Jeśli jesteś samotny w wieku trzydziestu pięciu lat i osiągnąłeś przeciętny sukces zawodowy, jesteś solą w oku każdego mężczyzny, ponieważ posiadasz dwa najbardziej wartościowe przymioty, których statystycznie brak twoim rówieśnikom, mianowicie czas i swobodę manewru.

Będąc w wieku dwudziestu kilku lat, znajdujesz się w kluczowym momencie dla swojego życia. W tym punkcie jesteś wyłącznym kapitanem swojego okrętu i możesz skierować statek w dowolnym kierunku. [Tych, którzy tkwią w przekłamaniach naszego świata], najbardziej pogrąża niepowetowany żal, jaki występuje po wyznaczeniu kursu na rafę koralową, jaką jest monogamia. Wystarczyło wcześniej narysować mapę, zbadać własny potencjał, a następnie wyruszyć na niebezpieczne wody.

Jeśli jesteś samotny w wieku trzydziestu pięciu lat i osiągnąłeś przeciętny sukces zawodowy, jesteś solą w oku każdego mężczyzny, ponieważ posiadasz dwa najbardziej wartościowe przymioty, których statystycznie brak twoim rówieśnikom, mianowicie czas i swobodę manewru. Sam ci zazdroszczę. Wyzwoliłeś się spod wszelkich zobowiązań, z którymi muszą radzić sobie faceci w twoim wieku, utrzymując małżeństwo, związek, dzieci, a nawet radząc sobie z następstwami rozwodu. Znajdujesz się w takiej pozycji, że możesz pójść jakąkolwiek drogą bez poczucia, że będzie miało to istotny wpływ na życie innych osób. Wielu mężczyzn będących w utrwalonym związku nie może pozwolić sobie na ten luksus.

Jeśli potrafisz wymienić wszelkie zobowiązania, których oczekuje się od większości mężczyzn (również kobiet) w dzisiejszym świecie, to wygrałeś loterię! Kiedyś zapytano mnie, co kupiłbym, gdyby to było możliwe. Odpowiedziałem – czas. Władza nie polega na posiadaniu bogactwa, statusu czy kontroli nad innymi. Władzę określa się jako stopień, do którego potrafisz kierować własnym życiem. Ty, jako samotny trzydziestopięciolatek, wpisujesz się doskonale w powyższą definicję, masz moc. Zaufaj mi, lepiej być nie mogło, ponieważ jesteś na tyle dojrzały, że rozumiesz i potrafisz docenić zalety męskiego życia.

Kobiety są dla ciebie niewarte zachodu? I co z tego? Przecież i tak masz możliwość kosztowania do woli, w każdej chwili, zgodnie z własnym uznaniem. Nie możesz znaleźć dobrej partnerki do stałego związku? A niby po co?! Pozwól jej znaleźć ciebie! Boisz się, że skończysz jako stary kawaler? Raczej bałbym się skończenia jako sparaliżowany strachem przed samotnością, godny pożałowania głupiec, udający szczęśliwego w pozbawionym pasji małżeństwie. Jestem zwolennikiem szkoły: bądź kimś, a kandydatka sama się pojawi. Kobieta powinna być wyłącznie wisienką na torcie męskiego życia, nigdy jego głównym celem.