Jesteśmy tym, kim mówimy, że jesteśmy.

Czy dziewczyna, która codziennie nakłada makijaż, jest sobą? Co z kobietami posiadającymi implanty? Czy one są sobą? Co z panienkami chodzącymi w 10-centymetrowych szpilkach? Czy skąpo ubrana znajoma, którą widzisz na zdjęciach z imprezy na Facebooku, jest sobą? Spójrzmy na to inaczej. Co powiemy o kobiecie, która, nosząc strój biznesowy, podkreśla ramiona marynarką, czy ona jest sobą? Czy jeśli dziewczyna farbuje włosy, to czy przez to jest mniej prawdziwa?

Skoro bycie sobą jest stanem idealnym, to idąc tą logiką, mogę oczekiwać, że zgrabna modelka o podobnych poglądach jak moje, okaże mi zainteresowanie, gdy podejdę do niej w podkoszulku z wywalonym brzuchem. No cóż, moją największą pasją jest siedzenie w fotelu, jedzenie dużej pizzy i zalewanie jej 6-pakiem piwa podczas oglądania poniedziałkowej nocy futbolowej. To chyba żadna przeszkoda, przecież mamy podobne poglądy i jesteśmy sobą, zgadza się? Nie powinno być w tym nic złego, skoro żyję w zgodzie z własnym sumieniem.

Uwierz, a takim się staniesz

Największym problemem, z którym muszą zmierzyć się niewtajemniczeni, wynikającym z dynamiki bycia sobą, jest fakt, że osobowość jest plastyczna i ulega ciągłym zmianom. Nie jesteś tą samą osobą, którą byłeś dwa lata temu, ale także nie jesteś tym, kim staniesz się za dwa lata. Każdy ma pewne cechy i właściwości, które będzie w sobie nosić przez całe życie, ale nawet one mogą ulec zmianie we właściwych okolicznościach. Gdy ktoś zapyta cię o zdefiniowanie tego, co należy rozumieć przez „bycie sobą”, określisz to na podstawie warunków i środowiska, w którym obecnie funkcjonujesz.

Zatem gdzie należy postawić linię? Kiedy zachodzi prawdziwa zmiana charakteru, a kiedy jest ona płytka i powierzchowna lub fałszywa. Innymi słowy, kiedy nie jesteś sobą? Wspomniane sformułowania są zwykłymi frazesami, które kobiety, a także typowi głupcy skutecznie wykorzystują do piętnowania męskich „niepożądanych” cech. Mężczyźni, posłusznie i z przekonaniem, akceptują ten fortel. Paradoksalnie nikt dotąd nie sprecyzował, czym dokładnie jest to „udawanie” i „niebycie sobą”. Terminy te raczej celowo pozostają niejednoznaczne, będąc zwykle dostosowywane do konkretnych, indywidualnych damskich potrzeb. Kobiety deklarują różne intencje, lecz jedynie przez obserwację ich zachowań można odczytać prawdziwą motywację.

Jesteś tym, kim wierzysz, że jesteś i jesteś tym, kim jej wydaje się, że jesteś

Każdemu ciężko przełknąć urazę, gdy ktoś ośmieli się zasugerować, że należy zmienić prowadzony styl życia. Taka deklaracja implikuje, że bycie sobą danej osoby jest w dużym stopniu przyczyną jej utrapień. Innymi słowy, jest to analogiczne do powiedzenia komuś, że nie żyje poprawnie lub że nie wychowuje należycie dzieci.

Jeżeli miałbym przyjaciela ćpuna, któremu aktywnie pomagałbym zerwać z nałogiem, nakłaniając do pozbierania się, społeczeństwo nazwałoby mnie bohaterem i zbawicielem. Gdybym przekonał kumpla do rzucenia palenia, zanim zdążyłoby mu to zaszkodzić, zostałbym uznany za wzór dobrego przyjaciela, który prawdziwie pomaga swojemu bliźniemu zadbać o zdrowie. Jednak jeśli starałbym się nakłonić kolegę do zmiany swojego podejścia w stosunku do kobiet, sugerując, że obecne zachowanie jest przyczyną jego nieszczęść oraz przekonać go do zadbania o siebie, poprawienia wyglądu, aby poczuł się korzystniej, wtedy stałbym się płytkim dupkiem, nieczułym na jego „problemy”. Jeszcze gorzej wyglądają próby przeprowadzenia konstruktywnej krytyki, dokonanej nawet w możliwie jak najprzystępniejszy sposób, która ma przekonać do stanowiska, że człowiek jest w stanie zmienić się na lepsze, weryfikując swoje poglądy i doskonaląc swoje zachowanie.

Co prawda osobowość nie zawsze utrzymuje dokonane w niej zmiany, ale zdarza się też, że charakter ulega drastycznej metamorfozie na skutek zewnętrznych okoliczności, na które nie mamy wpływu. Najprostszym przykładem są weterani cierpiący na zespół stresu pourazowego. Ci mężczyźni zostali wystawieni na działanie traumatycznego środowiska, które w zupełności zmieniło ich osobowość. Mimo tego, że jest to jaskrawy i skrajny przykład, to jednak doskonale ukazuje, że zmiana osobowości jest kwestią okoliczności. Skoro pozwalam sobie na zjedzenie całej pizzy i zapicie jej 6-pakiem piwa, oglądając anime w każdy piątkowy wieczór, to czy mogę oczekiwać, że gorąca instruktorka fitness umówi się ze mną na randkę? Dlaczego nie? W końcu przecież jestem sobą i powinienem być kochany wyłącznie za tę wspaniałą cechę, prawda? W rzeczywistości okazuje się, że właściwości definiujące moją osobowość są niewystarczające, żeby zainteresować inną osobę o odmiennym uwarunkowaniu życiowym.

