Idea ofiary powoli staje się nam obca. Oczekujemy łatwego sukcesu nie wymagającego poświęceń. Przyjrzyjmy się symbolice Wielkanocy i zastanówmy się, co mówi nam ona o drodze przez trudy do gwiazd.

Per aspera ad astra

Sentencja „przez trudy do gwiazd” to luźne parafraza łacińskiego tekstu „per aspera ad astra”. Prawidłowo zdanie to powinno być przetłumaczone jako „przez ciernie do gwiazd”. Kiedy wpiszemy to hasło w wyszukiwarkę internetową, dowiemy się, że było to zdanie wypowiedziane (lub napisane) przez Lucjusza Anneusza Senekę, zwanego Seneką Młodszym. Nie jest to do końca prawda. To łacińskie powiedzenie jest w rzeczywistości parafrazą słów Seneki, zawartych w dziele „Herkules szalejący”, gdzie autor stwierdza, że „droga od ziemi do gwiazd nie jest łatwa”. Co prawda kontekst tych słów wskazuje na trochę inne znaczenie, jednak myśl ta była na tyle chwytliwa, że pod inną formą rozprzestrzeniła się po całym imperium rzymskim i przetrwała do naszych czasów. Faktem jest, że forma „przez trudy do gwiazd” jest rzeczywiście bardziej wymowna. Przypomina nam, że ścieżka na szczyty sławy, bogactwa czy jakiegokolwiek powodzenia nie jest usłana płatkami róż. Przeciwnie, jest pełna niewygód i przeciwności.

Mylne przypisanie przytoczonego cytatu Senece Młodszemu to jeden z wielu przykładów na to, jak szybko w Internecie rozprzestrzeniają się półprawdy, przeinaczenia, uproszczenia lub zwyczajne kłamstwa. Sieć daje nam iluzję łatwej i powszechnej wiedzy, jednak nie jest to wiedza rzetelna i dokładna. W takich żyjemy czasach.

Życie w świecie konsumpcji

W ten sposób przechodzimy do głównej części tego felietonu. Nasz świat jest światem konsumpcji. Bardzo często powtarzamy tę oczywistość. Tak często, że zdążyliśmy się do tego przyzwyczaić. Nierzadko spotykam też ludzi, którzy są wręcz dumni z tego, że żyjemy w czasach obfitości.

Kapitalizm rzeczywiście przyniósł cywilizacji wiele dobra. Krytykom tego systemu gospodarczego umyka fakt, że to właśnie rywalizacja przedsiębiorstw o klienta spowodowała, że na rynku pojawiła się różnorodność towarów i usług. Niektórzy z naszych czytelników zapewne pamiętają czasy, kiedy klient nie miał w sklepie z czego wybierać.

Cywilizacja potrzebuje jednak czasu, aby ludzie przyzwyczaili się do pojawiających się zmian. Moim zdaniem jest to główny problem dzisiejszego kapitalizmu — konsument nie jest psychicznie i moralnie gotowy, by bez uszczerbku dla siebie dźwigać brzemię obfitości i dostępności wszystkiego.

Statystyki są przytłaczające. Trwają święta wielkanocne, które nie cieszą się taką popularnością jak Boże Narodzenie. To właśnie w okresie zimowym wydajemy więcej pieniędzy na przygotowania i prezenty. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie fakt, że coraz więcej ludzi zaciąga kredyty w myśl zasady: “zastaw się, a postaw się”. Chcąc mieć iluzoryczne poczucie dobrobytu, zaciąga się pożyczki na duży procent. W chwili podpisywania umowy kredytowej rozgorączkowany klient nie myśli o kosztach, które będzie musiał ponieść. To się nie liczy. Liczy się „łatwy” pieniądz na koncie.

Towary i usługi nas kuszą nas na co dzień. Chcielibyśmy mieć wszystko na raz. Im łatwiej i szybciej, tym lepiej. Oszczędzanie stało się niepopularne. Teraz żyje się ponad stan. Po jednej pożyczce następuje kolejna. Aby poradzić sobie z obciążeniem finansowym powstały kredyty konsolidacyjne. Społeczeństwo tonie w długach. Chęć posiadania przyćmiewa nam zdrowy rozsądek. Niewielu już jest takich ludzi, którzy potrafią budować swój majątek powoli i mądrze. Nie lubimy czekać.

Zewsząd jesteśmy bombardowani ewangelią sukcesu. W telewizji i mediach społecznościowych widzimy ludzi, których kariery wybuchają jak supernowa. Nie są popularni dlatego, że posiadają wyjątkowy talent lub wywierają dodatni wpływ na społeczeństwo. Są znani z tego, że są znani. W taki właśnie sposób można zdefiniować pojęcie celebryty.

Z pewnym smutkiem i przerażeniem przeczytałem ostatnio rozmowę na popularnym profilu na Facebooku, gdzie wiele młodych osób wyraziło pragnienie bycia influencerem. Dla niezorientowanych kilka słów wyjaśnienia. Ładna dziewczyna zakłada profil na Instagramie. Zdobywa mnóstwo obserwatorów i polubień. Zauważa to producent kosmetyków. Zwraca się do niej z ofertą zapłacenia jej kilkuset złotych (w zależności od popularności) za to jedynie, że umieści zdjęcie z określonym produktem. Cała masa młodych ludzi chce właśnie tak zarabiać pieniądze.

