Stanowisko do spraw równouprawnienia zajmowała osoba deklarująca, że „trzyma stronę kobiet”, głosząca publicznie tezy o „męskiej płci przemocy” i zajmująca się głównie prawami kobiet, a niemal w ogóle prawami mężczyzn.

O pani Sylwii Spurek napisano już chyba wszystko. Jej postawa jest niemal dokładnym zaprzeczeniem idei równouprawnienia. Niestety, odwołanie jej ze stanowiska nie było sprawą prostą. Jedynym przełożonym pani Sylwii był sam Rzecznik Praw Obywatelskich, Adam Bodnar, który wydawał się ślepy na problem. A o sprawie rzecz jasna wiedział.

Problem był poważny. Niezależność urzędu Rzecznika Praw Obywatelskich jest bardzo silnie chroniona prawnie. Ochrona ta dotyczy nie tylko samego Rzecznika, ale też podległych mu urzędników, w tym osoby zajmującej stanowisko zastępcy RPO do spraw równego traktowania. Odwołanie Rzecznika w trakcie kadencji wymaga uzyskania w głosowaniu w Sejmie RP większości trzech piątych głosów, a wniosek musiałby złożyć Marszałek Sejmu lub grupa 35 posłów. Nie istnieją inne mechanizmy odwoławcze.

Została ulica

Po wypróbowaniu apeli, petycji, nacisku medialnego — bez widocznego skutku — pozostało sięgnąć po inny środek: manifestację. Wydarzenie na Facebooku zostało utworzone z półrocznym wyprzedzeniem. Opłaciłem także jego promocję. Zakupiłem potrzebny sprzęt, transparenty, zadbałem o transport i noclegi dla grupy organizatorów. Gdy już wszystko było gotowe, zawiadomiłem stosowny organ o manifestacji.

Zgłoszenie strona 1

Następnego dnia rano, gdy byłem już w trakcie tworzenia tego wpisu, otrzymałem wiadomość o rezygnacji pani Sylwii Spurek z pełnionej przez nią funkcji. Najpierw nieoficjalną, a zaraz potem potwierdzenie na oficjalnej stronie RPO. Z tej nieoficjalnej wynika, że pani Sylwia odchodzi do Wiosny Biedronia. Z tej oficjalnej, że rezygnacja została przyjęta, a pani Sylwia do końca lutego przebywa na urlopie.

Nie wydaje mi się, by termin rezygnacji – 2 tygodnie przed planowaną manifestacją, dzień po jej zgłoszeniu — był przypadkowy. Nie sądzę też, by działania polskiej manosfery, w tym moje, nie wpłynęły na jej decyzję. Myślę, że przynajmniej ją cokolwiek przyspieszyły. Stąd też taki tytuł tego wpisu: presja ma sens. Nawet wówczas, gdy wydaje się, że nic nie działa i nic nie dociera.

Co dalej?

Pani Sylwia najprawdopodobniej spróbuje szczęścia w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Zastępczynią RPO do spraw Równego Traktowania zostanie z dużym prawdopodobieństwem Anna Błaszczak-Banasiak, także feministka. Manifestacja i tak się odbędzie, tylko że jej celem będzie protest przeciwko dyskryminacji mężczyzn, w tym przez  RPO, a nie odwołanie pani Sylwii Spurek ze stanowiska, skoro sama zrezygnowała.

Mam nadzieję, że pikieta pod siedzibą Rzecznika Praw Obywatelskich będzie medialnie nośna. Z punktu widzenia mediów, temat jest w oczywisty sposób ciekawy: pierwsza w Polsce manifestacja przeciwko Rzecznikowi Praw Obywatelskich, chyba pierwsza pod hasłami sprzeciwu wobec dyskryminacji mężczyzn (dyskryminacja ojców to nieco węższy zakres). Ciekawostka: jest już precedens. Na Filipinach doprowadzono do rezygnacji tamtejszego ombudsmana po fali protestów społecznych.

Frekwencja nie jest aż tak istotna, nawet grupa kilkunastu osób może stać się zapalnikiem zmiany społecznej. Debiutujemy, więc jest zrozumiałe, że nie będzie tysięcy uczestników. Będę zadowolony, jeśli frekwencja pokryje się z deklaracjami. Jak dotąd, udział w wydarzeniu zadeklarowało 61 osób.

Stowarzyszenie

Na koniec chyba najważniejszy cel: formalizacja działalności i utworzenie stowarzyszenia. Bezpośrednio po manifestacji odbędzie się zebranie założycielskie Ruchu na rzecz Rzeczywistego Równouprawnienia. Serdecznie wszystkich zapraszam na obydwa wydarzenia: manifestację i zebranie. Początek w samo południe 7 marca 2019 przed siedzibą Rzecznika Praw Obywatelskich.