Najbardziej męskie sylwetki w historii cz. 2

Najbardziej męskie sylwetki historii. O prawdziwym wikingu, który całe życie poświęcił dla szukania satysfakcji, o lekarzu-rewolucjoniście, który odznaczył się bezkompromisowością oraz o oficerze, któremu ból fizyczny nie był obcy.

Zapraszamy do lektury drugiego z serii artykułów poświęconych niesamowitym mężczyznom. Niezależnie od ich poglądów czy piętna, które odcisnęli na historii, byli i są podziwiani za swoją niesamowitą odwagę i determinację. To od nich powinniśmy czerpać przykład, jak zachowuje się i jak myśli prawdziwy facet. Po przeczytaniu pozostaw komentarz, chcemy wiedzieć, co myślisz!

PS Jeśli nie czytałeś pierwszego artykułu, kliknij!

Peter Freuchen

Peter Freuchen: Niezależność

Peter Freuchen był prawdziwym uosobieniem nieposkromionej męskości. Urodził się w 1886 r. w Nykøbing Falster w rodzinie biznesmena. Zapotrzebowanie jego organizmu na adrenalinę znacznie przekraczało możliwości oferowane przez warunki życia w spokojnej Danii. W młodości został wysłany na studia medyczne do Kopenhagi, jednak zawód lekarza wydawał mu się mało atrakcyjny. W poszukiwaniu wrażeń postanowił zostać żeglarzem.

W wieku 20 lat odbył swoją pierwszą wyprawę do Grenlandii. Po przebyciu ok. 2000 km psim zaprzęgiem doszedł do wniosku, że nie opłaca mu się wracać, dlatego też postanowił pozostać na wyspie. W tym czasie uczestniczył w wielu ekspedycjach, w tym z Knudem Rasmussenem. Przez wiele lat żył w Thule z tubylczymi Innuitami oraz ożenił się z jedną z tamtejszych kobiet, z którą miał dwójkę dzieci.

W 1910 r. wraz z Rasmussenem założył bazę handlową w Cape York, a wkrótce został gubernatorem tamtejszych ziem z ramienia duńskiego rządu. W międzyczasie udało mu się poprowadzić siedem wypraw na lądolodzie grenlandzkim oraz zabić wilka. Własnymi rękami.

W 1912 r. wyprawił się z Rasmussenem w celu zbadania teorii Roberta Peary’ego, że Ziemia Peary’ego oddzielona jest od Grenlandii kanałem. W tym celu przebyli około 1000 km i mało nie przypłacili tego życiem. Wyprawa została jednak uznana przez niego za udaną.

Fun fact: w czasie wyprawy ubrany był w skórę niedźwiedzia polarnego, którego zabił własnymi rękoma.

W swojej książce Vagrant Viking stwierdza, że poza jego wyprawą tylko jedna podróż z psim zaprzęgiem udała się komukolwiek, kiedykolwiek. Chodziło mu o drugą jego własną z 1926 r. kiedy to został przysypany zamiecią w swoich saniach, a żeby wydostać się, zmuszony był odkopać się własnymi zamarzniętymi fekaliami. Odmrożone stopy uniemożliwiły mu dojście do stacji ratunkowej, czołgał się kilka godzin do celu. Gdy dotarł na miejsce, zmuszony był pozbawić się palców u stopy, w które wdała się gangrena. Zrobił to za pomocą przecinaka i młotka bez korzystania ze środków znieczulających.

Po powrocie do Daniii pod koniec lat 20. spędził ten czas, pisząc książki na temat kultury Inuitów oraz wygłaszając na ten temat wykłady wraz z Rasmussenem. Udało mu się również wygrać Oskara za film na podstawie jego książki.