Bycie sobą jest normą społeczną, która wspiera hipergamię

Bycie sobą jest zbyt wygodną konwencją społeczną, żeby podejmować jakiekolwiek próby poddania jej logicznej analizie. Ten frazes po prostu brzmi jak coś, co wypada mówić.

Nie ulega wątpliwości, że każdy chciałby być sobą, prawda? Jeśli wszystko to, co się liczy, znajduje się we wnętrzu człowieka, to każdy, kto ci powie, że musisz się zmienić, jest zwykłym manipulantem kierującym się własnymi, egocentrycznymi pobudkami. Omawiane zjawisko świetnie obrazują ruchy rodzaju fat acceptance i self acceptance, za którymi kobiety próbują się schronić, gdy zaczyna im się kończyć „data przydatności”. Ściana staje się odczuwalna, kiedy panie zapragną być kochane za to kim są aniżeli za to, jak zwykły wyglądać.

Mężczyźni podtrzymujący konwencję bycia sobą podświadomie wspierają seksualno-selekcyjny mechanizm filtrujący mężczyzn. Jego działanie polega na społecznym legitymizowaniu tego, czym jest prawdziwość u mężczyzn. Dzięki temu mechanizmowi kobiety są o wiele bezpieczniejsze przy dokonywaniu selekcji seksualnej. Jeżeli wszyscy faceci są zdeterminowani do bycia sobą, to w konsekwencji ułatwiają płci żeńskiej wybór osobnika, który najlepiej zaspokoi potrzeby hipergamii.

Tak jak wspominałem wcześniej, panie deklarują, że pragną szczerości ze strony mężczyzn, lecz tak naprawdę żadna z nich nie chce pełnego wtajemniczenia. Facet nie powinien grać w otwarte karty, żeby zachować aurę tajemniczości, która powinna być stopniowo odsłaniana przed dziewczynami wykazującymi się odpowiednim poziomem zainteresowania i czułości. Kolejnym powodem, dla którego warto zachować własną aurę tajemniczości, jest walka z narzuconym przez kobiety, nudnym i przewidywalnym schematem bycia sobą.

W interesie kobiecego imperatywu leży utrzymanie płci żeńskiej na pozycji głównego selektora seksualnego. Oznacza to, że dziewczyna, postępując zgodnie z własną strategią seksualną, zapewnia sobie optymalne warunki do wyboru najlepszego z potencjalnych partnerów.

Bycie sobą jest narzędziem służącym do utrzymywania żeńskiego imperatywu w ramach obowiązujących norm społecznych. Jak na ironię dynamika JBY ulega odwróceniu wraz z wejściem w monogamiczny związek. W miejsce bycia sobą wchodzi klasyczny schemat „pracy nad charakterem mężczyzny”, za pomocą którego partnerka usiłuje zmienić swojego faceta w mężczyznę idealnego, który sprosta hipergamicznym wymaganiom. Tym samym objawia się nonsens kryjący się za wyrachowaną koncepcją bycia sobą, za którą chowają się prawdziwe intencje kobiecego imperatywu.

Jesteśmy tym, kim mówimy, że jesteśmy

Zmiana naszych osobowości może nastąpić na skutek własnego działania lub wpływu środowiska. Możemy również zmienić się przez kombinację tych okoliczności. Sugestia, że osobowość jest stała to wierutne kłamstwo.

Błędne jest myślenie, że zmiana osobowości jest w każdym przypadku nieszczera. Co prawda istnieją okropni aktorzy i pozerzy, od których aż czuć, że próbują sprzedać nam opakowanie, w którym sami do końca nie czują się komfortowo. Często właśnie taka jest cena za osiągnięcie obranego przez nich celu. Naszymi oczami dostrzegamy tylko to, co wydaje się nam fałszywe, powierzchowne lub próbą bycia kimś innym, kiedy mamy świadomość tego, jak wyglądał poprzedni schemat zachowań zmieniającej się osoby. Jeśli spotykasz uszczypliwego i zabawnego faceta w klubie, to czy możesz poddawać pod wątpliwość szczerość jego manier, skoro nie znasz jego „autentycznej” osobowości?

Robert Greene 48 Praw władzy

Prawo 25: Stwórz siebie na nowo

Nie akceptuj ról, do których namawia cię społeczeństwo. Stwórz siebie na nowo, kreując nową tożsamość – taką, która pozyskuje uwagę i nigdy nie nudzi publiczności. Bądź mistrzem swojego wizerunku, nie pozwól, żeby inni definiowali go za ciebie. Nadaj dramatyzmu swoim wypowiedziom i posunięciom – twoja siła ulegnie wzmocnieniu, a twój charakter będzie wydawał się silniejszy.

Mężczyzna racjonalny

Czy jesteś wystarczająco pewny siebie, żeby jak prawdziwy mężczyzna przyjąć odtrącenie na klatę, uśmiechnąć się nonszalancko i wrócić po więcej?
Czy może uciekniesz, odcinając się od reszty świata za wygodnym buforem?
Przekonaj się!