przemocy wobec mężczyzn praktycznie nie istnieje w świadomości polityków i opinii publicznej. I choć istnieją badania, które pokazują, że problem przemocy domowej dotyczy również mężczyzn, i to nierzadko niemal w takim samym stopniu jak kobiet, to politycy KO udają, że problemu nie ma, chcąc przyjąć z powrotem konwencję antyprzemocową wydaną przez Radę Europy. Zacytować wam fragmenty preambuły tego tekstu? Proszę bardzo:

uznając, że przemoc wobec kobiet jest manifestacją nierównego stosunku sił pomiędzy kobietami a mężczyznami na przestrzeni wieków, który doprowadził do dominacji mężczyzn nad kobietami i dyskryminacji tych ostatnich, a także uniemożliwił pełną poprawę sytuacji kobiet;

uznając strukturalny charakter przemocy wobec kobiet za przemoc ze względu na płeć, oraz fakt, że przemoc wobec kobiet stanowi jeden z podstawowych mechanizmów społecznych, za pomocą którego kobiety są spychane na podległą wobec mężczyzn pozycję;

zauważając, że stałe łamanie praw człowieka podczas konfliktów zbrojnych, dotykające ludność cywilną, przede wszystkim kobiety, przybierające formę systematycznego stosowania na szeroką skalę gwałtów oraz przemocy seksualnej, powoduje eskalację przemocy ze względu na płeć zarówno w trakcie konfliktu, jak i po jego zakończeniu;

uznając, że kobiety i dziewczęta są bardziej niż mężczyźni narażone na przemoc ze względu na płeć;

Cała ta konwencja zasługuje na osobny wpis na blogu, bo jest jedną, wielką mizoandryczną projekcją feministycznej nienawiści. I taką właśnie konwencję chce wprowadzić w Polsce Koalicja Obywatelska. Na mizoandrię nie będzie mojej zgody absolutnie. Niestety PiS nie jest w tym wypadku lepszy. Mizoandria w tym dokumencie nie stanowiła dla nich problemu. Konwencja przeciwko przemocy nie została przez nich przyjęta, ponieważ przeszkadza im jedynie genderowy charakter niektórych zapisów.

Mit nierównych płac

Problemem jest też jeden z postulatów, o którym wspomina zarówno Barbara Nowacka, jak i Grzegorz Schetyna. Chodzi o postulat „równych płac”. Opiera się on na fałszywym przekonaniu, że nierówności płac są wynikiem systemowej dyskryminacji. Tymczasem ekonomiści i eksperci przekonują, że to nieprawda. Ostatnio ukazało się badanie wykonane przez naukowców z Harvardu, w którym udowodniono, że gender wage gap jest wynikiem indywidualnych wyborów kobiet. Przede wszystkim jeśli chodzi o wykształcenie, liczbę urlopów na żądanie oraz przepracowane godziny w miesiącu.

Nawet jeśli stwierdzimy, że średnia różnica płac kobiet i mężczyzn istnieje, to nie jest ona tym samym, co „różna płaca za tę samą pracę”. A to tak właśnie liberalne feministki starają się przedstawiać sprawę. Media na zachodzie ciągle powtarzają kłamstwa, że kobiety dostają 72 % wynagrodzenia mężczyzny na tym samym stanowisku, za tę samą płacę. Dochodzi do takich absurdów nawet, że w USA jakieś feministyczne kawiarnie w ramach walki z tym „problemem” oferują kawy w różnych cenach: 1 dolar dla mężczyzn i 72 centy dla kobiet. Przy okazji warto wspomnieć, że w Polsce gender wage gap jest znacznie niższy, bo kobiety zarabiają 84 % średniego wynagrodzenia mężczyzny.

Trzeba podkreślić jedną ważną rzecz. Nie ma żadnych badań, które udowodniłyby, że istnieje różnica płacy na tym samym stanowisku i za dokładnie tę samą pracę. Nie ma ani jednego badania! Zaufajcie mi. Jeśli takie badanie istnieje i ktoś mi je przedstawi, to obiecuję, że wstawię o tym osobny wpis, w którym przyznam się do błędu. Ale spokojnie – takie badanie nie istnieje, bo gdyby istniało, to feministki ciągle by się na nie powoływały. A tymczasem powołują się tylko na średnią różnicę płac płci. Jak myślicie, dlaczego?

Mężczyźni średnio dostają nawet o 63 % wyższe wyroki niż kobiety. To oczywiście jest duży problem. Jednak średnio nie znaczy, że dokładnie za to samo przestępstwo. Owszem, jak już wspomniałem jest to problem, ale niestety często i gęsto zdarza się, że okoliczności dla mężczyzn są nieco bardziej niekorzystne m.in. częściej są recydywistami. Dlatego też żaden aktywista na rzecz praw mężczyzn nie domaga się i nigdy nie domagał równych wyroków sądów dla kobiet i mężczyzn.

Dlaczego więc Koalicja Obywatelska chce działać w ten sposób? Dlaczego chce opierać swoje polityczne postulaty na fałszywych danych? A może to tylko chwyt wyborczy, który ma na celu przyciągnięcie kobiet? A potem i tak ta obietnica nie zostanie zrealizowana. W sumie to by było w stylu Platformy Obywatelskiej 🙂 W tym przypadku moglibyśmy odetchnąć z ulgą, bo takie wprowadzanie „równości” byłoby katastrofalne dla gospodarki, jak i dla sytuacji zatrudnienia kobiet. Zwyczajnie żaden pracodawca nie będzie chciał zatrudniać kobietę, która generuje większe koszty niż korzyści. Jedno jest pewne – niezależnie czy postulat zostanie lub nie zostanie zrealizowany, kobiety nic na tym nie zyskają.

Ja już wiem, że na pewno nie zagłosuję na Koalicję Obywatelską. Uważnie monitoruję postulaty poszczególnych partii politycznych oraz ich działania w celu prawdziwego równouprawnienia. I na plus mogę wymienić jedynie Kukiz 15′ i Prawo i Sprawiedliwość. Problem w tym, że są to jedynie pojedyncze inicjatywy, często pojedynczych posłów. Jednak to i tak dużo więcej niż zrobiły PO i Nowoczesna, które dodatkowo za punkt honoru wzięły sobie, żeby pogłębiać nierówności między kobietami i mężczyznami na niekorzyść tych ostatnich.

Przy okazji ten cały „pop-feminizm” w wykonaniu KO jest trochę żenujący. Z daleka widać, że to marna próba przekonania do siebie kobiet. Zwyczajna manipulacja, w dodatku niskich lotów. Bardzo złe mniemanie na temat kobiet muszą mieć politycy PO i Nowoczesnej, skoro w ten sposób próbują zyskać ich głosy. Najlepszym podsumowaniem tej konwencji jest… rozdawanie pilniczków przez polityków opozycji, które wyśmiał nawet Robert Biedroń.

I niech to będzie najlepszym podsumowaniem mojego komentarza na temat konwencji Koalicji Obywatelskiej. #niegłosujęnaKO

Mężczyzna racjonalny

Czy jesteś wystarczająco pewny siebie, żeby jak prawdziwy mężczyzna przyjąć odtrącenie na klatę, uśmiechnąć się nonszalancko i wrócić po więcej?
Czy może uciekniesz, odcinając się od reszty świata za wygodnym buforem?
Przekonaj się!