Gdy nadeszła wojna, aktywnie zaangażował się w działalność duńskiego ruchu oporu. Skutecznie ucierał nosa Niemcom — aż do momentu, gdy został aresztowany przez Gestapo. Dla człowieka pokonującego niedźwiedzie i kopiącego w lodzie nożem ucieczka z więzienia nie okazała się wielkim wyzwaniem. Po wyzwoleniu się uciekł do Szwecji. Po wojnie udał się do Ameryki, gdzie znalazł sobie trzecią żonę, nomen omen jedną ze współwłaścicieli Cosmopolitana oraz wygrał teleturniej „64 thousand dollar question” i jako jedna z niewielu osób w historii odpowiedział na wszystkie pytania.

Był człowiekiem nieprzeciętnego wzrostu (ponad 2 metry wzrostu), inteligencji i siły. Zmarł w wieku 71 lat.

Che Guevara

Che Guevara: Konsekwencja

Postać kontrowersyjna. Żadna ideologia nie usprawiedliwia zbrodni na niewinnych, nie można mu jednak odmówić mu męskości. Guevara był jednak awanturnikiem, z którym nie chcielibyśmy się mierzyć albo którego wolelibyśmy mieć po swojej stronie, kiedy przyszłoby nam do walki o przeżycie. Kobiety go pragnęły, mężczyźni drżeli przed nim ze strachu.

Che Guevara jest symbolem ruchu antykapitalistycznego (co jednak nie przeszkadza straganiarzom zarabiać na koszulkach sprzedawanych naiwnej młodzieży) walczył w wielu krajach i do śmierci oddany był swoim ideom. Urodził się 1928 r. w Argentynie. Jego rodzina miała korzenie hiszpańsko-irlandzkie i od zawsze wykazywała lewicowe skłonności. W przeciwieństwie do pozostałych facetów naszym zestawieniu nie cieszył się przykładnym zdrowiem, jako dziecko cierpiał na astmę, a gdy był młodzieńcem, udało mu się uniknąć służby wojskowej właśnie ze względu na kiepski stan zdrowia.

Kamieniem milowym w jego życiu była podróż motocyklem przez Boliwię, Peru, Ekwador, Panamę, Kostarykę, Honduras, Salwador, którą odbył ze swoim przyjacielem. W trakcie podróży obserwował rozwarstwienie społeczne i biedę najniższych warstw. Po powrocie z podróży kontynuował studia medyczne, które ukończył w 1953 r.

Podróż odcisnęła się na jego przekonaniach, które uległy zupełnemu zradykalizowaniu. Następnym krokiem młodego rewolucjonisty była podróż do Gwatemali, gdzie rozpoczął pracę lekarską. W obliczu puczu zorganizowanego przez CIA wziął aktywny udział w obronie tamtejszego rządu. Był to jego pierwszy kontakt z działalnością zbrojną. To właśnie w Gwatemali poznał lewicujących rewolucjonistów Fidela Castro, którzy nadali mu słynny przydomek Che, co w wolnym tłumaczeniu oznacza „brach” lub „ziomek”. Mimo ostatecznego upadku prezydenta Guzmána i zakończenia działań zbrojnych pozostał na celowniku nowego reżimu. W obawie o swoje życie skrył się w argentyńskim konsulacie, skąd udał się do Meksyku.

W Meksyku podjął decyzję odnośnie do zaangażowania się w działalność rewolucjonisty. Poznał tam Raula Castro, który zapoznał go z bratem Fidelem. Po przyłączeniu się do Ruchu 26 Lipca podjął przygotowania do działań przeciwko kubańskiemu dyktatorowi Fulgencio Batiscie.

Dnia 25 listopada 1956 r. 82 rewolucjonistów na czele z Fidelem Castro wylądowało na plaży na Kubie. Nim zdążyli postawić stopę na wyspie, wdali się w walkę z siłami rządowymi, ponosząc dotkliwe straty. Przeżyło zaledwie 22 ludzi w tym Fidel, Raul i Che. Zmuszeni zostali do ukrycia się w górach Sierra Maestra. Podobno w ogniu walki, gdy Guevara zmuszony został uciekać z plaży, musiał dokonać wyboru pomiędzy zabraniem ze sobą medykamentów lub amunicji. Stanęło na tym drugim, co było symbolicznym początkiem jego partyzanckiej działalności.

