Kodeks: Media społecznościowe

Art. 2.

§1 Mężczyzna racjonalny powinien być świadomy powierzchowności przekazu, który ukazują media społecznościowe.
§2 Mężczyzna racjonalny powinien szanować swoją prywatność i nie udostępniać treści o charakterze osobistym na forum publicum.
§3 Mężczyzna racjonalny powinien wykorzystywać media społecznościowe w sposób zrównoważony i opierać własną samoocenę na dokonaniach własnych, a nie na opinii osób trzecich.

Media społecznościowe

Kto by nie chciał poczuć się wyjątkowo? Przeglądając media społecznościowe, możemy odnieść wrażenie, że współcześnie wszyscy mierzymy wysoko, myślami wybiegamy w świetlaną przyszłość, pedantycznie dbamy o siebie, a swoim wyglądem przypominamy posągi Michała Anioła. Czcze gadanie. W większości przypadków kształty właśnie tych osób, które najgorliwiej budują swoją samoocenę na opinii innych (a więc na portalach społecznościowych), zaczynają z czasem przypominać Rubensowskie, a ich charaktery pokrywają się sutą warstwą taniej powierzchowności.

Usprawiedliwienie

Być może zabrzmi to przewrotnie, ale osoby, które widujesz w mediach społecznościowych, nie istnieją. Jak to? — mógłbyś pomyśleć. Przecież za każdym profilem kryje się żywa, oddychająca osoba. W pewnym sensie jest to prawda, jednak problem leży zupełnie gdzie indziej. Wizerunek kryjący się za każdym profilem społecznościowym jest tak naprawdę pobożnym życzeniem każdej tworzącej go osoby. Jest wizytówką, która z rzadka ma pokrycie w rzeczywistości.

Jeśli przyjrzymy się z bliska osobom udzielającym się na portalach społecznościowych, przekonamy się, jak dalecy są od wykreowanego przez siebie wizerunku. Gdyby faktycznie wierzyć forsowanemu przekazowi, moglibyśmy dojść do wniosku, że osoby te jedzą wyłącznie w dobrych restauracjach, ubierają się jedynie w markowe ciuchy, które zmieniają jak królowa angielska — na każdą okazję — i wstają z łóżka z ułożonymi włosami. Z obserwacji wynika jednak, że taki sztuczny obraz jest tak naprawdę usprawiedliwieniem lenistwa stosujących go osób. Ludzie, zamiast inwestować swój czas i wysiłek w budowanie silnego i bogatego charakteru, odpornego na trudy życia, zastępują go fałszywą aurą prestiżu i bogactwa. Zamieniają piękno, które powinno płynąć z osobistej wartości człowieka i wiązać się z jego dokonaniami, pokładami plastikowej imitacji. To znaczy, zamiast wkładać faktyczną pracę w osiągnięcie dostatku zarówno materialnego, jak i umysłowego, zatracają się w pogoni za banałami, które nie znaczą nic, dopóki nie otrzymają dostatecznej uwagi ze strony osób trzecich. Można wysnuć wniosek, że im bardziej „fasadowiec” — jak możemy nazwać osobę tworzącą swoją wartość na portalach — angażuje się w autokreację, tym większą tworzy bańkę spekulacyjną na swój temat. Wątpliwości co do wystawnego stylu życia bijące z przeidealizowanych zdjęć i relacji zostają tylko pogłębione, gdy spotykamy się z taką osobą twarzą w twarz, a bańka pęka.

Często się dziwiłem, jak to każdy siebie więcej miłuje niż innych, a swój własny sąd o sobie ceni mniej niż sąd innych.

Marek Aureliusz – Rozmyślania

Phubbing

Często zdarza się, że ludzie, zamiast całkowicie oddawać się chwilom przy dobrej kolacji czy interesującym rozmowom podczas spotkania towarzyskiego, coraz częściej wyciągają telefon, żeby się tym posiłkiem lub chwilą podzielić. Bierze się to z mylnego przeświadczenia o tym, że znajomi potrzebują tej iście kluczowej informacji, aby móc w spokoju przeżyć kolejny dzień. Przecież zdjęcie nowego obuwia czy przedstawiające wiekopomną imprezę jest absolutnie niezbędne do dalszego funkcjonowania innych, prawda? Nie można popadać w paranoję. Należy pamiętać, że fakt podzielenia się chwilą ze znajomymi nie uczyni posiłku smaczniejszym, konwersacji bardziej interesującą i butów wygodniejszymi. Odcina nas to natomiast od przeżywanych chwil i utwierdza towarzyszy o naszym braku zainteresowania. Zjawisko stało się tak doniosłe, że zostało nazwane przez Amerykanów mianem phubbingu.

Kobiety a media społecznościowe

Jedną z różnic między obojgiem płci jest fakt, że w komunikacji międzyludzkiej mężczyźni kładą nacisk na konkretną informację, a kobiety raczej na emocje i sposób wyrażania przekazu. Gdyby przyjrzeć się z bliska najpopularniejszym portalom społecznościowym, dochodzimy do wniosku, że są one tak naprawdę emanacją kobiecej formy przekazu. Serduszka, całuski, obrazki, emotki — jednym słowem „zikonizowane” emocje. Wszystko to spłyca komunikację, która przestaje od nas wymagać nawet krzty wysiłku.

