Kobiety oportunistycznie wykorzystują męskie poczucie honoru. Przywołują go, gdy chcą skorzystać z tradycyjnie utrwalonych, „należnych im” męskich zachowań, jednocześnie oczekując żeńskiego, egalitarnego wyemancypowania.

Przez ostatnie sześćdziesiąt lat postępująca feminizacja wpędziła nasze społeczeństwa w błędne koło, które spowiło mgłą wszystko, co męskie. Z jednej strony wobec facetów oczekuje się podejmowania zobowiązań (bądź mężczyzną!), z drugiej tłamsi się typowo samcze cechy (zamknij się!). Wszelkie aspekty męskich zachowań służące kobiecej sprawie stały się naszym obowiązkiem, natomiast wszelkim pozostałym, które nie zgadzają się z kobiecym imperatywem, zostały przypięte łatki „patriarchalnych”, „mizoginistycznych” czy sankcjonujących „męskie uprzywilejowanie”.

W ostateczności opisywana konwencja utrzymuje betę w stanie ciągłej pogoni za własnym ogonem. Głupcy są uczeni przez całe życie, że męskość płynąca w ich żyłach jest klątwą (zob. patriarchat) i paradoksalnie nakazuje się im dorosnąć do standardów sprzyjających imperatywowi. Nie dziwi więc fakt, że połowa mężczyzn zachodniego kręgu cywilizacji wierzy, że kobiety rządzą światem (męska bezsilność). W tym samym czasie możemy zaobserwować plucie jadem, którym próbuje się zgasić „pełzający patriarchat” oraz objawy sentymentu do niego, co implikuje kobiecą bezsilność.

Tak właśnie wygląda błędne koło. Facet, który faktycznie zmężnieje, staje się szowinistą, mizoginem, wyznawcą patriarchatu, jednak ciągle nie dorasta do standardów służących żeńskiej sprawie.

Mężczyzna racjonalny

Czy jesteś wystarczająco pewny siebie, żeby jak prawdziwy mężczyzna przyjąć odtrącenie na klatę, uśmiechnąć się nonszalancko i wrócić po więcej?
Czy może uciekniesz, odcinając się od reszty świata za wygodnym buforem?
Przekonaj się!