Żadna ideologia nie usprawiedliwia zbrodni na niewinnych, nie można mu jednak odmówić mu męskości.

Che okazał się przydatnym członkiem partyzanckiej bandy, dał się poznać jako dobry, choć mało delikatny lekarz i surowy przywódca. Prowadził skuteczną i radykalną działalność partyzancką, bezlitośnie rozstrzeliwując każdego oskarżonego o szpiegostwo. Zwykł napadać nocą na obozowisko wroga i strzelać z bliskiej odległości, kiedy najmniej się tego spodziewano. Opracował własną taktykę prowadzenia wojny podjazdowej. Doprowadziło to do znacznego osłabienia morale lojalistycznych żołnierzy. W uznaniu dla jego zasług został awansowany przez Fidela do stopnia comandante.

Tereny, na których operowali partyzanci Castro, zamieszkane były przez ludność w wysokim stopniu ubogą i niepiśmienną. W okolicznych wioskach organizował pomoc medyczną, szkolenia militarne oraz szkółki dla najbiedniejszych, meliny, w których produkowano materiały wybuchowe oraz żywność.

Kubańska rewolucja zakończyła się wraz ze zdobyciem miasta Santa Clara mimo dziesięciokrotnej przewagi Batisty. Rządowi żołnierze zwyczajnie nie mieli ochoty do walki i w dużej mierze zdezerterowali lub przyłączyli się do oddziałów Castro.

Po zwycięstwie rewolucjonistów rozpętał się terror. Wiele z osób współpracujących z poprzednim rządem zostało skazanych na śmierć. Che został mianowany na dowódcę więzienia La Cabana, w którym wyrobił sobie renomę „rzeźnika”. Wiele z zarzutów skierowanych wobec skazanych było niepewnych. W obawie przed pogorszeniem się stosunków międzynarodowych Kuby z powodu rewolucyjnej radykalizacji, Che został oddelegowany przez Fidela do odbycia podróży po świecie. Celem tej wyprawy miało być pozyskanie sojuszników i zbudowanie pozytywnego wizerunku nowego rządu. Guevara odwiedził takie kraje jak Maroko, Egipt, Syria, Indie, Japonię, Jugosławię czy Grecję.

Obejmował tekę ministra przemysłu, finansów oraz prezesa banku centralnego. Odpowiedzialny był za politykę nacjonalizacyjną oraz socjalną. W obliczu osłabienia wymiany handlowej z Zachodem, rozpoczął starania o nawiązanie kontaktów z państwami bloku komunistycznego. Pod koniec 1960 wybrał się w podróż do Europy, gdzie odwiedził kraje demoludu. Chociaż nie brał czynnego udziału w obronie przed inwazją w Zatoce Świń w 1961 r., to był jedną z osób odpowiedzialnych za kryzys kubański. Był orędownikiem sprowadzenia broni nuklearnej na Kubę. W wywiadzie dla brytyjskiej gazety „Daily Worker” powiedział, że żałował, że nie doszło do poświęcenia narodu kubańskiego jako ofiary w wojnie atomowej. Liczył, że ta globalna katastrofa przyniosłaby światu komunizm.

W roku 1964 jako szef kubańskiej delegacji wygłosił przemowę w siedzibie ONZ w Nowym Jorku. Nie obyło się bez incydentów. Doszło do prób zasztyletowania go przez kobietę i zabicia za pomocą bazooki. Wyszedł z tego bez szwanku, skomentował te zajścia w słowach: „lepiej zostać zabitym przez kobietę niż przez mężczyznę z bronią”. W późniejszym czasie ponownie odwiedził Europę, Azję i Afrykę spotykając się z przedstawicielami organizacji komunistycznych.

