Do wszystkich białych rycerzy z „Pokoleń miłośników Szwedzkich Marketów” i innych tego typu czarno-białych stron zdjęciami i cytatami dla frustratów. Nie jesteście inni niż wszyscy faceci.

Schemat w każdym przypadku pozostaje ten sam. Zakładasz stronę na Facebook, publikujesz czarno-białe zdjęcie jakiejś laski, dopieszczasz je pikantnym, wulgarnym i bezkompromisowym cytatem, w którym udowadniasz, jakim to jesteś wrażliwym skarbem pośród tych wszystkich skorodowanych i wyzutych z emocji facetów. Potem już tylko zbijasz lajki od ludzi, którzy nie chcą rozumieć więcej poza horyzontem swoich rozczarowań i negatywnych emocji. Interes się kręci.

Liczyłem, że głupia moda na to zjawisko umrze śmiercią naturalną, a sprawy zaszły tak daleko, że aż postanowiłem wtrącić swoje trzy grosze do sprawy. Od długiego czasu Facebook cierpi na inflację słabych stron powstałych na opisanej konwencji. Każdy z nas ma tego jednego znajomego, który notorycznie udostępnia tego typu wpisy. Rozsądny człowiek od razu zauważy, że taka aktywność nie stwarza żadnych podstaw do jakiejkolwiek pozytywnej refleksji poza możliwością wzajemnego przeżywania frustracji i poklepywania się po plecach. Gdybyśmy zapytali każdego z nas o to, jak zapatruje się na relacje damsko-męskie, szybko zauważylibyśmy, że mimo wielu opinii i postaw, większość z nas uważa się raczej za osoby wrażliwe o wyjątkowej emocjonalności, które nie spotykają się ze zrozumieniem obumarłej „reszty ludzi”. Strony tego pokroju stwarzają jeszcze jeden zasadniczy i ciężki problem – utwierdzają mężczyzn w kłamstwach, które mogą im wyjść bokiem w relacjach z kobietami.

Biały rycerz

Zdjęcie z kobietą w tle check,
pseudorefleksyjna frustracja check,
urojona wyjątkowość check,
żenujące przekleństwa check, a atencja się zgadza.

Typowy sfrustrowany głupek

Rollo Tomassi bardzo trafnie opisał kategorię facetów stojących za tego typu działalnością – AFC (Average Frustrated Chump), co w polskiej nomenklaturze nazywamy przeciętnym lub typowym głupkiem.

Typowy głupek jest uosobieniem dzisiejszego przeciętnego mężczyzny. Jest przekonany, że kobiety są w stanie nieomylnie i świadomie stwierdzić, czego chcą, i szczerze mu o tym powiedzieć, pomimo zachowań, które tym pragnieniom przeczą. Śledząc historię jego zachowań, moglibyśmy zauważyć tendencję do „kompulsywnej monogamii” i, co z niej wynika, strachu przed byciem samotnym do końca życia.

Przeciętny głupek chętnie wdaje się w burzliwą dyskusję na tematy prowadzenia relacji z kobietami, ponieważ lubi komentować czyjeś odszczepieńcze podejście do relacji międzypłciowych i podważać nawet najbardziej obiektywne, krytyczne obserwacje na temat kobiet. W tym miejscu należy zrozumieć, że taki gość tylko czeka na szansę poprawienia cię, najlepiej w sytuacji publicznej, gdy ma widownię.
Taki głupek od najmłodszych lat jest karmiony bzdurami o szlachetnych intencjach, więc dąży do podbicia kobiecego serca, uprawiając wyjątkową formę rycerstwa. […] facet czuje podniosłą muzykę w sercu, widzi swoja smagłą twarz na tle gwiazd i lśniące odbicie księżyca na swej zbroi na myśl o sytuacji, w której będzie mógł dowieść własnej wartości, publicznie pokonując łotra mającego za oręż jedynie szowinistyczne zarzuty. Z podobną sytuacją mamy do czynienia nawet w warunkach relatywnej anonimowości (np. w Internecie), gdy koleś ciągle próbuje udowodnić swoją wyjątkowości, podpierając się marzeniem, w którym księżniczka przeczyta obronną tyradę i nieuchronnie wpadnie w jego „silne” ramiona. Tak wygląda chleb powszedni białego rycerza, samca beta.