Drugim aspektem, który dobitnie świadczy o tym, że portale społecznościowe są domeną kobiet, jest kwestia „polubień”. Otóż atencja jest walutą w damskim półświatku. Każde polubienie, lub niepolubienie, odciska swoje piętno w kobiecej psychice i wpływa na jej samoocenę. Jak można wykorzystać tę informację na swoją korzyść? W przypadku kobiety brak okazania zainteresowania jej nowym zdjęciem lub wpisem stwarza pole na niepewność, która w kontekście relacji międzypłciowych jest męskim sprzymierzeńcem. Oddzielasz się od tłumu atencjuszy, akcentując, że nie odczuwasz presji wynikającej z konieczności wkupywania się w czyjeś łaski. Postanów sobie, że nie dasz „lajka”, zwłaszcza dziewczynie, która Ci się podoba. Chcesz ją docenić? Zrób to twarzą w twarz.

Jeśli chodzi o kobiety w mediach społecznościowych, jest to temat rzeka. Większość dziewczyn trwa w stanie uzależnienia własnego samopoczucia od popularności swoich profili. Biorąc pod uwagę powierzchowność i emocjonalność związaną z tego typu postępowaniem, należy jednoznacznie stwierdzić, że żaden przytomny na umyśle facet nie powinien angażować się w tego typu zachowania.

Dwie twarze mediów społecznościowych

Powyższy fragment ukazuje brzydką i przemilczaną prawdę o mediach społecznościowych. Choć problemy, które wiążą się z nadużywaniem portali, dotyczą przeważnie kobiet, to wśród mężczyzn można coraz częściej zaobserwować podobne zjawiska, które pogłębiają się wraz z szerzeniem idei równouprawnienia i jednakowości płci.

Doszedłszy do tego miejsca, nie sposób nie dostrzec pozytywnej twarzy mediów społecznościowych, która wynika z ich idei. Mianowicie portale niebagatelnie usprawniają komunikację, i tym samym stwarzają nowe środki przekazu ułatwiające docieranie do niespotykanego w historii kręgu odbiorców, a także zrzeszają ludzi o podobnych zainteresowaniach lub pasjach. Można rzec, że stworzenie racjonalnego profilu i angażowanie się media społecznościowe w sposób umiarkowany, zgodnie z ich pierwotnymi założeniami, a nie wypaczeniami opisanymi powyżej, leży w najlepszym interesie każdego mężczyzny.

Racjonalny profil

Mężczyznę definiują wartości, jakie wyznaje, i dokonania, które dzięki nim osiąga. Nie oznacza to, jak zakładają „fasadowcy”, że należy stworzyć przerysowaną listę swoich wyczynów, którą następnie trzeba wyeksponować — tak, żeby widzieli ją inni. Jedną z tych wartości, która cechuje prawdziwych mężczyzn, jest poszanowanie prywatności. Autentycznie męski facet nie musi „dokapitalizowywać” swojego ego poprzez wrzucanie nowych zdjęć czy żebranie w inny sposób o „polubienia” (czyli zainteresowanie innych). Mężczyzna wie, że stawia go to tylko na świeczniku i stwarza wobec niego oczekiwania, z których skrupulatnie będą rozliczać go czekający na potknięcie „życzliwi” znajomi.

Jak zatem powinien więc wyglądać racjonalny profil? Powinien przede wszystkim ukazywać jego autora w dobrym świetle, wskazując podstawowe informacje i pozostawiając duże pole na niedopowiedzenia. Atrakcyjność profilu powinna płynąć bardziej z tajemniczości i skromności aniżeli z przejaskrawionej listy wyczynów. Jeśli chodzi o zabieranie głosu na forum publicum, to należy czynić to w sposób jak najmniej emocjonalny, najlepiej nie udostępniając dla wszystkich zbyt wielu treści na swojej „ścianie”. Zastanów się, czy nie lepiej dać się poznać od swojej dobrej strony osobom, które faktycznie na to zasługują, niż wyrzygiwać wszystko na swój temat, dając tym samym pożywkę swoim nieprzyjaciołom?

Chcesz poznać, co rozumiemy pod pojęciem racjonalnego profilu? Nasza propozycja „racjonalnego profilu” już za tydzień.

Normalność

Otóż da się korzystać z portali społecznościowych w sposób racjonalny i dla własnej korzyści, zachowując zdrową świadomość na temat ich natury. Patologią natomiast jest wypełnianie dziury w życiu, którą drążysz przez własne niedołęstwo i lenistwo, imitacją popularności i bogactwa. Albo zaczniesz nad sobą pracować, nie bacząc na opinię innych, albo sprzedasz duszę za kilka „polubień”.

BM

Mężczyzna racjonalny

Czy jesteś wystarczająco pewny siebie, żeby jak prawdziwy mężczyzna przyjąć odtrącenie na klatę, uśmiechnąć się nonszalancko i wrócić po więcej?
Czy może uciekniesz, odcinając się od reszty świata za wygodnym buforem?
Przekonaj się!
Autor: |2018-09-12T13:49:04+02:002018/07/16|Kategorie: Kodeks Mężczyzny|Tagi:|

O autorze:

Nie zgadzam się na status quo. Kontestuję rzeczywistość. Żyję tak, aby dumnie spoglądać na swe dokonania w przyszłości.