W 1965 r. Che Guevara postanowił wrócić do swojej wywrotowej działalności. Trwająca od czterech lat wojna domowa w Kongo pozwoliła na konsolidację radykalnych ugrupowań politycznych, wśród nich była marksistowska „Simba”. Dnia 24 kwietnia Guevara wraz z 12 kubańskimi oficerami przybył do wybrzeża Kongo. Wyczekiwał pojawienia się lokalnego przywódcy rebeliantów, który miał przybyć po nich motorówką. Okazało się jednak, że cała operacja miała odbyć się w mało profesjonalnych warunkach, gdyż łódź, która przybyła po zatwardziałych komunistycznych partyzantów, była luksusową motorówką, na której pokładzie, oprócz wodza, znajdowały się skąpo odziane prostytutki. Należy dodać, że wszyscy byli pod wpływem alkoholu.

Rebelia w Kongo trwała krótko, a sam Che ledwo uszedł z niej z życiem, co nie udało się większości z jego pozostałych towarzyszy. Na wypadek własnej śmierci Che napisał, który miał zostać ogłoszony publicznie. W związku z faktem, że został uznany za zaginionego, Fidel postanowił podać jego treść do obiegu. W jego treści przekazane zostały rady dla narodu kubańskiego, a ostatecznie zrzekł się kubańskiego obywatelstwa. Gdy okazało się, że żyje, nie mógł powrócić do Kuby oraz zmienił tożsamość. Wyruszył walczyć do Boliwii, gdzie jego szczęście się skończyło. W dniu 8 października 1967 urządzono na niego obławę, w której wzięło udział aż 1800 żołnierzy. Według części źródeł w jego ujęciu pomogło amerykańskie CIA. Jego ostatnimi słowy miało być: „Wiem, że przychodzisz mnie zabić, masz po prostu zabić człowieka”. Zastrzelono go w niewoli w La Higuera.

Adrian Carton de Wiart

Adrian Carton de Wiart: Siła

Wiele osób mogłoby nazwać go szaleńcem, nikt jednak nie odmówi faktu, że sir Adrian Carton de Wiart był prawdziwym twardzielem i wojownikiem. Jego wola walki silniejsza była ponad wszelkie rany, które odniósł podczas imponującej listy konfliktów, w których wziął udział. W historii tego awanturnika pojawia się również polski wątek.

Pochodził z rodziny arystokratycznej o belgijsko-irlandzkich korzeniach. Według niektórych plotek miał być nieślubnym synem belgijskiego króla — Leopolda II. Gdy był zaledwie w wieku 6 lat, zmarła jego matka, wydarzenie to sprawiło, że jego ojciec postanowił przeprowadzić się do Kairu. W czasie pobytu w Egipcie nauczył się mówić po arabsku.

W wieku 11 lat, jego macocha wysłała go do szkoły w Anglii, pobierał nauki aż do momentu, gdy postanowił rzucić college, żeby wstąpić do armii. Swój chrzest bojowy odbył już w wieku 18 lat w trakcie działań wojennych w Somalii, gdzie został dwukrotnie postrzelony w głowę, jedna kula pozbawiła go oka, druga ucha. Nie przeszkodziło mu to jednak w kontynuowaniu walki. Były to pierwsze, lecz nie ostatnie rany, które przyszło mu odnieść.

W trakcie II wojny burskiej również odznaczył się męstwem i wcale kulom się nie kłaniał. Tym razem został postrzelony w płuco. Jego niestrudzona postawa przyniosła mu reputację twardego wojownika.

Na kolejny konflikt przyszło mu czekać kilkanaście lat. W 1914 r. wybuchła I wojna światowa, która pochłonęła miliony żyć ludzkich. Sir de Wiart uczestniczył w największych bitwach z udziałem wojsk brytyjskich. W trakcie bitwy nad Sommą został postrzelony w głowę (już trzeci raz) i kostkę, pod Passchendaele postrzelono go w biodro, pod Arras prawie stracił nogę, pod Cambrai raniono go w ucho, a walcząc pod Ypres, stracił rękę.