Cytaty dla frustratów

Typowa strona z czarno-białymi zdjęciami i cytatami dla frustratów, które z braku bardziej zwięzłego określenia nazwałbym – internetowym spędem dla samców beta, stwarzają ku obronie biednych i zagubionych kobiet świetną okazję do demonstrowania swojej wyjątkowości. Typowy głupek reaguje na takie wpisy jak na opium, może poczuć się lepiej ze względu na fakt, że wszyscy poklepują go tam po plecach, podczas gdy spotyka się z niezrozumieniem i niepowodzeniem ze strony kobiet. Jedynymi osobami, którym wychodzi to na dobre, są ci, którzy spieniężyły swoje wypociny i przez to faktycznie wyróżnili się spośród wszystkich przeciętniaków wyznających podobne brednie, czekając na cud spotkania z bratnią duszą, która ich zrozumie.

Właśnie tak zarysowuje się grunt pod kłamstwo określane jako „inny niż wszyscy faceci”. Polega ona na fałszywym mniemaniu, że typowy głupek zostanie doceniony za swoje przekonania, które dumnie stawiają czoła warunkom wyznaczanym przez kobiety. Ich „wyjątkowość” bazuje na zestawianiu siebie z zamgloną wizją innych facetów, którzy rzekomo nie potrafią sprostać warunkom postawionym przez dziewczynę. […] Kiedy AFC chce przyćmić niemal mitycznych innych facetów, otrzymuje wsparcie od pozostałych gości i większości społeczeństwa, a to tylko pogarsza sytuację. Jest klepany po plecach i szanowany, zarówno przez mężczyzn, jak i kobiety, za to, że z własnej woli stara się dopasować swoją osobowość do kobiecych ideałów. Przybiera to postać zwrotu: Och, jestem taka szczęśliwa, że nie jesteś taki jak inni faceci. Nie możesz winić gościa. On naprawdę wierzy, że jego miła i pokorna postawa jest właściwa, i dodatkowo wszyscy mu jej gratulują.

Skąd więc bierze się oszałamiająca popularność tych internetowych spędów, skoro ci wszyscy inni faceci stanowią większość w społeczeństwie? Odpowiedź jest prosta, ponieważ jest łatwa, ale nie oczywista: chcemy takimi widzieć, jak opisują to ich autorzy. Niestety nigdy tacy nie będziemy, ponieważ nie jest to zgodne z naszą naturą. Mężczyźni pragną wierzyć, że ich związki okażą się idyllą. To postawa z góry skazana na porażkę. Typowi głupcy są skłonni w zupełności poświęcać się i oddawać kobietom niemal zrzekając się własnej tożsamości, stają się od nich uzależnieni emocjonalnie. Czy sam fakt, że prowadzą tego typu strony, nie świadczy o skrajnym zaangażowaniu emocjonalnym?

Mit pracy w związku

Internetowy mem: Związek to ciągła praca – jest tak naprawdę twarzą normy społecznej skonstruowanej przez kobiety. Jak często słyszysz mężczyzn wypowiadających powyższe słowa? Ta konwencja wdarła się szturmem do naszej męskiej zbiorowej świadomości. Założę się, że faceci w stałych związkach, wpisujący się w tenże konwenans, są tą stroną, która „wykonuje pracę”, kobieta zaś dokonuje oceny. Prawdopodobnie każdy samotny gość, który wierzy w ten frazes, spodziewa się, że jest to nieodłączna część długofalowego pożycia. Błędny pogląd w męskich umysłach bierze się z równie fałszywej nadziei, że ich działania zostaną docenione w pięknych, damskich oczach.
Jak zatem wygląda najlepsza droga do tego, aby zostać mężczyzną dorastającym do miana partnera idealnego (jakkolwiek pokrętnie nie wygląda to w żeńskich głowach)? Kobiety lubują się w „przodownikach pracy”. Byłby wspaniałym gościem, gdyby… lub Mój facet? Pracuję nad nim. W tym miejscu następuje przełom, gdyż od momentu pracuję nad nim, przechodzimy do sytuacji, gdzie (my) pracujemy nad naszym związkiem, kiedy to kobieta bierze ramę w swoje ręce.
Stąd bierze się mit, według którego związek wymaga ciągłej pracy. Zastanów się, jak często kobieta musi „pracować” w związku? Na tym etapie dochodzi do zmiany pewnych pojęć w konkretnej relacji. Przez „pracę” rozumiemy obowiązek mężczyzny do lepszego dopasowania swojej osobowości do kobiecego wyobrażenia idealnego związku, służącego żeńskiej sprawie. Czy jest bowiem lepszy sposób, żeby wymusić na facecie konkretne zachowanie, niż poprzez wmówienie mu, że tego pragnie już przed rozpoczęciem samej relacji?