Ideał bycia pożytecznym dla społeczeństwa idzie w zapomnienie. Przemija kult ciężkiej i uczciwej pracy. Odchodzi szacunek do porządnej edukacji. Mamy coraz mniej rzemieślników. Obca nam się staje koncepcja powolnego dojrzewania. Marzymy o tym, aby wylegiwać się w łóżku, podczas gdy pieniądze będą płynąć do nas strumieniami. Lubimy się karmić telewizyjnymi obrazkami sielankowego życia, pozbawionego smutku i trudności. Chcemy sukcesu bez poświęceń i nie wiadomo dlaczego jesteśmy rozczarowani, że świat tak nie działa.

Wielkanoc widziana oczami filozofa

Boże Narodzenie, Wielkanoc i inne święta są tymi okresami w roku, kiedy mamy okazję spotkać się ze starożytnymi ideami ubranymi w zrozumiałą dla współczesnego człowieka symbolikę. Dla wielu z nas są to wyjątkowe chwile. Są niecodzienne, bo w zwykłe dni stykamy się z całkiem innym światem niż ten, z którego wyrosły obchodzone tradycje. Święta to te kilka dni w roku, kiedy możemy dosłownie zasmakować starożytności.

Nie jestem katolikiem ani nie przynależę do żadnego innego związku wyznaniowego. Nie oznacza to, że jestem osobą niewierzącą. Wspominam o tym tylko dlatego, aby pokazać, że Wielkanoc nie ma dla mnie religijnego wydźwięku. Nie oznacza to jednak, że święta te mijają zupełnie obok mnie. Bynajmniej — patrzę na nie oczami filozofa. Nie trzeba być katolikiem, aby wyłuskać głębię symboliki życia, śmierci i zmartwychwstania Jezusa. Niewierząca osoba może tę historię traktować jako mit, w którym przechowane zostały starożytne prawdy.

Tradycja katolicka naucza, że Jezus z Nazaretu był Synem Bożym, ucieleśnieniem wszystkich niebiańskich przymiotów. Zstąpił na ziemię, aby zrozumieć trud ludzkiego życia. Jeśli miałbym wymienić tylko jedną naukę, która moim zdaniem podsumowuje działalność kaznodziejską Jezusa, byłaby to nauka o zaparciu się siebie i wyrzeczeniu. Mówił o tym wiele i w różnych kontekstach. Jeśli wierzyć ewangelicznemu przekazowi wcielał tę ideę w życie. Czy może stanowić to przykład do naśladowania? Oczywiście, nawet dla niewierzących. Kontemplacja historii Jezusa może być bardzo pouczająca. To żywy przykład filozofa, który w coś wierzył i w dodatku to praktykował. Jest to bardzo rzadkie zjawisko w świecie, w którym każdy ma coś do powiedzenia, ale brakuje ludzi wdrażających idee w życie. A nauka o wyrzeczeniu? Czyż nie powinniśmy sobie o tym przypominać, zwłaszcza w czasach, kiedy wszyscy chcą żyć leniwie i wygodnie?

W Wielki Piątek, przebywając w Ogrodzie Oliwnym, Jezus został poddany największej próbie. Wyszedł z niej zwycięsko — był posłuszny swojej misji do końca, aż do męczeńskiej śmierci na krzyżu. Wydawałoby się, że przegrał zarówno On, jak i założony przez niego ruch. Uczniowie mieli poczucie klęski i opuszczenia. Jezus jednak po trzech dniach wyrwał się ze szponów śmierci, zmartwychwstał i żyje wiecznie. Idąc ścieżką trudności, dosięgnął gwiazd. Jego życie stanowi ucieleśnienie wspomnianej przez nas łacińskiej maksymy.

Płynie z tego dla nas doniosła nauka. Jeśli w coś wierzymy, to wierzmy w to całymi sobą. Jeśli podejmujemy się jakiejś działalności, nie dajmy się pokonać zniechęceniu. Nie pozwólmy, aby przeciwności zgasiły naszego ducha. Przyjmy do przodu, bez względu na okoliczności. Nie poddawajmy się nawet wtedy, kiedy wydaje nam się, że wszystko stracone. Walczmy aż do pełnego zwycięstwa. Idźmy przez trudy do gwiazd.

Święta, święta i po świętach?

Miło jest spotkać się w gronie rodzinnym i odpocząć od pracy. Wielkanocny stół ugina się pod ciężarem dobrego jedzenia. Jest tym przyjemniej, jeśli towarzyszy nam dobra pogoda. Na koniec zazwyczaj kwitujemy cały ten okres słowami: „święta, święta i po świętach”. Niech tym razem tak nie będzie.

Wykorzystajmy te dni, by oddać się kontemplacji nad niezwykle bogatą symboliką Wielkanocy. Tradycja niesie przez wieki uniwersalne prawdy zrodzone w głębinach Antyku. Są to nauki dziś niepopularne, ale jakże skuteczne, o ile będziemy ich wiernymi uczniami. Zatrzymajmy się na te kilka dni. Odłączmy się od codzienności i zamiast oferty sklepu, skorzystajmy z oferty wiecznej tradycji, które zbudowała i buduje naszą cywilizację.