Można jednak powiedzieć, że ręki pozbawił się sam. W trakcie bitwy jeden z pocisków artyleryjskich rozerwał mu wspomnianą kończynę, a obozowy doktor odmówił dokonania amputacji, tym samym sir de Wiart postanowił samodzielnie dokonać operacji, ucinając sobie po kolei palec po palcu.

Był wielokrotnie odznaczany i dosłużył się wielu awansów. W latach 1918-1924 był członkiem brytyjskiej misji wojskowej w Polsce, działał na rzecz wspomożenia polskiego wysiłku wojennego. W trakcie wojny polsko-bolszewickiej rozbił się dwa razy samodzielnie pilotowanym samolotem: raz pod Wilnem, drugi raz pod Kijowem w trakcie ofensywy w maju 1920 r. został odznaczony Krzyżem Walecznych i Virtuti Militari. Wielokrotnie przebywał w Polsce, otrzymał nawet majątek na Polesiu od Karola Radziwiłła. W trakcie jednego z pobytów w Polsce sekundował nawet w pojedynku.

W 1939 r. został ponownie powołany do służby czynnej na stanowisko szefa misji wojskowej w Polsce, jednak tuż po wybuchu wojny uciekł do Rumunii. W swoich dalszych losach walczył w Norwegii, w kampanii afrykańskiej (tam trafił do niewoli, skąd próbował zbiec). Gdy został uwolniony, służył w Chinach jako przedstawiciel premiera Churchilla u Czang Kaj-szeka. Zmarł w 1963 r. w wieku 83 lat.

Zarówno mężczyźni, jak i kobiety próbowali przestroić mężczyzn, żeby lepiej pasowali do ich wizji idealnego świata. Niezależnie od tego, jakie poglądy wyznają i czy chcą uczynić z nich „mężczyznę demokratycznego”, „rycerskiego gentlemana”, czy „wojownika o lepszego siebie”, wydaje się, że nie mogą oni uciec od przyciągania pola grawitacyjnego pewnych fundamentalnych idei o skrytej religii mężczyzn. Żeby wpłynąć na mężczyzn, mówią o sile i odwadze. Moralizatorzy i projektanci męskości grają na wrodzonej męskiej obawie o reputację i pozycję wewnątrz grupy mężczyzn, obrzydzeniu dla bycia postrzeganym jako słaby, strachliwy lub nieudolny — zdają się apelować właśnie do tego rodzaju poczucia honoru. Ich moralizatorskie i zniekształcone interpretacje siły i odwagi są zwyczajnie ujarzmionymi i spacyfikowanymi wersjami starych cnót pierwotnych band mężczyzn dopasowanych do cywilizowanego życia w czasach pokoju, dostatku i współdzielenia politycznej i ekonomicznej siły z kobietami.

[…] W momencie, gdy cywilizacja zacznie chylić się ku upadkowi, grupy młodych mężczyzn zaczną budować na ich zgliszczach, nanosząc nowy perymetr i rozpoczynając świat na nowo.

Jack Donovan

Mężczyzna racjonalny

Czy jesteś wystarczająco pewny siebie, żeby jak prawdziwy mężczyzna przyjąć odtrącenie na klatę, uśmiechnąć się nonszalancko i wrócić po więcej?
Czy może uciekniesz, odcinając się od reszty świata za wygodnym buforem?
Przekonaj się!
Autor: |2018-10-17T11:00:29+02:002018/10/17|Kategorie: Kodeks Mężczyzny, Opinie|

O autorze:

Nie zgadzam się na status quo. Kontestuję rzeczywistość. Żyję tak, aby dumnie spoglądać na swe dokonania w przyszłości.