Poniżej świetny przykład tego fałszu na stronie jednego z poczytnych autorów.

Eh ci głupi i gnuśni faceci, na dodatek chłodni jak skała. Jaka to szkoda, że jedyną osobą na świecie, która jest w stanie zrozumieć kobietę jest autor. Skoro tak łatwo zrozumieć kobietę, to dlaczego tylko jemu została objawiona prawda. Jest wystarczająco wielu grubych lub niskich kolesi, którzy mają psie serce i bardzo chętnie poświęciliby swój czas i uwagę wszelkim sfrustrowanym Magdom z warszawskiego korpo – głównej kategorii czytelników, do której adresowana jest książka. Jestem przekonany, że nie muszę tłumaczyć, dlaczego nie chcą korzystać z okazji. Zamiast tego wybierają facetów, którzy dzięki swojej atrakcyjności nie chcą wiązać się emocjonalnie z konkretną kobietą. W tym momencie zatacza się koło. Zarówno dziewczyny, jak i typowi głupcy frustrują się na damskie wybory. Wyładowanie dają wzajemne poklepywanie się po plecach i samonapędzające się internetowe spędy jak młyny z białych rycerzy.

Piotr C.

Litości…

Mężczyźni niegodni kobiet

O wyjątkowych księżniczkach i niegodnych ich mężczyznach na portalach randkowych pisaliśmy w innym artykule. Spotykalność przeświadczenia tego, jakoby mężczyźni byli gorsi od kobiet, świadczy o jego powszechnym przekonaniu funkcjonującym w społecznej świadomości. Natura po raz kolejny udowadnia nam, że powszechna równość to mrzonka, a kobiety w relacjach intymnych zawsze będą traktować mężczyzn wybrednie. Jednak na gruncie tej prawidłowości utarło się wiele błędnych przeświadczeń, jakoby mielibyśmy być gorsi. Takie stwierdzenie jest zupełnie nierelewantne, ponieważ płci oceniają się wzajemnie pod względem zupełnie różnego zestawu zmiennych. Emocjonalność i wrażliwość tylko w dziełach kultury mogła być postrzegana, jako element warunkujący pożądanie, które cementuje związek.

Problem braku akceptacji dobrych gości ze strony kobiet oraz braku zaangażowania emocjonalnego ze strony dupków stanowi przyczynę zjawiska internetowych spędów, o których mówię w artykule. W tym momencie pozwolę sobie przytoczyć trafne spostrzeżenie Rolla.

