Honor – koncepcja zapoczątkowana przez mężczyzn, która została zdegradowana do roli podnóżka kobiecej sprawy. Nie mam wątpliwości, że zjawisko honoru towarzyszy ludzkości od zamierzchłych czasów, jednak tak jak to bywa z wieloma konstruktami społecznymi wytworzonymi przez mężczyzn, płeć żeńska zaczęła wykorzystywać męską dumę dla własnych korzyści.

Aby w pełni zrozumieć obraz sprawy, musimy cofnąć się pamięcią do starożytnych cywilizacji, w których kobieta była zwykle traktowana jak towar. Panie nie miały wówczas bezpośredniego wpływu na przebieg własnego życia, dlatego zostały zmuszone do wykształcenia skrytego, wewnętrznego, psychologicznego oddziaływania (wykorzystują je do dzisiaj), które objawia się różnicami w sposobie przekazywania informacji pomiędzy obojgiem płci. Głównym sojusznikiem kobiet od zawsze był ich wdzięk, dzięki któremu skutecznie zyskują liczne względy.

Sposób komunikacji wpływa zasadniczo na relacje pomiędzy osobnikami tej samej płci. Jako mężczyźni jesteśmy szanowani za dotrzymywanie słowa, poświęcanie się słusznej sprawie (nawet kosztem własnego życia), zdolność do racjonalnego rozwiązywania problemów oraz za masę innych, pozytywnych cech budujących męski respekt i integralność. Z zasady musimy być klarowni, dlatego mając do czynienia z facetem niesłownym, nazywamy go „śliskim”, „podejrzanym” i „niegodnym zaufania”. Facet mający na względzie nawet najszlachetniejsze zamiary nigdy nie zyska społecznego uznania, będąc dwulicowym.

Apelowanie do wyidealizowanego poczucia honoru jest koronną metodą kobiecej manipulacji.

Honor jest naturalną emanacją męskości, którą zbyt chętnie wykorzystuje płeć piękna. Kobiety przy pomocy swojego wdzięku czynią użytek z męskich przekonań, co w rezultacie umożliwia im pośrednie sprawowanie władzy. Kleopatra jest doskonałym przykładem omawianego zjawiska – wysyłała całe armie na wojny, apelując do męskiej dumy i poczucia honoru, a w zamian wynagradzała swych podwładnych smakiem własnej urody. Praktycznie każda sfeminizowana konwencja społeczna ma swoje źródło we wspieraniu męskich cech lub ich krytyce. Apelowanie do wyidealizowanego poczucia honoru jest koronną metodą kobiecej manipulacji.

Jako oczywiste przykłady nasuwają się zjawiska ośmieszania oraz wymuszania „właściwego” postępowania na samcach. W zasadzie, aby być „prawdziwym mężczyzną”, należy sprostać wymaganiom żeńskiego imperatywu, który sprytnie przywdziewa szatę męskiego honoru. Zdaję sobie sprawę, że kobiety nie stworzyły tej konstrukcji, a raczej dostosowały ją do swoich potrzeb. W biblijnych dziesięciu przykazaniach nakazuje się nie cudzołożyć, czyli nie sypiać z żoną innego mężczyzny. Domyślam się, że nietrudno było owego zakazu przestrzegać w czasach, gdy poligamia była normą. Co więcej, w tamtej epoce posiadanie wielu żon było synonimem bogactwa i posiadanego wpływu.

Dlaczego więc poligamia jest stygmatyzowana w dzisiejszych czasach? Jakich zmian doświadczyła nasza cywilizacja? Wraz z rozwojem języka i kultury, warunki, w jakich funkcjonuje społeczeństwo, ulegają ciągłej zmianie. To, co dziś postrzegamy za honorowe, zostało ukształtowane na przestrzeni wieków. Najwygodniej jest idealizować zamierzchłe czasy, w których poczucie honoru królowało wśród mężczyzn, równocześnie narzekając na stan dzisiejszego społeczeństwa. Honor sam w sobie jest, oraz powinien być, orężem w rękach mężczyzny, jednak pod warunkiem, że idzie w parze z pełną świadomością tego, w jaki sposób może zostać wykorzystany przeciwko niemu.

Mężczyzna racjonalny

Czy jesteś wystarczająco pewny siebie, żeby jak prawdziwy mężczyzna przyjąć odtrącenie na klatę, uśmiechnąć się nonszalancko i wrócić po więcej?
Czy może uciekniesz, odcinając się od reszty świata za wygodnym buforem?
Przekonaj się!