Dwoma najczęściej zadawanymi pytaniami zawierającymi prośbę o poradę są: „Dlaczego kobiety tak bardzo lubią dupków?” i „Jak opuścić friendzone?” Obydwa zagadnienia przedstawiają dwa końce tego samego kija. Spróbuj pomyśleć o tym w ten sposób: na jednym końcu naszego metaforycznego kija jest wytrawny dupek – wstrętny, ostentacyjny, totalny palant na pograniczu chamstwa. Mimo to kobiety lgną do niego chmarami. Drugi koniec skali zajmuje najwspanialszy dobry gość, który spełni wszystko, o co poprosi go jakakolwiek kobieta, chcąc dostąpić „zaszczytu” damskiej bliskości. W skrócie – wyznawca mentalności popychadła. To jest koleś, który spędza niezliczone godziny na telefonie z dziewczyną, starając się zostać jej przyjacielem. Głupiec przeznaczy fortunę na prezenty, żeby tylko wkupić się w jej łaski.
Niezwykle istotne jest, żeby dostrzec genezę terminów „dupek” i „dobry gość”. Pamiętajmy, że te określenia istnieją, ponieważ to kobiety nadały im nazwy i określiły ich desygnaty zgodnie z własnym mniemaniem. Płeć żeńska sformułowała definicje – mężczyźni się z nimi utożsamili. Współcześnie widzimy te określania w zupełnych ekstremach, vide znieważający i bijący żonę dupek lub dobry gość, popychadło. Są to dwa zupełnie skrajne przypadki i w momencie, gdy poddamy je ocenie, problem wpada najczęściej w zero-jedynkową oś – wszystko albo nic.

– Czy w takim razie sugerujesz, że muszę zachowywać się, jak kompletny dupek? Cóż, ja po prostu taki nie jestem – powie głupek, powielając tym samym słowa kobiet. W rzeczywistości nie mógł być dalej od prawdy.

Gdyby zastanowić się nad centralnym punktem na osi między dupkiem i dobrym gościem, to większość facetów przechyli się w stronę dobrego gościa. Co najmniej połowa mężczyzn przybiera postawę w stylu: Zejdź się ze swoją damską stroną, uwierz w kobiece słowa, nie działania. Postawa uległości wobec żeńskiego imperatywu stała się tak powszechna, że kobiety całkowicie przywykły do pochlebnego zachowania facetów. Prawdziwy dupek jest o wiele rzadszym zjawiskiem niż pospolity dobry gość, dlatego należy zastanowić się nad omawianym zjawiskiem właśnie pod tym kątem.
Większość facetów to samce beta lub mężczyźni nadmiernie starający się wpisać w niemęskie standardy. Optują za miłą, kompromisową, błagalną stroną kija. Są więc ofiarami losu, uwarunkowanymi do powściągania jakikolwiek męskich impulsów, uległymi frajerami utożsamiającymi się z kobiecym imperatywem, aby dostąpić damskiej bliskości. Problem jest o tyle bardziej skomplikowany, że część mężczyzn została przekonana, że postępując w ten sposób działa zgodnie z własnym interesem. Dokładnie tak wygląda mentalność, którą samce beta przypisują dobrej stronie osi i z którą utożsamia się zdecydowana większość facetów. Ta dysproporcja między ilością dobrych gości oraz dupków sprawia, że gość, który zbliża się w stronę „złej strony mocy”, staje się atrakcyjny.

Dobrze, ale co z fenomenem facetów, którzy zdobyli kobietę, będąc dobrymi i czułymi typowymi głupkami? Ktoś mógłby stwierdzić, że skoro im się udało, to Rollo może nie mieć racji, przecież w końcu znaleźli wartościową kobietę. Poniższa myśl stanowi odpowiedź, która doskonale kwituje wspaniałość Piotra C. i podobnych mu autorów.

Problem idący w parze ze światopoglądem typowego głupka polega na potężnym ograniczeniu, które pozwala takiemu „oświeconemu facetowi” startować tylko do „wartościowej kobiety”. Prędzej czy później głupiec i tak ląduje z „księżniczką”, która jako jedyna dopuściła go do podwojów swojej sypialni. Staje się to spełnieniem marzeń, które umożliwił „genialny” proces eliminacji. Logicznie rzecz ujmując, wygląda to tak – głupek wystrzeliwuje strzałę w powietrze, kiedy spadnie, maluje wokół niej cel i trafienie nazywa strzałem w dziesiątkę. W końcu może poczuć się dobrze jako wyśmienity strzelec!

Mężczyzna racjonalny

Czy jesteś wystarczająco pewny siebie, żeby jak prawdziwy mężczyzna przyjąć odtrącenie na klatę, uśmiechnąć się nonszalancko i wrócić po więcej?
Czy może uciekniesz, odcinając się od reszty świata za wygodnym buforem?
Przekonaj się!